facebook
Zamówienia złożone przed godziną 12:00 są wysyłane natychmiast. | Darmowa wysyłka powyżej 250 PLN | Bezpłatna wymiana i zwrot w ciągu 90 dni

Bulion ma zalety, które docenisz, gdy przygotujesz go starannie w domu.

Wywar zajmuje szczególne miejsce w czeskiej kuchni. To nie tylko „zupa na początek", ale cichy fundament, który spaja wiele dań – od sosów przez risotta aż po niedzielny rosół z makaronem. W ostatnich latach wraca na pierwszy plan również ze względu na to, co może zaoferować organizmowi, jeśli jest gotowany sumiennie. I właśnie tutaj zaczyna się różnica między tym, co udaje wywar w kostce, a tym, co powoli gotuje się na kuchence przez kilka godzin i pachnie warzywami, przyprawami oraz kośćmi.


Wypróbuj nasze naturalne produkty

Wywar i jego korzyści: dlaczego ludzie do niego wracają

Gdy mówi się o korzyściach wywaru, często sprowadza się to do prostego „to zdrowe". Jednak ciekawostką dotyczącą wywaru jest to, że jego siła nie leży w jednej cudownej substancji, lecz w kombinacji. Długie, powolne gotowanie potrafi przenieść smak i część składników odżywczych z kości, mięsa i warzyw do płynu, a jednocześnie tworzy coś, co trudno podrobić szybkimi zamiennikami: naturalnie pełny, zaokrąglony smak bez potrzeby dodawania przypraw.

Silny wywar i jego wpływ na zdrowie najczęściej wspomina się w kontekście tego, że jest to danie łatwostrawne, a jednocześnie pożywne. Dlatego ludzie instynktownie gotują go przy przeziębieniu, po trudnym okresie, po sporcie lub wtedy, gdy „trzeba się zregenerować". Wywar dostarcza płynów, trochę energii, minerałów i białka – i przede wszystkim smakuje dobrze nawet wtedy, gdy nie ma ochoty ani siły na skomplikowane gotowanie.

Warto dodać, że wywar nie jest lekiem i nie rozwiąże wszystkich problemów. Niemniej jednak ma sens, że mówi się o nim jako o daniu, które potrafi wspierać regenerację. Kości i tkanki łączne podczas długiego gotowania uwalniają substancje, które zwykle kojarzone są z kolagenem i żelatyną; warzywa dodają swoje witaminy i substancje aromatyczne. Jeśli ktoś rozsądnie dobiera składniki, może uzyskać coś, co przypomina „danie, które jest jednocześnie opieką".

Interesujące jest również to, jak wywar działa w praktyce: często pomaga uspokoić żołądek, rozgrzewa i dzięki wyrazistemu smakowi potrafi zastąpić potrzebę nadmiernego solenia lub używania przemysłowych bulionów. W tym tkwi jego codzienna korzyść – nie jako obietnica, ale jako drobna zmiana nawyków, która z czasem się kumuluje.

Jeśli coś jest naprawdę uniwersalnego w wywarze, to jego zdolność dostosowania się do tego, co akurat jest w domu. Raz powstaje delikatny kurczakowy, innym razem bardziej treściwy wołowy, lub czysto warzywny, który zaskakuje głębią, gdy jest robiony cierpliwie. W końcu, jak trafnie mówi stare przysłowie kucharskie: „Dobry wywar nie da się przyspieszyć, ale można go zepsuć pośpiechem."

Silny domowy wywar: jak poprawnie postępować, aby miał smak i moc

Każdy, kto kiedykolwiek zastanawiał się, jak zrobić silny domowy wywar, zwykle napotykał dwa pytania: jak osiągnąć wyrazisty smak i jak sprawić, żeby wywar był „ciągnący" i po schłodzeniu lekko się żelował. Obydwa można osiągnąć bez skomplikowania, trzeba tylko trzymać się kilku zasad. To nie jest kulinarna alchemia – raczej cierpliwość i dobre składniki.

Zaczyna się od wyboru bazy. Do naprawdę silnego wywaru nadaje się kombinacja kości i mięsa. Dla wołowego świetne są kości szpikowe, stawy lub żeberka; dla kurczakowego z kolei szkielet, skrzydełka, szyje, ewentualnie całe kurczaki. Jeśli ktoś chce pogłębić smak, może część kości i warzyw krótko opiec w piekarniku – wywar wtedy nabiera ciemniejszego koloru i bardziej wyrazistego, „pieczonego" tonu. To nie jest obowiązek, ale prosty trik, który potrafi zrobić dużą różnicę.

