facebook
🌸 Świętuj z nami Dzień Kobiet. | Zyskaj dodatkowe 5% zniżki na całe zakupy. | KOD: WOMEN26 📋
Zamówienia złożone przed godziną 12:00 są wysyłane natychmiast. | Darmowa wysyłka powyżej 250 PLN | Bezpłatna wymiana i zwrot w ciągu 90 dni

Kwiaty odpowiednie do sypialni pomogą uczynić przestrzeń bardziej przytulną, nie zakłócając snu.

Sypialnia bywa w mieszkaniu szczególnym miejscem. W dzień jest niepozorna, wieczorem zamienia się w cichy port, a rano staje się punktem startowym do całego dnia. Nic dziwnego, że krąży wokół niej wiele drobnych „zasad” – od odpowiedniej temperatury po to, co do niej właściwie należy. A wśród najczęstszych pytań ostatnich lat powraca jedno zaskakująco proste: czy w sypialni powinny być kwiaty? A jeśli tak, to które kwiaty do sypialni są naprawdę odpowiednie, aby nie przeszkadzały w śnie, ale przeciwnie, pomogły stworzyć przyjemne środowisko?

Odpowiedź nie jest czarno-biała, ponieważ zależy od tego, czego od sypialni oczekuje konkretne gospodarstwo domowe – ktoś chce przede wszystkim „czyste powietrze”, inny przytulność, a kolejny szuka sposobu, jak złagodzić suche powietrze w sezonie grzewczym. Dobra wiadomość jest taka, że kwiaty odpowiednie do sypialni istnieją i często są to te, które są łatwe w uprawie i tolerują mniej światła. Ważne jest tylko, aby wiedzieć, dlaczego tyle się mówi o sypialni w kontekście roślin i na co zwrócić uwagę, aby dobry pomysł nie stał się źródłem trosk.


Wypróbuj nasze naturalne produkty

Czy w sypialni powinny być kwiaty? Co potrafią i co czasem im się przypisuje

Rośliny w pomieszczeniach wydają się na pierwszy rzut oka „łagodne” – optycznie uspokajają, dodają koloru i życia. To jest najszybszy powód, dla którego ludzie umieszczają je w sypialni. W ostatnich latach często wspomina się także o ich wpływie na jakość powietrza. Tutaj warto zachować trzeźwe spojrzenie: rośliny doniczkowe mogą przyczynić się do przyjemniejszego mikroklimatu, ale nie zastąpią wentylacji, rozsądnej wilgotności i czystego domu bez zbędnych chemicznych zapachów.

Często powtarza się, że rośliny „w nocy zabierają tlen” i dlatego nie należą do sypialni. Tak, większość roślin w nocy oddycha podobnie jak ludzie – zużywa tlen i uwalnia dwutlenek węgla. Jednak w zwykłej ilości (jedna, dwie, trzy rośliny) efekt ten w rzeczywistej sypialni jest znikomy. O wiele większą rolę odgrywa liczba osób w pomieszczeniu, wielkość przestrzeni i to, czy jest wietrzenie. Ponadto istnieją gatunki o odmiennej fotosyntezie (tzw. CAM), które mają tendencję do przyjmowania CO₂ w nocy – typowo niektóre sukulenty. Nie chodzi o to, by z sypialni robić szklarnię, ale nie ma powodu, by bać się kwiatów.

Jednocześnie warto wspomnieć, że część „cudownych” twierdzeń o oczyszczaniu powietrza jest często przesadzona. Kiedy odnosi się do zdolności roślin do redukcji niektórych zanieczyszczających substancji, często wynika to z warunków laboratoryjnych. Dobrym kontekstem może być na przykład przegląd i interpretacja badań dotyczących roślin doniczkowych i jakości powietrza przez amerykańską agencję NASA (jest to interesująca podstawa, choć rzeczywistość domowa jest bardziej skomplikowana). W praktyce obowiązuje zasada, że rośliny są świetne dla atmosfery, psychiki i poczucia domowości, a jako bonus mogą nieco pomóc w mikroklimacie – ale główny „zdrowy efekt” sypialni nadal opiera się na wentylacji, rozsądnej temperaturze, czystości tekstyliów i ograniczeniu drażniących zapachów.

A teraz najważniejsze: jeśli zastanawiamy się, które kwiaty należą do sypialni, nie chodzi tylko o „tlen”, ale także o alergie, intensywne zapachy, pleśń w przemoczonej ziemi i ogólną pielęgnację. Sypialnia ma być miejscem spokoju – a roślina, która wymaga ciągłej uwagi lub łatwo gnije, może przynieść więcej szkody niż pożytku.

