facebook
Zniżka FRESH już teraz! | Kod FRESH zapewni Ci 5% zniżki na całe zakupy. | KOD: FRESH 📋
Zamówienia złożone przed godziną 12:00 są wysyłane natychmiast. | Darmowa wysyłka powyżej 250 PLN | Bezpłatna wymiana i zwrot w ciągu 90 dni

Ile czasu przed ekranem jest dla dzieci akceptowalne i gdzie według nauki zaczyna się problem

Gdy dziś rozejrzymy się po jakiejkolwiek kawiarni, restauracji czy poczekalni u lekarza, obraz jest niemal wszędzie taki sam – dzieci z oczami przyklejonymi do ekranu tabletu lub telefonu. Nie jest to koniecznie oznaka rodzicielskiej porażki, jak czasem przedstawia się to w mediach społecznościowych. To raczej odzwierciedlenie czasów, w których żyjemy. Ekrany są wszędzie i stały się naturalną częścią naszego otoczenia. Pytanie jednak brzmi: ile czasu przed ekranem jest dla dzieci jeszcze akceptowalne i gdzie zaczyna się problem?

Temat dzieci i ekranów budzi wśród rodziców, pediatrów i pedagogów gorące debaty. Po jednej stronie stoją zwolennicy ścisłych ograniczeń, którzy najchętniej zakazaliby jakiegokolwiek kontaktu z wyświetlaczem do wieku szkolnego. Po drugiej stronie są ci, którzy wskazują na edukacyjny potencjał technologii i twierdzą, że demonizowanie ekranów jest przesadzone. Prawda, jak to zwykle bywa, leży gdzieś pośrodku – i właśnie tę złotą drogę postaramy się w kolejnych akapitach odnaleźć.


Wypróbuj nasze naturalne produkty

Zacznijmy od najdelikatniejszego tematu, z którym rodzice mierzą się praktycznie od narodzin dziecka. Od jakiego wieku w ogóle można dziecku zaproponować ekran? Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) w swoich zaleceniach z 2019 roku przedstawia dość jednoznaczne stanowisko: dzieci do pierwszego roku życia nie powinny spędzać przed ekranami żadnego czasu. Dla dzieci w wieku od jednego do dwóch lat obowiązuje to samo zalecenie – żadnego siedzącego czasu przed ekranami. A dla dzieci w wieku od dwóch do czterech lat screen time nie powinien przekraczać jednej godziny dziennie, przy czym mniej jest zawsze lepiej. Amerykańska Akademia Pediatrii (AAP) wyraża się podobnie i dodaje, że u dzieci młodszych niż 18 miesięcy jedynym wyjątkiem powinny być wideorozmowy z bliskimi, ponieważ jest to interaktywna forma komunikacji, a nie bierna konsumpcja treści.

Te limity mogą brzmieć surowo, szczególnie dla rodziców, którzy potrzebują czasem w ciągu dnia chwili spokoju, żeby ugotować obiad lub odpocząć. I właśnie tutaj natrafiamy na przepaść między idealnymi zaleceniami a realnym życiem. Badanie przeprowadzone przez organizację Common Sense Media w 2021 roku wykazało, że amerykańskie dzieci do ośmiu lat spędzają przed ekranami średnio prawie dwie i pół godziny dziennie – i to jeszcze przed doliczeniem czasu spędzonego przed ekranami w szkole. Polskie dane nie są o wiele bardziej optymistyczne. Według badań czas dzieci przed ekranami podczas pandemii COVID-19 dramatycznie wzrósł i w wielu rodzinach już nigdy nie wrócił do pierwotnego poziomu.

Dlaczego jednak w ogóle ma znaczenie, ile czasu dziecko spędza przed wyświetlaczem? Nie chodzi tylko o straszenie czy moralizowanie. Istnieje rosnąca liczba dowodów naukowych, że nadmierny czas przed ekranami ma na dzieci mierzalne skutki. Badanie opublikowane w czasopiśmie JAMA Pediatrics w 2019 roku wykazało związek między wyższym screen time u dzieci w wieku przedszkolnym a niższym rozwojem umiejętności językowych, gorszą zdolnością nazywania przedmiotów i słabszą gotowością szkolną. Inne badanie, tym razem z uniwersytetu w Calgary, wykazało, że dzieci, które w wieku dwóch lat spędzały więcej czasu przed ekranami, w wieku trzech lat osiągały gorsze wyniki w rozwojowych testach przesiewowych. A to nie mówiąc o wpływie na sen – niebieskie światło z wyświetlaczy zaburza produkcję melatoniny i może powodować problemy z zasypianiem, które następnie kaskadowo wpływają na nastrój, koncentrację i odporność dziecka.

