Gotowanie na dwa dni do przodu pomoże ci jeść lepiej, nawet jeśli w tygodniu nie masz czasu.
Gotowanie „na zapas" już dawno nie jest jedynie dyscypliną entuzjastów fitnessu z szeregiem identycznych pudełek w lodówce. W ostatnich latach staje się to zwyczajem domowym, który ma sens praktycznie dla każdego, kto chce jeść lepiej, oszczędzać czas, nie marnować jedzenia i jednocześnie uwolnić się od codziennego pytania: co będzie dziś na kolację? Właśnie gotowanie na dwa dni naprzód jest zaskakująco łatwym kompromisem – nie ma potrzeby planować całego tygodnia, a mimo to dom natychmiast się uspokaja. A gdy doda się do tego urok pudełkowania, zaczyna działać nawet to, co wcześniej brzmiało jak nieosiągalny ideał: mieć pod ręką dobre jedzenie bez stresu i bez zbędnych zakupów.
Może to brzmieć banalnie, ale „gotowanie naprzód" to nie tylko przepis. To rytm dnia, to, jak człowiek czuje się po pracy, a także to, jak dom radzi sobie z energią i surowcami. Nic dziwnego, że o planowaniu i bezpiecznym obchodzeniu się z jedzeniem tak dużo mówi się również w zaleceniach publicznych – na przykład przejrzyste zasady przechowywania żywności oferuje USDA Food Safety. Nie chodzi o to, by być przesadnym, raczej praktycznym: skoro już się gotuje, niech to się opłaca.
Wypróbuj nasze naturalne produkty
Dlaczego gotować na dwa dni naprzód: mniej stresu, więcej smaku
Najczęstszy powód, dlaczego gotować na dni naprzód, jest zaskakująco prosty: energia. W momencie, gdy człowiek wraca do domu zmęczony, znacznie łatwiej sięgnąć po coś szybkiego, niż ponownie uruchamiać kuchnię. Jednak „szybkie" bywa często droższe, mniej pożywne i w rezultacie przynosi jeszcze większe zmęczenie. Gotowanie na dwa dni naprzód oszukuje ten moment – decyzja podejmowana jest spokojnie dzień wcześniej, a kolejnego dnia wystarczy tylko podgrzać.
Druga kwestia to portfel. Kiedy gotuje się z rozmysłem, robi się mniej impulsywne zakupy. Znikają „awaryjne" zamówienia jedzenia i zakupy, które wynikają z głodu. Ponadto lepiej wykorzystuje się surowce: jeden pęczek marchewki może trafić do zupy i do sosu, pieczone warzywa można następnego dnia dodać do tortilli lub sałatki. Zaletą pudełkowania jest to, że resztki nie są resztkami – to gotowe dania.
A potem jest smak. Niektóre potrawy są nawet lepsze drugiego dnia: gulasz, soczewica, curry, ragout czy pieczone warzywa. Smaki się łączą, sos gęstnieje, przyprawy się rozkładają. To nie przypadek – podobnie jak przy marynowaniu, również w gotowym jedzeniu z czasem wyostrzają się niektóre aromatyczne składniki. Kto kiedykolwiek jadł drugiego dnia solidny sos boloński, ten wie, o co chodzi.
Aby to nie była tylko teoria, przyda się jeden zwykły przykład z życia. Wyobraź sobie środę: praca do piątej, potem zakupy, odebranie dziecka, w domu zadania i pranie. Bez planu łatwo się zdarza, że kolacja kończy się na bułkach i „czymś do tego". Ale jeśli we wtorek wieczorem powstanie duży garnek warzywnego chili i blacha pieczonych warzyw, w środę wystarczy podgrzać porcję chili, dodać ryż (nawet z wcześniej przygotowanej resztki) i kolacja gotowa w dziesięć minut. Z drugiej części pieczonych warzyw robi się pudełko na czwartek do pracy – na przykład z kuskusem i jogurtowym dipem. Nagle jedno gotowanie zamienia się w kilka spokojnych chwil więcej.
