facebook
Zamówienia złożone przed godziną 12:00 są wysyłane natychmiast. | Darmowa wysyłka powyżej 250 PLN | Bezpłatna wymiana i zwrot w ciągu 90 dni

Ciąża to okres, kiedy ciało zmienia się szybciej niż kiedykolwiek wcześniej. Często mówi się głównie o rosnącym brzuchu, ale za kulisami trwa jeszcze większa „przebudowa” – hormonalna. Estrogen, progesteron, hCG i hormony tarczycy są dostrojone tak, aby wspierać rozwój dziecka, zmieniać metabolizm i przygotować ciało do porodu i karmienia piersią. Dlatego coraz częściej mówi się o odżywianiu dla równowagi hormonalnej w ciąży: nie jako o modnym trendzie, ale jako praktycznym sposobie na stabilniejsze samopoczucie, większą energię i łatwiejsze radzenie sobie z wahaniami nastroju, nudnościami lub zachciankami.

Brzmi to prosto – „jeść zdrowo”. Tylko co to dokładnie oznacza, kiedy zmieniają się smaki, wrażliwość na zapachy i trawienie? I jak się nie zgubić wśród porad z internetowych dyskusji? Sensowne podejście opiera się na tym, że równowagi hormonalnej nie wspiera jedna cudowna żywność, ale harmonijna współpraca: regularne spożycie energii, wystarczająca ilość białka, inteligentne węglowodany, wysokiej jakości tłuszcze, minerały i witaminy – a także unikanie tego, co niepotrzebnie rozregulowuje ciało.


Wypróbuj nasze naturalne produkty

Dlaczego odżywianie w ciąży ma tak silny wpływ na hormony?

Hormony to chemiczne „wiadomości” w ciele. Ich tworzenie i rozkład zależą od tego, czy organizm ma wystarczającą ilość budulców i energii. Kiedy je się za mało lub nieregularnie, często waha się poziom cukru we krwi – a wraz z nim także hormony stresu. Gdy brakuje białka, organizm gorzej się regeneruje i zmęczenie może się pogorszyć. Kiedy dieta opiera się głównie na słodyczach i ultra przetworzonej żywności, pojawiają się szybkie wahania energii, zachcianki, a czasami także silniejsze nudności. Nie chodzi tu o perfekcjonizm, lecz o to, by ciało czuło się „bezpiecznie”: ma wystarczająco dużo składników odżywczych i nie musi oszczędzać.

Wiele ciężarnych zna ten scenariusz: rano szybki herbatnik, przed południem kawa, popołudniu duży głód, wieczorem jedzenie czegokolwiek. Rezultat? Zmęczenie, rozdrażnienie, czasem zgaga. Tymczasem mała zmiana – na przykład śniadanie z białkiem i błonnikiem – potrafi zaskakująco uspokoić dzień. I tu naturalnie pojawia się pytanie, które zadaje sobie prawie każdy: co jeść i czego unikać w ciąży, aby ciało czuło się stabilniej, a dziecko otrzymało to, czego potrzebuje?

Co jeść dla równowagi hormonalnej w ciąży (i dlaczego to działa)

Podstawowa zasada brzmi nudno, ale działa: jedz tak, aby każdy główny posiłek zawierał białko, węglowodany złożone i dobrej jakości tłuszcz. W ten sposób łagodzimy wahania poziomu cukru we krwi – a organizm nie musi sięgać po „szybką pomoc” w postaci słodyczy. Jak utrzymać równowagę hormonalną często zaczyna się właśnie od tego: stabilna energia = stabilniejszy nastrój i mniejsze zachcianki.

Białka jako kotwica dnia. W ciąży rośnie zapotrzebowanie na białko – są ważne dla wzrostu tkanek dziecka i zmian w ciele matki. W praktyce oznacza to ich obecność w każdym głównym posiłku: jajka, wysokiej jakości produkty mleczne, rośliny strączkowe, ryby o niskiej zawartości rtęci, chude mięso lub tofu/tempeh. Kiedy na śniadanie dodamy na przykład biały jogurt z orzechami i owocem, często dzieje się mały cud: przedpołudnie jest spokojniejsze, bez „wilczego głodu”.

Węglowodany złożone i błonnik dla spokojniejszego trawienia i cukru. Płatki owsiane, pieczywo pełnoziarniste, ziemniaki, ryż, gryka, quinoa, rośliny strączkowe, warzywa i owoce – to wszystko dostarcza energii stopniowo. Błonnik dodatkowo pomaga w zaparciach, które są częste w ciąży, i wspiera mikrobiom jelitowy. A dlaczego ma to związek z hormonami? Jelita biorą udział w metabolizmie niektórych hormonów, a ogólne „samopoczucie w brzuchu” często przenosi się na psychikę.