Ważne jest jednak rozróżnianie między typami treści a sposobem, w jaki dziecko korzysta z ekranu. Istnieje zasadnicza różnica między tym, gdy trzyletnie dziecko biernie ogląda szybko zmieniające się animacje na YouTube, a tym, gdy uczeń interaktywnie uczy się programować w aplikacji Scratch lub wspólnie z rodzicem ogląda film dokumentalny o przyrodzie i rozmawia o tym, co widzi. Nie każda minuta przed ekranem jest taka sama. Badaczka Heather Kirkorian z University of Wisconsin ustaliła, że interaktywne treści, w których dziecko aktywnie reaguje – odpowiada na pytania, dotyka ekranu w sensowny sposób – mogą mieć pozytywny efekt edukacyjny, podczas gdy bierne oglądanie ma efekt minimalny lub wręcz negatywny.

Jak ustalić i ograniczyć czas dzieci przed ekranami

Powiedzmy sobie szczerze – samo wypowiedzenie zdania „od teraz będziesz przy tablecie tylko godzinę dziennie" zazwyczaj nie działa. Szczególnie jeśli dziecko było przyzwyczajone do nieograniczonego dostępu. Ograniczenie screen time u dzieci wymaga strategii, cierpliwości i przede wszystkim konsekwencji obojga rodziców, ewentualnie wszystkich dorosłych w gospodarstwie domowym.

Jednym z najskuteczniejszych podejść jest stworzenie tak zwanego „planu medialnego rodziny". Amerykańska Akademia Pediatrii stworzyła w tym celu nawet narzędzie online, gdzie rodzina może wspólnie ustalić zasady. Kluczowe jest, aby zasady nie były postrzegane jako kara, lecz jako naturalna część codziennego rytmu – tak jak mycie zębów czy regularne posiłki. Sprawdzone metody obejmują kilka zasad, które można dostosować do wieku i potrzeb konkretnego dziecka:

  • Ustalić jasne bloki czasowe, kiedy ekran jest dozwolony, i trzymać się ich każdego dnia tak samo.
  • Stworzyć strefy bez ekranów – typowo stół jadalny i sypialnia.
  • Zaproponować alternatywy zanim dziecko poprosi o ekran – gry planszowe, rysowanie, klocki, ruch na świeżym powietrzu.
  • Oglądać treści wspólnie i rozmawiać o tym, co dziecko widzi.
  • Dawać przykład – jeśli rodzic sam spędza wieczory scrollując telefon, trudno wymagać od dziecka, żeby zachowywało się inaczej.

Ostatni punkt jest być może najważniejszy i zarazem najtrudniejszy. Dzieci uczą się przez naśladowanie i wzorzec rodzicielski w podejściu do technologii jest znacznie silniejszy niż jakakolwiek zasada.

Wyobraźmy sobie konkretną sytuację. Rodzina Nowaków ma dwoje dzieci – pięcioletnią Elę i ośmioletniego Tomka. Podczas pandemii oboje dzieci przyzwyczaiły się do kilku godzin dziennie przy tablecie. Kiedy rodzice zdecydowali się zmienić sytuację, nie zaczęli od zakazu, lecz od rozmowy. Wspólnie przy kolacji stworzyli „rodzinną umowę dotyczącą ekranów" – Ela mogła oglądać dwa odcinki swojego ulubionego programu dziennie (około 40 minut), Tomek dostał godzinę na granie w gry i pół godziny na aplikacje edukacyjne. Weekendy miały luźniejszy reżim, ale pod warunkiem, że najpierw spędzą przynajmniej godzinę na dworze. Pierwsze dwa tygodnie były trudne, pełne protestów i negocjacji. Po miesiącu jednak nowy reżim stał się normą. Ela zaczęła więcej rysować, Tomek wrócił do budowania z Lego. Żadna rewolucja, żaden cud – tylko konsekwencja i gotowość rodziców do zaproponowania alternatywy.

