facebook
Zniżka SUMMER już teraz! KOD: SUMMER 📋
Kod SUMMER zapewni Ci 5% zniżki na całe zakupy.
Zamówienia złożone przed godziną 12:00 są wysyłane natychmiast. | Darmowa wysyłka powyżej 250 PLN | Bezpłatna wymiana i zwrot w ciągu 90 dni

Kiedy wyobrażamy sobie stres, większość z nas widzi przeciążonego dorosłego – stosy pracy, nieprzespane noce, niekończące się listy zadań. Tymczasem stres nie zna granicy wieku. Dzieci przeżywają go równie intensywnie, a może nawet intensywniej, a mimo to niewielu potrafi go rozpoznać na czas. Powód jest prosty: dziecięcy stres wygląda zupełnie inaczej niż ten dorosły, a jeśli nie wiemy, czego szukać, łatwo go przeoczyć lub błędnie zinterpretować.

Kluczem do zrozumienia całej sprawy jest hormon o nazwie kortyzol. Nazywa się go „hormonem stresu", ale jego rola w organizmie jest znacznie bardziej złożona – a u dzieci działa trochę według własnych zasad.


Wypróbuj nasze naturalne produkty

Czym jest kortyzol i dlaczego ma znaczenie

Kortyzol to hormon steroidowy produkowany przez nadnercza. Jego podstawowym zadaniem jest pomaganie organizmowi w radzeniu sobie z sytuacjami stresowymi – mobilizuje energię, zwiększa czujność, hamuje stany zapalne i przygotowuje organizm na reakcję „walcz lub uciekaj". W małych dawkach i we właściwym czasie kortyzol jest absolutnie niezbędny. Problemy pojawiają się wtedy, gdy jego poziom pozostaje podwyższony przez dłuższy czas.

U dorosłych przewlekle wysoki kortyzol objawia się dość typowo: zmęczeniem, drażliwością, problemami ze snem, przyrostem masy ciała lub obniżoną odpornością. Mózg dorosłego człowieka ma ponadto dobrze rozwiniętą korę przedczołową, która pomaga regulować emocje i reakcje stresowe. Dzieci nie mają tej zalety. Ich mózg wciąż się rozwija, kora przedczołowa dojrzewa dopiero około dwudziestego piątego roku życia, dlatego ich reakcje stresowe są znacznie mniej kontrolowane i znacznie bardziej cielesne.

Badania pokazują, że poziomy kortyzolu u dzieci reagują na stresory inaczej niż u dorosłych – czasem gwałtowniej, a innym razem wręcz stłumione, w zależności od wieku dziecka, jego temperamentu, a przede wszystkim od tego, jak bezpieczne środowisko je otacza. Według przeglądu opublikowanego w czasopiśmie naukowym Psychoneuroendocrinology kluczową rolę w regulacji kortyzolu u dzieci odgrywa właśnie jakość relacji z osobą opiekuńczą – tzw. więź, czyli attachment.

Jak wygląda stres u dziecka – i dlaczego tak łatwo go przeoczyć

Dorosły pod presją zazwyczaj potrafi nazwać to, co czuje. Powie „jestem zestresowany", „nie wyrabiam", „potrzebuję przerwy". Dziecko nie ma tej umiejętności. Nie ma słownika dla stanów wewnętrznych, nie ma doświadczenia w identyfikowaniu stresu, a na dodatek – i to jest kluczowe – jego układ nerwowy dosłownie go przytłacza, zanim zdąży cokolwiek przeanalizować.

W efekcie dziecięcy stres przejawia się zachowaniami, które na pierwszy rzut oka nie mają nic wspólnego ze stresem. Rodzice i nauczyciele reagują wtedy na objawy, nie wiedząc, co za nimi stoi.

Weźmy konkretny przykład. Siedmioletni Marek po rozpoczęciu pierwszej klasy zaczął każdego ranka odmawiać jedzenia, dostawał bólów brzucha i wieczorami nie mógł zasnąć bez obecności rodzica. Jego zachowanie w oczach otoczenia wyglądało jak rozkapryszenie lub somatyzacja bez przyczyny. W rzeczywistości jego ciało reagowało na ogromną zmianę środowiska – nowe relacje, nowe wymagania, nowe zasady. Kortyzol robił dokładnie to, co powinien: przygotowywał go na „niebezpieczeństwo". Tyle że mózg siedmioletniego dziecka nie potrafi odróżnić prawdziwego zagrożenia od presji społecznej w szkole.

Właśnie tu leży największa różnica w porównaniu z dorosłymi. Podczas gdy dorosły człowiek zazwyczaj wie, kiedy sytuacja jest niebezpieczna, a kiedy nie, dziecko tej umiejętności dopiero się uczy. Jego ciało migdałowate – część mózgu odpowiedzialna za przetwarzanie strachu – reaguje na stresory społeczne (odrzucenie przez kolegę, kłótnia rodziców, surowy ton nauczyciela) równie intensywnie jak na zagrożenie fizyczne.

Do najczęstszych objawów stresu u dzieci, które bywają błędnie interpretowane, należą między innymi nawracające bóle brzucha lub głowy bez wyraźnej przyczyny medycznej, powrót do zachowań charakterystycznych dla wcześniejszego etapu rozwoju (moczenie nocne, ssanie kciuka u dzieci, które dawno to porzuciły), wybuchy złości lub przeciwnie – wyraźne wycofanie się w siebie, zaburzenia snu, odmawianie jedzenia lub wręcz przejadanie się, czy też utrata zainteresowania rzeczami, które wcześniej sprawiały dziecku radość.

Ta lista nie jest wyczerpująca, ale pokazuje, jak różnorodne maski może przybierać dziecięcy stres. Psycholożka dziecięca Mona Delahooke w swojej książce Beyond Behaviors zwraca uwagę: „Zachowanie dziecka nie jest problemem, który należy naprawić – to wiadomość, którą trzeba przeczytać."

