facebook
TOP zniżka już teraz! | Kod TOP zapewni Ci 5% zniżki na całe zakupy. | KOD: TOP 📋
Zamówienia złożone przed godziną 12:00 są wysyłane natychmiast. | Darmowa wysyłka powyżej 250 PLN | Bezpłatna wymiana i zwrot w ciągu 90 dni

Powrót do pracy po urlopie macierzyńskim lub po prostu powrót do „normalnego" życia bywa dla wielu kobiet doświadczeniem trudnym do opisania. Można by się spodziewać radości, ulgi, może odrobiny nostalgii – a zamiast tego pojawia się uczucie, jakby zakładało się płaszcz, który przestał pasować. Ta sama praca, ci sami przyjaciele, to samo miasto, ale w środku coś zasadniczo się przestawiło. Ta dezorientacja nie jest słabością ani przesadną wrażliwością. Jest naturalną konsekwencją jednej z najgłębszych przemian, przez jakie mózg i ciało człowieka w ogóle mogą przejść.

Psycholodzy i neuronaukowcy mówią dziś o fenomenie zwanym matrescence – terminie, którego po raz pierwszy użyła antropolożka Dana Raphael w latach 70. i który w ostatnich latach powraca do dyskusji naukowej z nową siłą. Chodzi o okres przejściowy, podczas którego kobieta staje się matką, a jego zakres jest porównywalny z dojrzewaniem. Tak jak w adolescencji zmienia się ciało, mózg, tożsamość i relacje z innymi, tak samo dzieje się podczas przejścia do macierzyństwa – tyle że tym razem bez społecznego uznania, bez przewodnika i zazwyczaj w środku chronicznego niedoboru snu.


Wypróbuj nasze naturalne produkty

Co dzieje się w mózgu i ciele

Badania opublikowane między innymi w czasopiśmie naukowym Nature Neuroscience wykazały, że ciąża i poród przynoszą mierzalne zmiany w strukturze mózgu kobiety. Istota szara w obszarach związanych z empatią, percepcją społeczną i zdolnością odczytywania potrzeb innych reorganizuje się – a zmiany te utrzymują się jeszcze przez lata po porodzie. Mózg matki dosłownie przebudowuje się tak, aby być jak najlepiej przygotowanym do opieki nad dzieckiem. Efektem ubocznym jest jednak to, że kobieta wracająca do świata, który znał ją „sprzed", może mieć poczucie, że stoi w cudzej skórze.

Do tego dochodzą wahania hormonalne, których skala nie ma porównania w dorosłym życiu kobiety. Estrogen i progesteron, które podczas ciąży utrzymują się na ekstremalnie wysokich poziomach, po porodzie gwałtownie spadają. Oksytocyna – hormon więzi i zaufania – waha się z kolei w zależności od karmienia piersią i kontaktu fizycznego z dzieckiem. Kortyzol, hormon stresu, bywa chronicznie podwyższony z powodu ciągłej czujności i niedoboru snu. Rezultatem jest koktajl, który wpływa na nastrój, pamięć, zdolność koncentracji i poczucie własnej wartości. Nic dziwnego, że wiele kobiet opisuje pierwszy rok po porodzie jako okres, w którym się „gubią".

Aspekt fizyczny to jednak tylko część obrazu. Równie głęboka – a może jeszcze mniej widoczna – jest przemiana tożsamości. Kim jestem teraz? Czy nadal jestem tą ambitną menadżerką projektów, czy jestem przede wszystkim mamą? Czy mogę być obojgiem? A co, jeśli ta nowa rola podoba mi się bardziej, niż się spodziewałam – albo przeciwnie, mniej?

Te pytania nie są filozoficznym luksusem. Są codzienną rzeczywistością milionów kobiet, które próbują złożyć w całość dwie wersje siebie: tę, która istniała przed dzieckiem, i tę, która powstała po nim.

Syndrom „nie jestem sobą" ma nazwę i przyczyny

Jednym z najczęstszych uczuć, o których kobiety mówią po urlopie macierzyńskim, jest poczucie utraty siebie. W języku angielskim przyjął się na to termin identity loss – utrata tożsamości – a badania wielokrotnie potwierdzają, że jest to realny, powszechny i niedoceniany problem. Badanie opublikowane w czasopiśmie Journal of Personality and Social Psychology wykazało, że przejście do rodzicielstwa jest jednym z największych „wstrząsów tożsamości" w dorosłym życiu, przy czym u kobiet wstrząs ten bywa silniejszy niż u mężczyzn – między innymi dlatego, że kobiety nadal dźwigają nieproporcjonalnie większy udział niewidocznej opieki nad domem i rodziną.

Przykładem może być Markéta, trzydziestotrzyletnia graficzka z Brna, która po dwuletnim urlopie macierzyńskim wróciła na pół etatu do swojej poprzedniej pracy. „Myślałam, że się cieszę" – mówi. „I cieszyłam się. Ale pierwszego dnia w biurze siedziałam przy komputerze i nie wiedziałam, co ze sobą zrobić. Jakby brakowało mi kogoś, kogo przez lata w ogóle nie znałam – a jednocześnie nie mogłam się doczekać, aż znowu będę tylko sobą." Ten paradoks – tęsknota za własnym czasem i jednoczesne poczucie pustki lub winy, gdy się go wreszcie ma – jest dla wielu matek absolutnie typowy.