Drugą rzeczą jest woda i temperatura. Jeśli celem nie jest tylko zupa, ale silny wywar, warto zacząć od zimnej wody i podgrzewać powoli. W pewnym momencie na powierzchni pojawi się piana – to białka i zanieczyszczenia z mięsa. Niektórzy zbierają pianę dokładnie, inni mniej; w każdym przypadku wynik będzie lepszy, gdy wywar nie będzie gwałtownie wrzeć. Idealne jest bardzo łagodne bulgotanie, takie „ciągnięcie". Zbyt gwałtowne gotowanie zmąci wywar, a smak będzie bardziej płaski.

Warzywa pojawiają się, gdy baza jest już rozgrzana. Klasyką jest marchewka, pietruszka, seler, cebula (nawet ze skórką dla koloru), ewentualnie kawałek pora. Przyprawy trzymają się ziemi: liść laurowy, ziele angielskie, pieprz, trochę tymianku lub lubczyku. Lepiej dodać sól później – wywar podczas gotowania się redukuje i szkoda byłoby przesolić. Ważny szczegół: warzywa nie powinny się rozgotować całkowicie. Jeśli gotują się zbyt długo, mogą dodać wywarowi lekko „przegotowany" smak. Dlatego przy długim gotowaniu wołowego wywaru często dodaje się warzywa dopiero po dwóch godzinach i gotuje je przez około godzinę do półtorej.

Jak długo właściwie gotować? Wywar z kurczaka jest znakomity po 2–4 godzinach, a wołowy często potrzebuje 6–12 godzin w zależności od rodzaju kości i ilości. W domach dziś często używa się też wolnowarów, które utrzymują stałą temperaturę bez nadzoru. Zasada jest jednak taka sama: czas i łagodne gotowanie.

Dla lepszej orientacji warto mieć pod ręką autorytatywne źródła dotyczące bezpieczeństwa i przechowywania gotowych potraw. Praktyczne i zrozumiałe informacje oferują na przykład zalecenia USDA dotyczące szybkiego chłodzenia i bezpiecznego przechowywania żywności, które można łatwo zastosować również do wywaru.

Jak zrobić wywar: prosty „przepis" bez zbędnych komplikacji

Kiedy ktoś szuka „jak zrobić wywar – przepis", często oczekuje dokładnych gramatur. W wywarze jednak działa raczej logika niż matematyka. Niemniej jednak można trzymać się jednego praktycznego przewodnika:

  • Na duży garnek (około 4–5 litrów) przydaje się około 1,5–2,5 kg kości i mięsa razem, 2–3 marchewki, 2 pietruszki, kawałek selera, 1–2 cebule, kilka ziaren pieprzu i ziela angielskiego, 1–2 liście laurowe.

Procedura jest prosta: zalać kości i mięso zimną wodą, powoli podgrzewać, zebrać pianę, zmniejszyć na łagodne gotowanie. Po chwili dodać warzywa i przyprawy, pozostawić do gotowania. Na koniec spróbować, dosolić dopiero wtedy, gdy wywar jest gotowy. Na końcu wywar przefiltrować przez drobne sito lub płótno. Jeśli ma być używany jako naprawdę silna baza, można go jeszcze chwilę gotować bez pokrywki, aby lekko się zredukował.

A teraz jeden szczegół, który w praktyce rozwiązuje prawie każdy: tłuszcz. Niektórzy go uwielbiają, inni nie chcą go widzieć. Najprościej jest schłodzić wywar w lodówce i następnego dnia zebrać stężały tłuszcz. Zaletą jest to, że wywar pozostaje czysty, a tłuszcz można wykorzystać osobno – na przykład do smażenia warzyw do sosu lub na bazę pod risotto.

Dlaczego domowy wywar jest lepszy, kiedy go użyć i jak go prawidłowo przechowywać

Pytanie dlaczego domowy wywar jest lepszy ma kilka warstw. Pierwsza to smak: sumienny wywar ma głębię, która nie powstaje przez „dodanie aromatu". Druga to kontrola: wiadomo, co w nim jest – ile soli, jakie mięso, jakie warzywa. Trzecia to praktyczność: raz gotuje się duży garnek, a potem przez tygodnie czerpie się z niego w codziennym gotowaniu. Czwarta, często pomijana, to zrównoważony rozwój. Wywar to typowy przykład kuchni, która potrafi wykorzystać również części, które w przeciwnym razie skończyłyby jako odpad – kości, szkielet, resztki warzyw (oczywiście czyste i w dobrym stanie). W czasach, gdy coraz częściej mówi się o marnowaniu żywności, jest to mały, ale konkretny krok w dobrym kierunku.