Urok pudełkowania i jak oszczędzić czas podczas gotowania naprzód
Pudełkowanie czasem ma opinię czegoś nudnego i powtarzalnego, ale w rzeczywistości to mały domowy system, który daje wolność. Zamiast „gotowania w kółko" gotuje się rzadziej, ale mądrzej. A żeby to działało, wystarczy kilka prostych zasad.
Zacznijmy od najważniejszego: dobre pojemniki. Szkło lub wysokiej jakości stal nierdzewna wytrzyma lata, nie przebarwia się, nie przejmuje zapachów i znosi podgrzewanie (w przypadku szkła nawet w piekarniku). Kto chce iść bardziej zrównoważoną drogą, doceni również to, że uniknie jednorazowych opakowań. Równie ważny jest jednak również rozmiar: idealnie jest mieć kilka średnich pojemników na całe porcje i kilka mniejszych na dodatki, dipy lub przekąski. W lodówce jedzenie nie zginie i człowiek widzi, co ma.
Kolejny krok to planowanie, które nie zajmie więcej niż pięć minut. Nie chodzi o tabele i skomplikowane rozpiski. Wystarczy powiedzieć sobie: co będzie „głównym daniem" na dwa dni i co będzie uniwersalną bazą? Uniwersalną bazą może być ugotowany ryż, soczewica, pieczone warzywa lub na przykład pieczony kurczak. Z tego powstają różne kombinacje, aby drugiego dnia nie jeść „tego samego", ale raczej „to samo inaczej".
Duży trik, jak oszczędzić czas podczas gotowania naprzód, to wykorzystanie równoległego gotowania. Podczas gdy w piekarniku pieką się warzywa, na kuchence gotuje się dodatek, a obok bulgocze sos lub zupa. Kuchnia na godzinę zamienia się w małe stanowisko pracy, ale kolejnego dnia nagroda jest zauważalna. Pomaga również prosta zasada: skoro już się kroi cebulę, kroi się jej więcej. Skoro już się myje sałatę, przygotowuje się ją również na następny dzień (dobrze jest ją dobrze osuszyć). Skoro już włącza się piekarnik, wykorzystuje się całą blachę.
A co z bezpieczeństwem i jakością? Ogólnie rzecz biorąc, większość gotowanych potraw wytrzymuje w lodówce 2–4 dni, ale przy bardziej wrażliwych surowcach (ryby, niektóre sosy mleczne) lepiej być ostrożniejszym. Praktyczna zasada: pozwolić jedzeniu ostygnąć, umieścić je w pojemnikach i jak najszybciej włożyć do lodówki, nie dopiero „wieczorem". Jeśli gotuje się na dwa dni, jest to dodatkowo proste – nie ma potrzeby zajmować się długim przechowywaniem.
Aby pudełkowanie nie wydawało się karą, warto pomyśleć o „towarzystwie": świeże zioła, cytryna, nasiona, orzechy, kiszone warzywa lub proste sosy. Jedzenie z pudełka nie jest wtedy kompromisem, ale normalnym dobrym obiadem. Jak to mówią: „Dobre jedzenie to nie luksus, ale dobrze ustawiony nawyk."
Wskazówki i przepisy na dania, które można przygotować na dwa dni naprzód
Przy wyborze dań najlepiej trzymać się tych, które dobrze się podgrzewają, nie rozpadną się i smakują świetnie nawet po nocy w lodówce. Jednocześnie praktyczne jest wybieranie przepisów, które pozwalają na wariacje: pierwszego dnia „klasycznie", drugiego dnia trochę inaczej. Poniżej znajduje się jedyna lista – traktuj ją jako inspirację, a nie obowiązek.
Sprawdzone wskazówki i przepisy na gotowanie na 2 dni naprzód
- Ragout z soczewicy z korzeniowymi warzywami: Na oleju (lub ghee) podsmaża się cebulę, marchewkę, seler, dodaje się czosnek, przecier pomidorowy, soczewicę, bulion, majeranek i trochę wędzonej papryki. Pierwszego dnia z chlebem lub ziemniakami, drugiego dnia jako sos do ryżu lub makaronu. Zaletą jest to, że soczewica zachowuje strukturę, a ragout ładnie się rozwija.