Swoją rolę odgrywa też tak zwane poznawcze obciążenie macierzyństwem, któremu poświęca się między innymi socjolożka i autorka Gemma Hartley w książce Fed Up. Ciągłe planowanie, przewidywanie potrzeb, organizacja życia rodzinnego – to wszystko odbywa się w tle każdej innej aktywności i wyczerpuje pojemność umysłową, która wcześniej służyła innym celom. Kobieta, która przed porodem bez problemu radziła sobie ze złożonymi projektami zawodowymi, może nagle mieć poczucie, że „przestało jej działać myślenie". W rzeczywistości jej mózg po prostu przetwarza ogromną ilość innych informacji.

Doskonale oddaje to cytat australskiej psycholożki Oscary Serrallach, która od lat zajmuje się tematem matrescence: „Matki nie są wyczerpane dlatego, że są słabe. Są wyczerpane dlatego, że dźwigają zbyt wiele – i robią to w większości niewidocznie."

Co z tym zrobić – konkretne kroki ku odnalezieniu równowagi

Świadomość, że ta przemiana jest normalna i ma biologiczne oraz społeczne korzenie, sama w sobie przynosi ulgę. Ale to nie wystarczy. Co zatem naprawdę pomaga kobietom, które po urlopie macierzyńskim czują się jak obcy we własnym życiu?

Kluczowe jest przede wszystkim nazwanie tego, co się dzieje – i to bez obwiniania siebie. Wiele kobiet wstydzi się swoich uczuć, bo wydają im się niewdzięczne: mają zdrowe dziecko, funkcjonujący związek, pracę – a mimo to czują się zagubione. Ale właśnie to nazwanie, najlepiej w rozmowie z kimś bliskim lub ze specjalistą, otwiera drogę do prawdziwej zmiany. Podejścia terapeutyczne skoncentrowane na przejściowych okresach tożsamości, takie jak terapia narracyjna czy podejścia wywodzące się z ACT (terapii akceptacji i zaangażowania), wykazały w tym kontekście dobre wyniki.

Równie ważne jest zaprzestanie szukania „dawnego ja" i pozwolenie sobie na odkrywanie, kim jesteś teraz. Nie oznacza to rezygnacji z hobby, przyjaciół czy ambicji, które miałaś przed dzieckiem. Oznacza przyjęcie, że twoja nowa wersja jest rozszerzeniem, a nie zastąpieniem poprzedniej. Czasem w tym procesie okazuje się, że dawne priorytety już nie rezonują – i to jest w porządku. Innym razem odkrywasz, że pragnienia, które miałaś, nadal są twoje, tylko potrzebują innego czasu lub formy.

Dużą rolę odgrywa też dbanie o ciało, które po urlopie macierzyńskim bywa systematycznie zaniedbywane. Nie chodzi o plany dietetyczne ani o ćwiczenia jako osiągnięcie – chodzi o podstawowe rzeczy, których mózg i układ hormonalny potrzebują do funkcjonowania. Wystarczająca ilość snu (nawet jeśli fragmentarycznego), ruch na świeżym powietrzu, odżywianie bogate w składniki wspierające równowagę hormonalną i mikrobiom jelitowy. Badania wielokrotnie pokazują, że bakterie jelitowe mają bezpośredni wpływ na nastrój i zdrowie psychiczne poprzez tak zwaną oś jelito–mózg, a właśnie po porodzie mikrobiom jelitowy bywa znacznie zaburzony. Włączenie do diety fermentowanych produktów, odpowiednia ilość błonnika czy dobrej jakości probiotyki mogą być zaskakująco skutecznym narzędziem w ogólnej mozaice dbania o siebie.

Ważną częścią powrotu do siebie jest też budowanie wspólnoty. Izolacja jest jednym z największych czynników ryzyka depresji poporodowej i długotrwałej utraty tożsamości. Niezależnie od tego, czy chodzi o grupy mam, przyjaciół, którzy znali cię „sprzed" i akceptują cię „teraz", czy o internetowe społeczności kobiet przechodzących przez podobny okres – świadomość, że nie jesteś sama, ma udowodniony efekt terapeutyczny. Światowa Organizacja Zdrowia w swoich zaleceniach dotyczących zdrowia psychicznego matek podkreśla wsparcie społeczne jako jeden z najważniejszych czynników ochronnych.

A potem jest praca z partnerem lub bliskimi. Przemiana tożsamości jest bowiem sprawą dotyczącą całego systemu rodzinnego. Partnerzy, rodzice, przyjaciele – wszyscy mają tendencję do oczekiwania, że kobieta „wróci do normy", nie zdając sobie sprawy, że ta norma zmieniła się bezpowrotnie. Otwarta rozmowa o tym, co dzieje się w środku, może być nieprzyjemna, ale jest niezbędna. Terapia par czy poradnictwo rodzinne w tym okresie nie są oznaką porażki – są przejawem troski o związek.

Na koniec warto wspomnieć o roli codziennych rytuałów i małych chwil, które należą tylko do ciebie. Poranna kawa w ciszy, czytanie przed snem, spacer bez wózka, aktywność twórcza, medytacja – cokolwiek, co przypomina ci, że istniejesz poza rolą matki. Te chwile nie są egoizmem. Są podstawową higieną zdrowia psychicznego, a w dłuższej perspektywie korzysta na nich cała rodzina.

Macierzyństwo zmienia kobietę w sposób, którego nasze społeczeństwo nadal nie potrafi w pełni docenić ani nazwać. A właśnie ta przemiana – ta dezorientacja, to poczucie obcości we własnym życiu – jest dowodem głębokości tego, przez co kobieta przeszła. To nie jest kryzys tożsamości. To jej przebudowa. I tak jak każdy wielki remont, ta też potrzebuje czasu, cierpliwości i odpowiednich narzędzi – a nie perfekcyjnego efektu za pierwszym razem.

Udostępnij to
Kategoria Wyszukiwanie Twój koszyk