Jakie kwiaty do sypialni: gatunki, które cieszą bez dużych wymagań

Przy wyborze obowiązuje prosta zasada: do sypialni nadają się rośliny, które tolerują stabilną temperaturę, nie mają agresywnego zapachu i dobrze radzą sobie w przeciętnym świetle (często bardziej półcień niż bezpośrednie letnie słońce). Warto również postawić na gatunki, które wybaczają okazjonalne zapomnienie o podlewaniu – bo kto chciałby wieczorem zamiast odpoczynku zajmować się dramatycznie zwisającymi liśćmi?

Bardzo popularną klasyką jest wężownica (sansewieria). To roślina, która wygląda nowocześnie, rośnie powoli, toleruje suchsze powietrze i mniej światła, a nie potrzebuje częstego podlewania. Do sypialni nadaje się właśnie jako „cichy towarzysz” – nie wymaga codziennej pielęgnacji, a jednocześnie wygląda czysto i schludnie. Podobnie niewymagający jest zamiokulkas (często nazywany „ZZ plant”), który wytrzyma nawet w pomieszczeniach, gdzie świeci się raczej lampką niż słońcem. Gdy szuka się kwiatów odpowiednich do sypialni dla zapracowanych domowników, te dwa gatunki są pewnym wyborem.

Dla tych, którzy chcą czegoś delikatniejszego, można sięgnąć po skrzydłokwiat (spathiphyllum). Ma eleganckie liście i białe kwiaty, wygląda spokojnie i „hotelowo”. Trzeba jednak uważać, aby nie stał długo w przemoczonej ziemi – sypialnia bywa czasem chłodniejsza, a wtedy przelanie wybacza się trudniej. Gdy skrzydłokwiat ma się dobrze, potrafi być piękną dominantą na komodzie lub stoliku nocnym, nie będąc przy tym nachalny.

Do sypialni często poleca się także zielistkę (chlorophytum). Ma lekki, wiszący wzrost, wygląda świeżo i łatwo się rozmnaża. Nadaje się do wiszących doniczek lub na wyższą półkę, gdzie tworzy „zasłonę” z liści. Zielistka dobrze radzi sobie w przeciętnych warunkach i jest dobra również dla domów, gdzie czasem zapomina się o podlewaniu.

Jeśli celem jest raczej minimalistyczny wygląd i jak najmniej pielęgnacji, wtedy można wybrać aloe vera lub inne niewymagające sukulenty. Aloe to również roślina, którą ludzie uważają za praktyczną – żel z liści tradycyjnie używa się w kosmetyce, choć w domowych warunkach lepiej mieć pewność, że to właściwy gatunek i że jest używany bezpiecznie. Do sypialni pasuje dzięki prostemu kształtowi i niewielkiemu zapotrzebowaniu na wodę.

Ciekawym wyborem jest również epipremnum (pothos). To roślina, która potrafi szybko zazielenić przestrzeń, można ją prowadzić po podporze lub puścić w dół z półki i wygląda dobrze niemal wszędzie. W sypialni potrafi złagodzić ostre linie mebli i stworzyć wrażenie, że pokój jest „żywy”, ale przy tym nie przeszkadza.

I wreszcie mamy kategorię roślin, które ludzie wybierają ze względu na zapach – typowo lawenda. Tutaj warto być ostrożnym. Delikatny zapach lawendy może działać uspokajająco, ale nie każdemu odpowiada, a u osób wrażliwszych może być wręcz drażniący. Ponadto lawenda potrzebuje dużo światła, więc w ciemniejszej sypialni raczej będzie cierpieć. Jeśli jest umieszczana w sypialni, często lepiej sprawdza się jako mała roślina na słonecznym parapecie lub jako suszony bukiet poza bezpośrednim zasięgiem nosa. Zapach ma być tłem, a nie głównym programem.

Aby pozostało to praktyczne i przejrzyste, oto krótki wybór, który można użyć jako orientacyjne „tak” dla większości sypialni:

  • Sansevieria (wężownica) – minimalna pielęgnacja, toleruje półcień, dyskretna elegancja
  • Zamiokulkas – bardzo odporny, odpowiedni również do ciemniejszych kątów
  • Skrzydłokwiat (spathiphyllum) – dekoracyjny, tylko uwaga na przelanie
  • Zielistka – świeża, niewymagająca, dobra także do zawieszenia
  • Epipremnum (pothos) – szybko rośnie, łatwo się formuje
  • Aloe vera – prosty wygląd, mało zasilania, dużo światła mile widziane

W sypialni często lepiej sprawdzają się rośliny z twardymi liśćmi i „spokojnym” kształtem niż gatunki, które nieustannie opadają, pyłkują lub wymagają zraszania kilka razy dziennie. Im mniej drobnych zmartwień, tym bardziej sypialnia pozostanie sypialnią.

Na co uważać: zapachy, alergie, pleśń i umiejscowienie kwiatów

Pytanie „które kwiaty należą do sypialni” ma również drugą stronę: które należy tam umieszczać z rozwagą. Nie dlatego, że są „złe”, ale dlatego, że sypialnia to wrażliwe środowisko. W nocy percepcja zapachów się zmienia, ciało się regeneruje, a jeśli ktoś jest alergikiem, może mu przeszkadzać nawet to, czego w ciągu dnia by nie zauważył.

