facebook
Zamówienia złożone przed godziną 12:00 są wysyłane natychmiast. | Darmowa wysyłka powyżej 250 PLN | Bezpłatna wymiana i zwrot w ciągu 90 dni

Jak często prać, aby chronić zdrowie i przedłużyć żywotność rzeczy

Większość gospodarstw domowych ma swój „rytm prania”: koszulki po jednym dniu, ręczniki raz w tygodniu, pościel „tak jakoś” według czasu. Jednak w tych automatycznych nawykach często kryje się drobny paradoks. Niektóre rzeczy pierzemy zbyt często (i tym samym szybko je niszczymy, marnujemy wodę i energię), podczas gdy inne zostawiamy na zbyt długo (a potem dziwimy się, skąd bierze się stęchły zapach, podrażniona skóra lub niekończący się katar). Pytanie zatem nie brzmi tylko jak często prać ubrania, ale także co w domu prać częściej, niż nam się wydaje – i na odwrót, co lepiej jest tylko wywietrzyć, wyszczotkować lub wyczyścić lokalnie.

Temat „co i kiedy prać” jest zaskakująco praktyczną częścią tego, co nazywa się ekologicznym i zdrowym domem. Pranie nie jest tylko kwestią czystości na pierwszy rzut oka. Chodzi także o mikroorganizmy, alergeny, pot, sebum, resztki kosmetyków, kurz i czasem o to, co przynosimy do domu z komunikacji miejskiej lub biura. Przy tym obowiązuje zasada, że zdrowszy reżim prania nie musi oznaczać prania więcej – raczej pranie mądrzejsze, oszczędniejsze i w odpowiednim czasie.


Wypróbuj nasze naturalne produkty

Dlaczego czasem prać częściej, a innym razem mniej: zdrowie, alergie i trwałość rzeczy

Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że „czyste” to po prostu to, co pachnie jak środek piorący. Jednak zapach nie jest dowodem czystości – często to tylko perfum, który może drażnić wrażliwą skórę. Z punktu widzenia higieny ważniejsze jest to, co rzeczywiście gromadzi się w tkaninach: pot, sebum, martwa skóra, kurz, a w niektórych rzeczach również resztki jedzenia czy wilgoć. Wilgoć jest zresztą kluczowa – tam, gdzie jest wilgotno, łatwiej rozmnażają się mikroorganizmy i powstaje stęchlizna.

Zarazem obowiązuje zasada, że zbyt częste pranie może być kontrproduktywne. Ubrania szybciej się zużywają, a w przypadku materiałów syntetycznych uwalniają się mikrowłókna. Europejska Agencja Środowiska od dawna zwraca uwagę, że wpływ konsumpcji tekstyliów na środowisko jest wysoki, a przedłużanie trwałości ubrań należy do najskuteczniejszych kroków, by ten wpływ zmniejszyć. Dla szerszego kontekstu warto zapoznać się z przeglądem dotyczącym wpływu tekstyliów od European Environment Agency.

Jak więc podejść do tego praktycznie? Pomaga prosta logika: im bliżej tkanina jest skóry, im więcej się poci, im więcej chłonie wilgoć i im częściej dotyka twarzy lub rąk, tym częściej zasługuje na pranie. Na odwrót, rzeczy, które są raczej „zewnętrzne” i nie mają bezpośredniego kontaktu z potem, często wystarczy wywietrzyć, wyszczotkować i prać rzadziej.

Do gry wchodzą także alergie. Jeśli ktoś w domu cierpi na egzemę, astmę lub alergię na roztocza, warto skupić się na tekstyliach sypialnianych i regularnej wymianie ręczników. Warto przypomnieć, że roztocza najlepiej rozwijają się w ciepłym i wilgotnym środowisku i żywią się głównie łuskami skóry – dlatego sypialnia jest tak ważna. Użytkownikowi zrozumiałe zestawienie o roztoczach i alergiach mają na przykład materiały NHS (brytyjska służba zdrowia), które dobrze wyjaśniają, dlaczego reżim prania w domu to więcej niż tylko estetyka.

A potem jest jeszcze jedna rzecz: „Czysty dom” nie jest tożsamy z „przesadnie sterylnym domem”. Celem nie jest pranie wszystkiego codziennie, ale ustalenie rytmu, który wspiera zdrowie, nie obciąża przyrody i jednocześnie jest realistyczny.

Co w domu prać częściej, niż myślimy (i dlaczego to ma sens)

W codziennym funkcjonowaniu istnieje kilka „niepozornych” tekstyliów, które dotykają rąk, twarzy lub wilgotnych miejsc, a o których łatwo zapomnieć. To właśnie tutaj często kryje się odpowiedź na pytanie, co prać często, a co rzadziej.