Dobrej jakości tłuszcze jako materiał budulcowy. Hormony w dużej mierze są „sprawą tłuszczową” – organizm potrzebuje tłuszczów do produkcji niektórych hormonów i do wchłaniania witamin A, D, E i K. W ciąży szczególne znaczenie mają kwasy tłuszczowe omega-3 (DHA/EPA) dla rozwoju mózgu i wzroku dziecka. Źródła? Tłuste ryby o niskiej zawartości rtęci (typowo łosoś, sardynki), orzechy włoskie, siemię lniane lub chia. Jeśli dieta nie zawiera ryb, warto to omówić z lekarzem; autorytatywne zalecenia dotyczące ryb i bezpieczeństwa w ciąży podsumowuje na przykład FDA (w tym przegląd gatunków, które są bardziej odpowiednie).

Minerały i witaminy, które najczęściej spotykają się z hormonami. Nie chodzi o „jedzenie tabletek”, ale o świadomość, co jest kluczowe w diecie. Kwas foliowy/folan to znana klasyka dla rozwoju cewy nerwowej, jod wspiera tarczycę, żelazo wiąże się z tworzeniem krwi i zmęczeniem, wapń i witamina D są ważne dla kości, magnez często wspomina się przy skurczach i napięciu. Bardzo solidny przegląd potrzeb żywieniowych w ciąży oferuje także WHO a praktyczne zalecenia dotyczące suplementacji i bezpieczeństwa suplementów w Europie często opierają się o krajowe towarzystwa naukowe – zawsze jednak warto kierować się zaleceniem ginekologa.

Nawodnienie jako „niewidoczny stabilizator hormonalny”. Łagodne odwodnienie może nasilać zmęczenie, bóle głowy i zachcianki. W ciąży potrzeba płynów jest większa, ponieważ rośnie objętość krwi i wymagania nerek. Woda, niesłodzone herbaty, zupy, owoce – to wszystko się liczy. Słodzone napoje i soki często dodają jedynie szybki cukier.

W praktyce można to przetłumaczyć prosto: do przekąski zamiast samego owocu dodaj garść orzechów, do pieczywa dodaj twarożkową pastę, do makaronu dodaj rośliny strączkowe lub rybę i dużą porcję warzyw. Nic ekstremalnego, po prostu zbilansowane odżywianie w ciąży, które utrzymuje ciało „na stabilnej fali”.

Mały przykład z życia codziennego: gdy mdłości spotykają się z zachciankami

Typowa sytuacja z pierwszego trymestru: rano żołądek jest jak na wodzie, ale głód paradoksalnie pogarsza mdłości. Wyobraźmy sobie, że przyszła mama idzie do pracy i radzi sobie tylko z bułką. Po godzinie pojawia się osłabienie, po dwóch godzinach zachcianki na słodkie, a po południu zmiana nastroju, bo energia się waha. Kiedy jednak spróbuje inny rytm – na przykład zaraz po przebudzeniu kilka kęsów (kawałek pełnoziarnistego tostu z masłem orzechowym, jogurt lub banan z twarogiem) i w ciągu dnia mniejsze, ale regularne posiłki – mdłości często się łagodzą. Nie dlatego, że istnieje magiczna żywność, ale dlatego, że ciało nie dostaje „sygnału stresu” z głodowania. A czy nie o to chodzi większości ludzi – aby hormony miały powód być spokojniejsze?

Czego unikać w ciąży (lub przynajmniej znacznie ograniczyć)

Temat „zakazanych potraw” bywa pełen strachu. Tymczasem bardziej użyteczne jest myślenie w dwóch kategoriach: bezpieczeństwo żywności (ryzyko infekcji i toksyn) oraz wpływ na stabilność energii (wahania cukru, niepotrzebne drażnienie trawienia). W obu przypadkach chodzi o to, aby ciało niepotrzebnie nie wpadało w stres.

Surowe i ryzykowne potrawy z powodu infekcji. W ciąży zmienia się odporność i niektóre infekcje mogą być niebezpieczne dla płodu. Dlatego zwykle zaleca się unikać surowych jajek, niepasteryzowanych produktów mlecznych i serów z nich, surowego mięsa i ryb (tatar, sushi z nieznanych źródeł), a także niedostatecznie podgrzanych wędlin. Praktyczne i przejrzyste informacje dotyczące zapobiegania listeriozie zawiera na przykład CDC.

Ryby o wysokiej zawartości rtęci. Ryby są świetne, ale niektóre gatunki (typowo duże drapieżne) mogą zawierać więcej rtęci. Dlatego lepiej wybierać gatunki, które są zalecane dla ciężarnych, i trzymać się sprawdzonych list (patrz wyżej od FDA). To ładny przykład tego, że „unikanie” nie oznacza „nie jedzenia wcale”, ale jedzenie z głową.

Alkohol – tu zalecenie jest jasne. Bezpieczna dawka alkoholu w ciąży nie została ustalona, dlatego zaleca się abstynencję. Nie chodzi o moralizowanie, lecz o zapobieganie ryzykom dla rozwoju płodu.