Pierwszym tematem są silnie pachnące kwiaty. Lilie, hiacynty czy niektóre gatunki jaśminu potrafią rozpylić zapach w mieszkaniu w ciągu kilku minut, ale w sypialni mogą być zbyt intensywne. Ktoś pokocha ten zapach, innemu od niego rozboli głowa. Jeśli sypialnia ma być miejscem, w którym oddycha się swobodnie, lepiej wybierać rośliny o neutralnym zapachu, ewentualnie zapach zostawić na salon czy przedpokój.

Drugim tematem są alergie i pyłek. Kwiaty kwitnące są piękne, ale pyłek w zamkniętym pomieszczeniu może pogorszyć sen u osób wrażliwych. To nie oznacza, że w sypialni nie może być nic kwitnącego – warto obserwować własne reakcje i ewentualnie wybierać gatunki, które nie kwitną intensywnie lub kwitną rzadko. U alergików często lepiej sprawdza się postawienie na zielone rośliny z liśćmi.

Trzecim tematem jest wilgoć i pleśń. Przemoczona doniczka w chłodniejszym pomieszczeniu to przepis na zatęchłą ziemię, a w ekstremalnych przypadkach nawet na pleśń w podłożu. Sypialnia, gdzie mniej się grzeje, może być bardziej podatna na przemoczenie niż kuchnia czy salon. Pomaga prosta dyscyplina: podlewać dopiero wtedy, gdy górna warstwa podłoża jest sucha, i używać doniczek z odpływem lub przynajmniej z rozsądną drenażem. Czysta doniczka i nieprzemoczona ziemia zrobią dla komfortu więcej niż jakiekolwiek obietnice na etykiecie.

Czwartym tematem jest umiejscowienie. Kwiat na stoliku nocnym może wyglądać romantycznie, ale jeśli przeszkadza lampce, z niej leci ziemia lub zahacza się o nią w nocy, urok szybko znika. W sypialni często lepiej sprawdza się „jedna wyrazista roślina” na komodzie lub przy oknie, ewentualnie dwie mniejsze na parapecie, niż wiele małych doniczek wokół łóżka. A jeśli w domu jest kot lub pies, trzeba pamiętać o bezpieczeństwie – niektóre powszechne rośliny doniczkowe mogą być problematyczne przy spożyciu. W takim przypadku lepiej wybierać ostrożnie i umieszczać rośliny poza zasięgiem.

Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze jedna praktyczna rzecz: sypialnia to miejsce, gdzie ludzie chcą mieć jak najmniej kurzu. Rośliny z dużymi liśćmi mogą wprawdzie „łapać” kurz, ale wtedy trzeba je czasem przetrzeć. Można to potraktować jako drobny rytuał – kilka pociągnięć wilgotną ściereczką raz w tygodniu i roślina wygląda lepiej, a jednocześnie poprawia się wrażenie z całego pomieszczenia. Jak trafnie mówi jedna domowa zasada, która krąży wśród hodowców: „Kiedy dba się o liście, dba się też o powietrze w pomieszczeniu.

A jak to wygląda w rzeczywistości? Wyobraźmy sobie zwykłe mieszkanie w bloku, gdzie sypialnia jest skierowana na północ i w ciągu dnia niewiele słońca do niej dociera. Właściciele chcą, aby pokój nie wydawał się zimny, ale jednocześnie nie chcą codziennej pielęgnacji. Ostatecznie wybierają jedną sansewierę do rogu przy komodzie i epipremnum na wysoką półkę, skąd może opadać w dół. Po tygodniu zauważają coś dziwnego: pokój nie wydaje się „zapełniony”, ale jest bardziej przytulny, a gdy wieczorem gaszą światło, zielone sylwetki w przytłumionym świetle lampki tworzą spokojniejszą atmosferę niż gołe ściany. Nie zmieni to całego życia, ale poprawi codzienną drobnostkę – a właśnie o to często chodzi w przypadku sypialni.

Kiedy więc wraca pierwotne pytanie „czy w sypialni powinny być kwiaty, a jeśli tak, to jakie?”, odpowiedź brzmi: tak, jeśli zostaną wybrane z rozwagą. Najlepiej takie, które są niewymagające, bez silnego zapachu, odpowiednie do gorszych warunków świetlnych i które nie będą niepotrzebnie zwiększać ryzyka przemoczonej ziemi. Sypialnia zasługuje na prostotę – a właśnie w tym tkwi urok dobrze dobranej zieleni: subtelnie przypomina, że nawet w najcichszym pomieszczeniu mieszkania może być kawałek żywej energii, która nie przeszkadza, ale naturalnie łagodzi każdy wieczór i każde rano.

Udostępnij to
Kategoria Wyszukiwanie Twój koszyk