Tym samym dochodzimy do pytania, które zadaje sobie wielu rodziców z idealistycznym podejściem: czy realne jest ograniczenie ekranów całkowicie? Krótka odpowiedź brzmi – w dzisiejszym społeczeństwie praktycznie nie. I nie tylko to – całkowite wykluczenie technologii może być wręcz kontraproduktywne. Dzieci, które nie mają żadnego doświadczenia z narzędziami cyfrowymi, mogą być w niekorzystnej sytuacji przy rozpoczęciu nauki w szkole, gdzie tablety i komputery są powszechnie używane. Mogą się także czuć społecznie wykluczone, jeśli wszyscy rówieśnicy rozmawiają o programach lub grach, których one nie znają. Jak zauważyła profesor psychologii Yalda Uhls z UCLA: „Celem nie jest eliminowanie technologii, ale nauczenie dzieci mądrego korzystania z nich – tak samo jak uczymy je zdrowego jedzenia, a nie całkowitego zaprzestania jedzenia."

Ponadto istnieją sytuacje, w których ekrany są w uzasadniony sposób przydatne lub wręcz niezbędne. Wideorozmowy z dziadkami mieszkającymi daleko, programy edukacyjne dla dzieci ze specyficznymi potrzebami edukacyjnymi, audiobooki i podcasty dla dzieci, które rozwijają słownictwo i wyobraźnię – to wszystko są przykłady sensownego wykorzystania technologii. Problem nigdy nie tkwił w samym istnieniu ekranów, ale w tym, jak, ile i jakie treści dzieci konsumują.

Co mówi nauka o długoterminowych skutkach

Badania w tej dziedzinie są wciąż stosunkowo młode i rozwijają się. Niektóre starsze badania, które ostrzegały przed katastrofalnymi skutkami jakiegokolwiek screen time, były później krytykowane za niedostatki metodologiczne – na przykład za to, że nie uwzględniały czynników socjoekonomicznych lub rodzaju konsumowanych treści. Obszerne badanie Uniwersytetu Oksfordzkiego z 2019 roku, prowadzone przez profesora Andrew Przybylskiego, wykazało, że umiarkowane korzystanie z ekranów (około jednej do dwóch godzin dziennie) nie miało u dzieci w wieku szkolnym żadnego negatywnego wpływu na dobrostan psychiczny. Problemy zaczęły się pojawiać dopiero przy znacznie wyższym czasie – mniej więcej od czterech i więcej godzin dziennie.

To nie oznacza, że powinniśmy ignorować zalecenia WHO czy AAP – są one formułowane konserwatywnie celowo, ponieważ w dziedzinie rozwoju dziecka lepiej jest zachować większą ostrożność. Oznacza to jednak, że okazjonalne przekroczenie zalecanego limitu nie jest powodem do paniki. Jeden deszczowy weekendowy dzień, kiedy dzieci spędzą przy bajkach o godzinę dłużej, nie spowoduje katastrofy rozwojowej. Ważny jest ogólny wzorzec, a nie poszczególne dni.

Warto też wspomnieć, że debata o dzieciach i ekranach nie jest historycznie nowa. Podobne obawy towarzyszyły pojawieniu się radia w latach 20. ubiegłego wieku, telewizji w latach 50., gier wideo w latach 80. Każde pokolenie miało swój „straszak", który miał zniszczyć dzieciństwo. To nie oznacza, że obecne obawy są bezpodstawne – technologie cyfrowe są bez wątpienia bardziej uzależniające i wszechobecne niż cokolwiek wcześniej. Ale kontekst historyczny przypomina nam, że kluczem zawsze była równowaga i świadome podejście, a nie panika.

Jeśli z tego tekstu wynosicie jedną jedyną myśl, niech będzie to ta: nie chodzi o to, czy dzieci będą korzystać z ekranów, ale o to, jak nauczymy je z nimi obchodzić. Ustalić rozsądne limity odpowiednie do wieku, kontrolować jakość treści, spędzać czas przed ekranami wspólnie i przede wszystkim – oferować bogaty świat doświadczeń offline, który będzie naturalnie bardziej atrakcyjny niż jakikolwiek wyświetlacz. Dzieci, które mają dostęp do ruchu na świeżym powietrzu, do kreatywnych zajęć, do uwagi swoich rodziców i do swobodnej zabawy, zazwyczaj nie potrzebują ekranów aż tak bardzo. Nie dlatego, że byłyby im zakazane, ale dlatego, że mają coś lepszego do roboty.

Udostępnij to
Kategoria Wyszukiwanie Twój koszyk