W rzeczywistości wygląda to tak: w niedzielę piecze się kurczaka, z mięsa jest obiad i kolacja, ale szkielet zostaje. Zamiast wyrzucać go do kosza, wkłada się go do garnka z cebulą, marchewką i kilkoma ziarnami pieprzu. Wywar gotuje się przez popołudnie, wieczorem się go filtruje i część od razu używa na zupę z makaronem. Resztę dzieli się na słoiki i pudełka. W tygodniu wystarczy wyjąć jedną porcję i w kilka minut jest gotowe szybkie danie: miska wywaru z ryżem i warzywami, albo baza do sosu, który w przeciwnym razie zaczynałby się od kostki bulionowej. To dokładnie ten typ kuchennego „ubezpieczenia", które oszczędza czas i nerwy.

A gdzie wszędzie można użyć wywaru? Możliwości jest zaskakująco dużo i często są to drobnostki, które jednak podnoszą danie na wyższy poziom. Kiedy i gdzie używać wywaru to nie tylko kwestia zupy. Wywar jest świetny do podlewania podczas duszenia, do roślin strączkowych (soczewica, ciecierzyca i fasola są z wywarem bardziej wyraziste), do risotto lub krupnika, do sosów, do zmiękczania pieczonych warzyw, do wariacji ramenowych lub pho, ale także do „zwykłej" zupy ziemniaczanej, która nagle smakuje pełniej. W małej ilości można dodać go do farszów, na przykład do pieczeni rzymskiej lub kotletów mielonych, aby nie były suche.

Gdy wywar jest naprawdę silny, można go używać jako koncentratu: trochę do patelni z resztkami smażenia, zredukować i powstaje szybki sos do mięsa. A jeśli wywar schłodzi się i stężeje, to właściwie naturalny kuchenny „żel", który dodaje sosom ciała bez mąki.

Pozostaje ostatnia ważna część: jak przechowywać wywar, aby był bezpieczny i nie stracił smaku. Podstawowa zasada brzmi prosto: chłodzić szybko i przechowywać czysto. Duży garnek gorącego wywaru nie jest idealny do wstawienia bezpośrednio do lodówki – podniósłby temperaturę w całej lodówce. Lepiej jest przelać wywar do mniejszych pojemników, ewentualnie postawić garnek w zlewie z zimną wodą (wymieniając wodę, przyspieszyć chłodzenie). Gdy wywar jest letni, może trafić do lodówki.

W lodówce zazwyczaj wytrzymuje około 3–4 dni w zależności od czystości pracy i temperatury lodówki. Jeśli ma być przechowywany dłużej, zamrażarka to pewność. Praktyczne są porcje: część do pudełek po pół litra na zupę, część do mniejszych pojemników lub foremek na lód na „kostki wywaru" do sosów. Kto chce oszczędzać miejsce, może wywar przed zamrożeniem zredukować na silniejszy koncentrat i potem podczas gotowania dolać wodą.

Przy słoikach trzeba pamiętać o bezpieczeństwie: wlanie gorącego wywaru do zimnego słoika i zamknięcie pokrywki może być ryzykowne z powodu pęknięcia, jak również dlatego, że domowe „wekowanie" wywaru ma swoje zasady. Dla zwykłego gospodarstwa domowego najprostsze i najbezpieczniejsze jest schłodzenie wywaru i włożenie go do lodówki lub zamrażarki. Jeśli wywar jest ponownie podgrzewany, dobrze jest go doprowadzić do wrzenia, szczególnie gdy stał w lodówce przez kilka dni.

Może to właśnie ta kombinacja – smak, prostota, oszczędność i poczucie, że w garnku powstaje coś prawdziwego – sprawia, że wywar wciąż wraca na stół. W czasach, gdy łatwo przyspieszyć i uprościć wszystko, kilka godzin powolnego gotowania działa prawie jak mały domowy rytuał. A kiedy w tygodniu wystarczy otworzyć zamrażarkę, wyjąć porcję i w kilka chwil z niej przygotować kolację, dociera, że domowy silny wywar to nie nostalgia. To bardzo praktyczna baza, która ma sens również dzisiaj.

Udostępnij to
Kategoria Wyszukiwanie Twój koszyk