facebook
Zniżka SUMMER już teraz! KOD: SUMMER 📋
Kod SUMMER zapewni Ci 5% zniżki na całe zakupy.
Zamówienia złożone przed godziną 12:00 są wysyłane natychmiast. | Darmowa wysyłka powyżej 250 PLN | Bezpłatna wymiana i zwrot w ciągu 90 dni

# Jak hypermobilita kloubů ovlivňuje sport i běžný život Hypermobilita kloubů je stav, při kterém s

Niektórzy ludzie potrafią zgiąć kciuk aż do nadgarstka, inni bez wysiłku kładą dłonie na podłodze przy wyprostowanych nogach lub wyginają łokcie pod dziwnym kątem, który pozostałym wydaje się niemal nadprzyrodzony. Otoczenie podziwia tę umiejętność, tancerze i gimnastycy uważają ją za atut, a akrobaci wiele by dali za taką naturalną gibkość. Jednak to, co z zewnątrz wygląda jak zdumiewająca zdolność, może być jednocześnie źródłem codziennych trudności, bólu i frustracji. Hipermobilność stawów to fenomen, który stoi dokładnie na granicy między wyjątkowym darem a ukrytym problemem zdrowotnym.

Mówiąc prościej, chodzi o stan, w którym stawy są bardziej ruchome, niż jest to typowe dla większości ludzi. Stoi za tym przede wszystkim genetycznie uwarunkowana odmienność kolagenu – białka stanowiącego podstawę więzadeł, ścięgien i torebek stawowych. Jeśli kolagen jest mniej sztywny lub strukturalnie inny, tkanki łatwiej się rozciągają, a stawy zyskują większy zakres ruchu. Według szacunków pewien stopień hipermobilności występuje u około 10–15% populacji, przy czym kobiety są dotknięte tym stanem częściej niż mężczyźni, a u dzieci naturalna ruchomość stawów jest zazwyczaj większa niż u dorosłych. Bardziej szczegółowe informacje na temat fizjologii tego stanu oferuje między innymi przegląd na portalu MedlinePlus, prowadzonym przez amerykańską Narodową Bibliotekę Medyczną.


Wypróbuj nasze naturalne produkty

Kiedy elastyczność staje się obciążeniem

Problem pojawia się wtedy, gdy nadmierna ruchomość przestaje być jedynie cechą anatomiczną i zaczyna wpływać na codzienne życie. Wyobraźmy sobie młodą tancerkę, która od dzieciństwa zbiera podziw za swój niesamowity zakres ruchu. Trenerzy ją chwalą, koleżanki zazdroszczą, a ona sama postrzega swoją gibkość jako naturalną część tożsamości. Dopiero w późniejszych latach odkrywa, że chronicznie boli ją kręgosłup, kostki wielokrotnie jej się skręcają, a po dłuższym staniu lub siedzeniu odczuwa zmęczenie i nieokreślone bóle, których nie potrafi wyjaśnić. Wizyta u lekarza przynosi w końcu odpowiedź: zespół hipermobilności stawów, dawniej określany również jako łagodna hipermobilność.

To rozróżnienie jest istotne. Prosta hipermobilność, czyli jedynie zwiększona ruchomość bez innych objawów, może człowiekowi w ogóle nie przeszkadzać, a nierzadko wręcz pomaga – właśnie w sporcie, tańcu czy fizycznie wymagających zawodach. Zespół hipermobilności przynosi jednak szereg towarzyszących dolegliwości. Należą do nich przewlekły ból stawów i mięśni, częste zwichnięcia i podwichnięcia, czyli częściowe przemieszczenie stawu, nadmierne zmęczenie, problemy z koordynacją ruchową oraz bóle głowy. W poważniejszych przypadkach hipermobilność może wiązać się z dziedzicznymi chorobami tkanki łącznej, takimi jak zespół Ehlersa-Danlosa, którego różne typy opisuje Ehlers-Danlos Society, międzynarodowa organizacja zajmująca się wsparciem pacjentów i badaniami naukowymi.

Podstępność całego stanu polega między innymi na tym, że diagnoza bywa długo pomijana. Bóle są niespecyficzne, wyniki badań obrazowych, takich jak rentgen czy MRI, nierzadko wyglądają normalnie, a lekarze często szukają innych przyczyn. Pacjenci przez lata wędrują od specjalisty do specjalisty, zanim ktoś właściwie połączy pozornie niepowiązane objawy. Jak zauważył brytyjski reumatolog Howard Bird, jeden z pionierów badań w tej dziedzinie: „Hipermobilność jest najczęściej pomijaną przyczyną bólu mięśniowo-szkieletowego."

Diagnostyka opiera się przy tym na stosunkowo prostym narzędziu – tak zwanej skali Beightona, która ocenia ruchomość dziewięciu konkretnych stawów. Wynik pięciu i więcej punktów na dziewięć jest zazwyczaj uznawany za dowód hipermobilności, choć sama liczba nie wystarczy i należy uwzględnić również subiektywne dolegliwości pacjenta. Diagnozę powinien zawsze stawiać doświadczony lekarz, najczęściej reumatolog lub fizjoterapeuta specjalizujący się w układzie ruchu.