Toksyczny stres a rozwijający się mózg

Nie każdy stres jest szkodliwy. Specjaliści rozróżniają między tzw. stresem pozytywnym (krótkie, możliwe do opanowania obciążenie, które wzmacnia odporność), stresem tolerowanym (poważniejsze zdarzenia, ale przy wsparciu osoby opiekuńczej) a stresem toksycznym. Ten ostatni jest tym, czego należy obawiać się najbardziej.

Stres toksyczny powstaje wtedy, gdy dziecko jest narażone na intensywne lub długotrwałe obciążenie bez wystarczającego wsparcia ze strony dorosłego. Może chodzić o przemoc domową, ubóstwo, zaniedbanie, utratę bliskiej osoby, ale także o mniej widoczne chroniczne stresory – jak trwale napięta atmosfera w domu, nadmierna presja oczekiwań dotyczących osiągnięć czy przemoc rówieśnicza.

Przy stresie toksycznym poziom kortyzolu pozostaje trwale podwyższony, co ma bezpośredni wpływ na rozwijający się mózg. Badania Centrum Rozwoju Dziecka na Uniwersytecie Harvarda pokazują, że przewlekle podwyższony kortyzol we wczesnym dzieciństwie dosłownie zmienia architekturę mózgu – zakłóca rozwój obszarów odpowiedzialnych za uczenie się, pamięć i regulację emocji. Innymi słowy, długotrwały stres w dzieciństwie to nie tylko nieprzyjemne doświadczenie. To ingerencja w biologiczny rozwój, której skutki mogą ujawniać się jeszcze w dorosłości.

To jeden z powodów, dla których w ostatnich latach tak wiele mówi się o tzw. ACE – niekorzystnych doświadczeniach z dzieciństwa (Adverse Childhood Experiences). Obszerne badanie, którego wyniki są dostępne na stronie CDC, wykazało, że im więcej niekorzystnych doświadczeń przeżyje dziecko, tym wyższe jest jego ryzyko problemów zdrowotnych i psychospołecznych w dorosłości – od chorób sercowo-naczyniowych przez depresję aż po uzależnienia.

Jak pomóc dziecku regulować kortyzol w naturalny sposób

Dobra wiadomość jest taka, że mózg jest plastyczny – szczególnie w dzieciństwie. A kluczowym czynnikiem, który potrafi łagodzić negatywne skutki stresu, jest bezpieczna relacja z osobą opiekuńczą. To nie jest frazes – to neurobiologia. Kiedy dziecko czuje, że jest widziane, słyszane i akceptowane, jego układ nerwowy się uspokaja. Kortyzol spada. Mózg może skupić się na uczeniu i rozwoju, zamiast na przetrwaniu.

W praktyce oznacza to rzeczy, które wydają się proste, ale których wpływ jest głęboki. Przewidywalność i rutyna są dla dziecka kotwicą – wiedza o tym, co nastąpi, zmniejsza niepewność, a tym samym reakcję stresową. Kontakt fizyczny, taki jak przytulanie czy wspólne spokojne aktywności, stymuluje produkcję oksytocyny, która naturalnie hamuje kortyzol. Ruch na świeżym powietrzu, szczególnie w naturze, ma udowodnione działanie obniżające poziom hormonów stresu – badania Uniwersytetu Stanforda wykazały, że przebywanie w środowisku naturalnym zmniejsza aktywność obszarów mózgu związanych z ruminacją i lękiem.

Ważna jest również dieta. Przewlekły stres i wysoki kortyzol zwiększają zapotrzebowanie na magnez, witaminy z grupy B i kwasy tłuszczowe omega-3. Nie chodzi o cudowne suplementy, lecz o podstawy – urozmaicona, nieprzetworzona dieta bogata w warzywa, pełnoziarniste produkty zbożowe i zdrowe tłuszcze to fundament odporności na stres zarówno u dzieci, jak i u dorosłych.

Równie ważny jest sen. U dzieci naturalne obniżanie kortyzolu następuje właśnie w godzinach nocnych, a jeśli sen jest zaburzony lub niewystarczający, cały system się rozregulowuje. Przy czym właśnie stres jest jedną z najczęstszych przyczyn złego snu u dzieci – powstaje w ten sposób błędne koło, które trzeba przerwać z zewnątrz, czyli poprzez ustalenie spokojnego wieczornego rytuału i ograniczenie bodźców przed snem.

Rodzice czasem nie doceniają siły własnego spokoju. Układ nerwowy dziecka dostosowuje się do układu nerwowego osoby opiekuńczej – jest to proces zwany koregulacją. Dziecko, którego rodzic sam jest przewlekle zestresowany, ma znacznie trudniejszą sytuację, ponieważ nie ma skąd czerpać uspokajających sygnałów. Nie oznacza to, że rodzice muszą być doskonali. Oznacza to, że dbanie o własny stres jest jednocześnie dbaniem o dziecko.

Uświadomienie sobie, jak inaczej funkcjonuje kortyzol u dzieci i jak subtelnie może przejawiać się stres w dzieciństwie, to pierwszy krok do rzeczywistej pomocy. Nie chodzi o to, by przestać stawiać dzieciom wymagania lub chronić je przed każdą trudnością – zdrowa dawka wyzwań jest niezbędna do rozwijania odporności. Chodzi o to, by być obecnym, dostrzegać sygnały i wiedzieć, że tajemnicze bóle brzucha lub wybuch złości przed szkołą to nie „niegrzeczność". To wiadomości. A każda wiadomość zasługuje na to, by ją przeczytać.

Udostępnij to
Kategoria Wyszukiwanie Twój koszyk