Za dużo kofeiny. Kawa sama w sobie nie jest „złem”, ale w większych dawkach może pogarszać lęki, kołatanie serca lub sen, a tym samym pośrednio zaburzać równowagę hormonalną. Większość zaleceń operuje limitem około 200 mg kofeiny dziennie (zależy od źródeł i indywidualnej wrażliwości). Praktyczne jest również śledzenie ukrytych źródeł: napoje energetyczne, napoje typu cola, mocna czarna herbata.

Ultra przetworzona żywność i nadmiar dodanego cukru. Nie chodzi o to, że od czasu do czasu nie można zjeść herbatnika. Problem polega na tym, gdy staje się to podstawą diety. Wtedy często pojawiają się szybkie wzrosty i spadki energii, zachcianki i czasami gorsze trawienie. Jeśli celem ma być odżywianie dla równowagi hormonalnej, ma sens opierać większość posiłków na zwykłych produktach: warzywa, owoce, zboża, rośliny strączkowe, produkty mleczne lub ich alternatywy, mięso/ryby/jajka, orzechy i nasiona.

Tłuszcze trans i przetworzone oleje. Częste smażenie na nieodpowiednich tłuszczach lub spożywanie przemysłowo produkowanych „kruchej” przekąsek nie jest dobre dla naczyń krwionośnych ani ogólnego profilu zapalnego w ciele. W praktyce pomaga prosta zasada: w domu używać stabilnych tłuszczów na ciepło (np. masło klarowane lub wysokiej jakości oleje przeznaczone do obróbki cieplnej) a do zimnej kuchni raczej oliwę z oliwek, orzechy i nasiona.

Gdy te punkty się łączą, wychodzi z tego całkiem zwykłe zdanie, które jednak warto przypomnieć: „Nie chodzi o doskonałość, ale o kierunek.” Nawet jedna lepsza decyzja dziennie się liczy.

Jak wspierać równowagę hormonalną poza talerzem (i dlaczego to ma związek z jedzeniem)

Odżywianie jest podstawą, ale hormony reagują także na sen, stres i ruch. I tu często dzieje się coś ciekawego: gdy rytm dnia się poprawia, automatycznie poprawia się także jedzenie – i odwrotnie.

Regularność i mniejsze porcje są w ciąży bardziej praktyczne niż „trzy ogromne posiłki”. Pomaga to w mdłościach, zgadze i zmęczeniu. Stabilny tryb ponadto upraszcza podejmowanie decyzji: gdy w torebce jest przygotowana przekąska, mniejsza szansa, że głód doprowadzi do przypadkowego zakupu słodkości.

Sen jest często niedocenianym „suplementem diety”. Kiedy jest go mało, rośnie ochota na słodkie i ciało domaga się szybkiej energii. Czasami wystarczy drobnostka: lżejsza kolacja z białkiem i błonnikiem, mniej kofeiny po południu, spokojniejszy wieczorny rytm.

Ruch (jeśli jest zalecany przez lekarza w ciąży) pomaga wrażliwości na insulinę i poprawia nastrój. Nie musi to być żaden wyczyn – regularne spacery często robią więcej niż nagłe „ćwiczenia bohatera”. A gdy ciało się rusza, często też lepiej trawi i śpi, co z kolei przekłada się na stabilność hormonalną.

Na końcu jest jedna rzecz, o której nie mówi się chętnie, ale jest ważna: psychiczna harmonia wokół jedzenia. Nadmierna kontrola, strach przed „błędami” i czytanie sprzecznych zakazów może wręcz zwiększać stres. Tymczasem ciąża sama w sobie przynosi wystarczająco dużo zmian. Czasami największą pomocą jest prosty plan: kilka sprawdzonych śniadań, kilka obiadów i kolacji, które pasują, oraz „ratunkowe” przekąski.

Jeśli miałoby paść jedno zdanie, które do tego pasuje, to może to: „Jedzenie ma być oparciem, a nie kolejnym źródłem stresu.” W ciąży to obowiązuje podwójnie.

W praktyce odżywianie w ciąży można oprzeć na zwyczajnych rzeczach: ciepłe zupy, kasze, pasty z roślin strączkowych, wysokiej jakości pieczywo, sezonowe warzywa, owoce, produkty mleczne fermentowane, jajka, ryby z zaufanych źródeł, orzechy i nasiona. Kto dba także o ekologiczną stronę gospodarstwa domowego, często docenia, że właśnie te „podstawowe produkty” można kupować z mniejszą ilością opakowań, gotować z nich łatwo i bez zbędnych dodatków – a tym samym naturalnie połączyć zdrowszy talerz z zrównoważonym funkcjonowaniem gospodarstwa domowego.

A jeśli czasem dzień się nie uda? I to jest częścią rzeczywistości. Ważniejsze niż jednorazowa doskonałość jest długoterminowy rytm: wystarczająca ilość białka, błonnika i wysokiej jakości tłuszczów, bezpieczne przygotowanie żywności, rozsądne ograniczenie alkoholu i dodanego cukru, a do tego łagodne podejście do siebie i tego, że ciało akurat rośnie i buduje nowe życie.

Udostępnij to
Kategoria Wyszukiwanie Twój koszyk