Na temat ręczników często dyskutuje się, czy lepiej je zmieniać „według odczucia”. Odczucie czasem jednak myli: ręcznik może wyglądać na w porządku, a tymczasem już odbywa się w nim mała biologiczna impreza. Rozsądną zasadą dla zdrowego domu jest zmieniać ręcznik do rąk co około 2–3 dni (w rodzinie nawet częściej) i ręcznik kąpielowy po 3–4 użyciach, zwłaszcza jeśli trudno schnie lub wisi w łazience bez wentylacji. Jeśli ręcznik po użyciu szybko schnie w przewiewnym miejscu, trwa dłużej higienicznie; jeśli pozostaje wilgotny, interwał się skraca.

Jeszcze bardziej niedoceniana bywa ścierka do naczyń i szmatka do blatu. Ścierka dotyka rąk, talerzy, czasem nawet rozlanego jedzenia, a kiedy w kuchni kręci się w kółko, to łatwa droga do zapachu i przenoszenia brudu. Praktyczne jest zmieniać ścierkę nawet codziennie lub co drugi dzień (w zależności od użytkowania), a szmatki prać po paru użyciach. Brzmi to surowo? Wystarczy wyobrazić sobie zwykły wieczór: szybkie wytarcie mokrego blatu, wytarcie rąk, wytarcie rozlanego mleka… a ścierka wraca na haczyk.

Następnie są rzeczy, które dotykają twarzy: poszewka na poduszkę a czasem również szalik lub kołnierz płaszcza, jeśli jest „wciśnięty” pod brodę. Poszewka na poduszkę wchłania pot, sebum, resztki kremów i produktów do włosów. Przy wrażliwej skórze lub trądziku racjonalne jest zmieniać ją częściej niż resztę pościeli – na przykład raz w tygodniu, w niektórych przypadkach nawet częściej. Zaskakująco wielką różnicę robi to u osób, które mają problemy z podrażnieniem skóry: czasem pomaga więcej niż droga kosmetyka.

Do tej kategorii należy również dywanik łazienkowy. Wchłania wodę, stoi na ziemi, łapie kurz i często pozostaje wilgotny. Jeśli jest prany raz w miesiącu, nie ma się co dziwić, że zaczyna „przemawiać”. W przypadku zwykłego użytkowania warto prać go mniej więcej raz na 1–2 tygodnie (a między tym pozwolić porządnie wyschnąć).

I nie możemy zapomnieć o legowiskach i kocach dla zwierząt domowych. Kto ma psa lub kota, dobrze wie, jak szybko tkaniny nasycają się sierścią, kurzem i „zewnętrznym” zapachem. Tutaj częstotliwość zależy od tego, czy zwierzę śpi w łóżku, na kanapie, czy ma swój kąt. Dla higieny i alergików łagodnie jest prać legowisko lub przynajmniej pokrowiec co 1–2 tygodnie, a mniejsze koce nawet częściej.

Dla lepszego zobrazowania warto przytoczyć przykład z życia codziennego: w jednym domu długo nie udawało się pozbyć stęchlizny w łazience. Sprzątano, wietrzono, próbowano zapachów, ale zapach wracał. Ostatecznie okazało się, że głównym winowajcą nie była sama łazienka, ale „niepozorna” para: stale wilgotny dywanik i ręcznik do rąk, który zmieniano raz w tygodniu. Gdy tylko wprowadzono częstsze pranie i przede wszystkim lepsze suszenie (rozłożenie ręcznika, powieszenie dywanika), problem zniknął w ciągu kilku dni. Czasem to aż komicznie proste.

„Czystość nie polega na tym, co widać, ale na tym, co cicho się gromadzi.” To zdanie brzmi jak frazes, ale w przypadku tekstyliów w domu zaskakująco często się sprawdza.

Jak często prać ubrania i tekstylia domowe: proste zasady dla ekologicznego i zdrowego reżimu

Często zadawane pytanie brzmi: jak często prać ubrania, aby było to higieniczne, ale jednocześnie oszczędne. Odpowiedź nie jest uniwersalna, ponieważ zależy od pogody, rodzaju pracy, stopnia pocenia się i materiału. Mimo to można trzymać się kilku praktycznych zasad, które pomagają zdecydować „co i kiedy prać”, bez zamieniania prania w niekończący się cykl.

Najczęściej pierze się bieliznę i skarpetki – i to jest w porządku. W przypadku tych elementów każde noszenie = pranie to rozsądny standard, ponieważ są w bliskim kontakcie z ciałem i wilgocią. Podobnie jest z odzieżą sportową: funkcjonalna koszulka po bieganiu zazwyczaj nie jest kandydatem do drugiej rundy bez prania, nawet jeśli „na oko wygląda dobrze”. Pot w syntetyce często szybciej zaczyna pachnieć, więc im szybciej się ją wypierze i dobrze wysuszy, tym dłużej pozostanie w dobrej kondycji.

W przypadku koszulek i koszul to często jedno lub dwa noszenia – tutaj decyduje głównie pocenie się i kontakt z dezodorantem lub perfumem. Jeśli koszulka była noszona w biurze i nie pachnie, czasem wystarczy ją wywietrzyć. Na odwrót, latem lub podczas podróży komunikacją miejską zazwyczaj pierze się po jednym dniu.