Jak żyć z hipermobilnością – i żyć dobrze

Dobra wiadomość jest taka, że hipermobilność stawów zdecydowanie nie jest wyrokiem. Większość osób z tym stanem może prowadzić pełnowartościowe, aktywne życie, jeśli nauczy się słuchać swojego ciała i wybierze odpowiednie podejście do ruchu oraz codziennych nawyków. Kluczowym słowem jest tutaj stabilizacja – podczas gdy u zdrowych stawów stabilność zapewniają więzadła i torebki stawowe, u osób hipermobilnych funkcję tę muszą przejmować mięśnie. Dlatego wzmacnianie głębokiego układu stabilizacyjnego, czyli mięśni wokół kręgosłupa, bioder i innych stawów nośnych, stanowi podstawowy filar opieki nad hipermobilnym ciałem.

Fizjoterapeuci zalecają przede wszystkim metody skupione na kontrolowanym ruchu i koordynacji mięśniowej, a nie na biernym rozciąganiu. To zresztą jeden z największych błędów, w które wpadają osoby hipermobilne – ponieważ są naturalnie elastyczne, mają tendencję do jeszcze intensywniejszego rozciągania, co jednak dodatkowo destabilizuje stawy. Joga czy pilates mogą być świetnymi pomocnikami, ale tylko w zmodyfikowanej formie, w której terapeuta lub instruktor skupia się na wzmacnianiu i świadomej postawie ciała, a nie na osiąganiu ekstremalnych pozycji.

Oprócz ruchu niemałą rolę odgrywa również ogólny styl życia. Dobrej jakości sen, odpowiednie nawodnienie i dieta przeciwzapalna mogą znacząco wpłynąć na samopoczucie osoby z hipermobilnością. Kwasy tłuszczowe omega-3, magnez, witamina C i kolagen należą do składników odżywczych wspierających zdrowie tkanki łącznej. Wiele osób ceni również suplementy diety ukierunkowane bezpośrednio na stawy i więzadła, przy czym warto wybierać produkty ze sprawdzonych źródeł o przejrzystym składzie.

Równie ważna jest ergonomia – czyli to, jak człowiek siedzi, stoi, śpi lub dźwiga ciężary. Hipermobilne stawy są bardziej podatne na nieprawidłowe wzorce ruchowe, dlatego nawet pozornie błahe kwestie, takie jak wybór odpowiedniego obuwia, właściwie ustawione krzesło biurowe czy sposób noszenia torby, mogą mieć zaskakująco duży wpływ na poziom bólu i ogólne samopoczucie.

Psychologiczny wymiar hipermobilności bywa pomijany zarówno w dyskusjach specjalistycznych, jak i popularnych, choć jest bardzo realny. Przewlekły ból, niezrozumienie ze strony otoczenia czy poczucie, że „to przecież nie wygląda tak poważnie", mogą prowadzić do lęku, wyczerpania i izolacji społecznej. Wspólnoty wsparcia, zarówno internetowe, jak i w ramach organizacji pacjenckich, odgrywają zatem ważną rolę – dzielenie się doświadczeniami z ludźmi, którzy rozumieją, jak zachowuje się hipermobilne ciało, ma niezaprzeczalną wartość terapeutyczną.

Interesujące jest to, że hipermobilność nie występuje równomiernie w różnych obszarach ludzkiej aktywności. W świecie profesjonalnego tańca, baletu czy gimnastyki sportowej jest obecna u znacznie wyższego odsetka ćwiczących niż w ogólnej populacji – i nie jest to przypadek. Trenerzy i choreografowie naturalnie wybierają osoby o wyjątkowej elastyczności, niekoniecznie myśląc o długofalowych konsekwencjach. Badania wskazują jednak, że hipermobilni sportowcy są bardziej narażeni na urazy, jeśli ich trening nie zawiera odpowiedniego elementu wzmacniania stabilizacyjnego. Brytyjskie Towarzystwo Reumatologiczne wielokrotnie zwracało w tym kontekście uwagę na potrzebę lepszego kształcenia trenerów i pedagogów w zakresie hipermobilności.

Rodzicom, którzy u swojego dziecka zauważają nadmierną gibkość, zaleca się, by nie wpadali w panikę, ale jednocześnie świadomie zwracali uwagę na nawyki ruchowe dziecka. Stawy dzieci są naturalnie bardziej ruchome i zazwyczaj stabilizują się z wiekiem. Jeśli jednak dziecko wielokrotnie skarży się na bóle stawów, męczy się podczas ruchu bardziej niż rówieśnicy lub ma tendencję do częstych skręceń, wizyta u pediatry lub dziecięcego fizjoterapeuty jest jak najbardziej wskazana.

Hipermobilność stawów kryje w sobie paradoks, który jest w gruncie rzeczy bardzo ludzki: to, co nas wyróżnia i w pewnych aspektach daje nam przewagę, może być jednocześnie źródłem podatności na zranienia. Nie chodzi o to, czy hipermobilność jest „dobra" czy „zła" – chodzi o to, czy człowiek ją zna, rozumie i potrafi z nią świadomie pracować. Ciało, które potrafi wygiąć się bardziej niż inne, potrzebuje tym większej troski, siły i uwagi – i nie jest to słabość, lecz po prostu inny sposób na bycie u siebie we własnym ciele.

Udostępnij to
Kategoria Wyszukiwanie Twój koszyk