- Warzywne chili z fasolą: Papryka, kukurydza, fasola, pomidory, cebula, kminek i chili. Pierwszego dnia z ryżem, drugiego dnia jako nadzienie do tortilli lub „bowl" z awokado i kiszonymi warzywami. Chili to typowe danie, które jest lepsze drugiego dnia.
- Pieczone warzywa na blasze + uniwersalny dip: Na jednej blasze mieści się brokuł, marchewka, cukinia, papryka i cebula. Do tego dip z białego jogurtu, cytryny i czosnku (lub tahini z cytryną). Pierwszego dnia jako kolacja z pieczywem, drugiego dnia do sałatki z kuskusem lub do kanapki.
- Kurczakowe lub ciecierzycowe curry: Delikatne curry z mlekiem kokosowym, imbirem i warzywami (kalafior, szpinak, groszek). Pierwszego dnia z basmati, drugiego dnia z bulgurem lub jako gęstsza zupa (wystarczy dodać bulion). Curry świetnie się podgrzewa, a smaki się łączą.
- Sos do makaronu „bolońskiego" typu: Może być mięsny lub soczewicowy. Gotuje się większą porcję sosu, a makaron robi się świeży zawsze tylko na porcję (jeśli jest czas), ewentualnie miesza się od razu. Drugiego dnia wystarczy dodać trochę wody przy podgrzewaniu, sos ponownie pięknie się połączy.
- Zupa, która syci (minestrone, dyniowa, ziemniaczana): Zupa jest królową gotowania naprzód. Pierwszego dnia jako kolacja, drugiego dnia jako obiad do pracy. Jeśli dodaje się makaron, czasem lepiej ugotować go osobno, aby nie wchłonął całego bulionu – ale przy dwudniowym horyzoncie to często nie jest dramat.
- Danie zapiekane w formie (lasagne, zapiekane ziemniaki, zapiekanka warzywna): Piecze się wieczorem, drugiego dnia wystarczy podgrzać. Zapiekane dania trzymają formę, dobrze się porcjują i często smakują drugiego dnia „uleżałe".
- Owsianka na noc (overnight oats) lub pudding chia: Nie tylko obiady, ale i śniadania można mądrze przesunąć naprzód. Przygotowuje się dwie porcje do słoiczków, rano gotowe. Drugiego dnia wystarczy zmienić owoce lub dodać orzechy.
W praktyce warto myśleć w „modułach". Gdy ugotuje się duży garnek ryżu, to nie nuda – to baza dla dwóch różnych dań. Gdy piecze się blachę warzyw, nie musi być to zawsze dodatek; raz to ciepła kolacja, innym razem zimna sałatka do pudełka. A gdy już robi się dip, robi się go od razu więcej: część do warzyw, część jako pasta do kanapki.
W to wpisuje się również zrównoważony wymiar. Gotowanie naprzód często oznacza mniej marnowania, ponieważ surowce zużywane są wcześniej, zanim się o nich zapomni w szufladzie lodówki. A kto chce jeszcze o krok dalej, może inspirować się na przykład zaleceniami dotyczącymi ograniczenia marnotrawstwa żywności od FAO (Food and Agriculture Organization of the United Nations). Nie chodzi o doskonałość, raczej o drobne zmiany, które się sumują.
Na koniec warto przypomnieć jedną rzecz, która często nie jest wspominana w przepisach: gotowanie na dwa dni naprzód to nie konkurs w dyscyplinie. To narzędzie, które ma przynieść ulgę. Czasami wychodzi tylko jedno dodatkowe pudełko, innym razem udaje się przygotować całe dwa dni. I jedno, i drugie jest w porządku. Ważne jest, że w lodówce czeka coś, co ma sens – jedzenie, które oszczędza czas, pieniądze i nerwy, a przy tym smakuje jak zwyczajne domowe gotowanie. Kiedy staje się to nawykiem, zmienia się cały tydzień: mniej pośpiechu, mniej „szybkich rozwiązań" i więcej przestrzeni na rzeczy, które mieszczą się w życiu tylko wtedy, gdy kuchnia przestaje być codzienną strefą kryzysową.