Ciekawsze są bluzy, swetry i dżinsy. Te często pierze się zbyt często tylko z przyzwyczajenia. Tymczasem, gdy nosi się je na warstwie (na przykład na koszulce), często wystarczy je wywietrzyć, wyszczotkować kuleczki i prać rzadziej. Dżinsy przy częstym praniu szybko się „rozciągają”, blakną i tracą kształt. Przy zwykłym noszeniu warto prać je po kilku użyciach, albo dopiero gdy są naprawdę brudne. Sweter z wełny to osobny rozdział: wełna naturalnie opiera się zapachowi i często wystarczy wietrzenie. Pranie wymaga wtedy delikatniejszego podejścia, ale w zamian otrzymujemy długą żywotność.

W przypadku tekstyliów domowych warto rozróżnić, co jest w bezpośrednim kontakcie z ciałem, a co jest raczej dekoracją. Pościel (poszewki) zazwyczaj zmienia się co 1–2 tygodnie. Jeśli ktoś w domu bardziej się poci, jest chory lub śpi ze zwierzętami, warto skrócić ten czas. Prześcieradło zasługuje na taką samą uwagę jak poszewka na kołdrę – często się o nim zapomina, a przecież jest „na pierwszej linii”. A w przypadku poduszki obowiązuje zasada, że częstsza wymiana poszewki może znacznie pomóc skórze i alergikom.

W przypadku tekstyliów kuchennych dobrze jest trzymać tempo z rzeczywistością: ścierki i szmatki szybko stają się „zbieraczami” wilgoci i resztek jedzenia, więc częstsze pranie jest częścią zdrowej kuchni. Jeśli celem jest ekologiczny dom, paradoksalnie warto mieć więcej ścierek i prać je jednocześnie w pełnej pralce, niż „oszczędzać” na liczbie sztuk i używać jednej ściereczki przez tydzień.

A co z rzeczami, które pierze się często niepotrzebnie? Typowo piżama – jeśli śpi się w czystej pościeli, bierze prysznic wieczorem i piżama jest dobrze wietrzona, zazwyczaj wytrzyma kilka nocy. Na odwrót, jeśli chodzi się w niej po domu, gotuje się, lub bardziej się w niej poci, czas skraca się. Podobnie jest z biustonoszami: często zaleca się prać je rzadziej niż majtki, ale regularnie wietrzyć i zamieniać, aby materiał „oddychał” i zachowywał kształt.

Z punktu widzenia zrównoważonego rozwoju warto dodać jeszcze kilka niepozornych nawyków, które oszczędzają wodę, energię i odzież. Pełna pralka (nie przepełniona, ale sensownie wypełniona) jest bardziej efektywna niż częste małe dawki. Niższe temperatury często wystarczą, jeśli pierze się regularnie i nie pozostawia prania długo w koszu. A gdy się pierze, pomaga również wybór delikatniejszych środków i ograniczenie zbędnej perfumacji – wrażliwa skóra i nos w domu zwykle to docenią.

Jedyna praktyczna lista: szybka orientacja „co prać często, a co rzadziej”

  • Częściej (zwykle codziennie do tygodniowo): ścierki i szmatki w kuchni, ręcznik do rąk, bielizna i skarpetki, odzież sportowa, poszewka na poduszkę (zwłaszcza przy wrażliwej skórze), dywanik łazienkowy, tekstylia dla zwierząt domowych
  • Średnio często (około tygodniowo do kilku noszeń): pościel i prześcieradło, piżama (według zwyczajów), koszulki i koszule (według pocenia się), odzież domowa
  • Rzadziej (raczej według potrzeby): dżinsy, bluzy i swetry przez warstwę spodnią, płaszcze i kurtki (częściej wietrzyć niż prać), dekoracyjne narzuty i zasłony (jeśli nie ma alergii i nie kurzy się znacząco)

Całość opiera się na prostym pytaniu: Czy to rzecz, która chłonie wilgoć, dotyka twarzy lub rąk, lub leży tam, gdzie gromadzi się kurz? Jeśli tak, zasługuje na częstszą uwagę niż zwykle. Jeśli nie, często wystarczy wywietrzyć, strzepnąć, wyszczotkować i prać dopiero wtedy, gdy jest to naprawdę potrzebne.

I właśnie w tym tkwi magia domu, który jest jednocześnie zdrowy i zrównoważony: pranie nie gromadzi się w panice, ale też nie jest odkładane w nieskończoność. Gdy znajdzie się rytm, w którym pierze się często te właściwe rzeczy, a reszta otrzymuje delikatniejszą opiekę, dom zaczyna wyglądać czyściej, bardziej przestronnie i paradoksalnie spokojniej — bez potrzeby codziennego uruchamiania pralki „na wszelki wypadek”.

Udostępnij to
Kategoria Wyszukiwanie Twój koszyk