facebook
TOP zniżka już teraz! | Kod TOP zapewni Ci 5% zniżki na całe zakupy. | KOD: TOP 📋
Zamówienia złożone przed godziną 12:00 są wysyłane natychmiast. | Darmowa wysyłka powyżej 250 PLN | Bezpłatna wymiana i zwrot w ciągu 90 dni

Czasem wydaje się, że cały świat dookoła zachodzi w ciążę bez najmniejszego wysiłku. Koleżanka w pracy ogłasza radosną nowinę, przyjaciółka wysyła zdjęcie z USG, media społecznościowe wypełniają się zdjęciami rosnących brzuszków. A ty czekasz. Miesiąc za miesiącem, cykl za cyklem. Test ciążowy znów jest negatywny, a wraz z nim przychodzi fala emocji, której nie potrafi opisać nikt, kto sam jej nie przeżył. Kiedy macierzyństwo nie przychodzi łatwo, czekanie staje się jedną z najtrudniejszych życiowych prób – a mimo to wciąż mówi się o tym zbyt mało i zbyt cicho.

Niepłodność nie jest problemem marginalnym. Według danych Światowej Organizacji Zdrowia z problemami z płodnością zmaga się mniej więcej co szósta osoba w wieku reprodukcyjnym na całym świecie, co czyni ją powszechnym problemem zdrowotnym zasługującym na znacznie większą uwagę, niż zwykle mu się poświęca. W Czechach szacuje się, że trudności z zajściem w ciążę dotyczą mniej więcej co piątej pary. Mimo to temat wciąż jest otoczony milczeniem, wstydem i niezrozumieniem otoczenia. Kobiety i mężczyźni, którzy przechodzą leczenie niepłodności lub dopiero szukają odpowiedzi na pytanie, dlaczego się nie udaje, często czują się odizolowani, jakby zawodzili w czymś, co powinno być „naturalne" i „łatwe".

Tyle że ciało nie jest maszyną, a poczęcie nie jest równaniem, w którym wystarczy podstawić odpowiednie wartości. Na zdolność zajścia w ciążę wpływa ogromna liczba czynników – od równowagi hormonalnej, przez jakość plemników, stan jajowodów, funkcję tarczycy, wiek, stres, styl życia, wagę, aż po czynniki, których medycyna wciąż nie potrafi w pełni wyjaśnić. Czasem lekarze znajdują jasną przyczynę, innym razem pozostaje diagnoza tak zwanej niepłodności idiopatycznej, która paradoksalnie jest jedną z najtrudniejszych, ponieważ nie wskazuje konkretnego „winowajcy", a tym samym nie daje jasnego planu naprawy. To właśnie niepewność bywa tym, co psychicznie wyczerpuje najbardziej.


Wypróbuj nasze naturalne produkty

Emocjonalna kolejka górska, o której się nie mówi

Mało kto zdaje sobie sprawę, jak głęboko niepłodność ingeruje w zdrowie psychiczne. Nie chodzi tylko o smutek z powodu negatywnego testu. Chodzi o chroniczny stres, który trwa miesiące lub lata. Chodzi o poczucie utraty kontroli nad własnym życiem i ciałem. Chodzi o zazdrość, za którą człowiek natychmiast się wstydzi, widząc ciężarną przyjaciółkę. Chodzi o strach, że nigdy się nie uda. I chodzi o głęboką samotność, ponieważ większość ludzi w otoczeniu albo nie wie, co powiedzieć, albo mówi najgorszą możliwą rzecz.

Psycholożka i autorka książki o emocjonalnych aspektach niepłodności Alice Domar z Harvard Medical School porównała poziom obciążenia psychicznego kobiet przechodzących leczenie niepłodności do poziomu stresu pacjentów z rakiem lub HIV. To nie przesada – to rzeczywistość potwierdzona przez dziesiątki badań. Ciało jest poddawane leczeniu hormonalnemu, które samo w sobie wpływa na nastrój, a do tego dochodzi emocjonalna presja oczekiwania, nadziei i rozczarowania w niekończącym się cyklu.

Weźmy przykład Kateřiny, trzydziestodwuletniej nauczycielki z Brna, która podzieliła się swoim doświadczeniem na jednym z czeskich forów wsparcia dla kobiet zmagających się z niepłodnością. Po dwóch latach starań i trzech nieudanych cyklach IVF opisała swój stan słowami: „Przestałam chodzić na urodziny dzieci moich przyjaciółek. Nie dlatego, że nie życzyłam im szczęścia, ale dlatego, że za każdym razem wychodziłam z poczuciem, jakby ktoś wyrwał mi kawałek serca. Czułam się złamana i niewidzialna jednocześnie." Historia Kateřiny nie jest wyjątkowa. To historia tysięcy kobiet, które przechodzą przez identyczny ból, często w ciszy i za zamkniętymi drzwiami.

Jednym z najbardziej podstępnych aspektów całej sytuacji jest to, jak niepłodność wpływa na związki. Związek partnerski jest poddawany ogromnemu ciśnieniu – intymność zamienia się w zaplanowaną czynność sterowaną testami owulacyjnymi, spontaniczność znika, a na jej miejsce wkracza kalendarz, tabele i zastrzyki. Pary mogą zacząć się od siebie oddalać, ponieważ każde z nich przeżywa ból inaczej i nie zawsze potrafi zrozumieć to drugie. Mężczyźni często czują bezradność, bo nie mogą „naprawić" problemu swojej partnerki, a kobiety mają poczucie, że niosą cały ciężar na swoich barkach. Komunikacja się zacina właśnie w momencie, gdy jest najbardziej potrzebna.

A potem jest otoczenie. Dobrze intencjonowane, ale bolesne rady typu „po prostu się zrelaksuj i samo przyjdzie", „jedźcie na wakacje" albo „spróbuj adoptować dziecko, a od razu zajdziesz w ciążę" mogą być dla kobiety w trakcie leczenia niepłodności dosłownie dewastujące. Te zdania bagatelizują jej doświadczenie i sugerują, że problem tkwi w jej podejściu, a nie w jej ciele. Jak trafnie powiedziała jedna z autorek piszących na ten temat: „Nikt nie powiedziałby człowiekowi z cukrzycą, żeby się po prostu zrelaksował, a jego trzustka znów zacznie działać."

Ważne jest też nazwanie strat, które wiążą się z niepłodnością i o których mówi się jeszcze mniej niż o samej niepłodności. Ciąże biochemiczne, które kończą się, zanim zdążą się zacząć. Poronienia we wczesnym stadium. Nieudane transfery zarodków przy IVF, gdy kobieta wie, że przez kilka dni rósł w niej zalążek życia, który się nie przyjął. Każde z tych doświadczeń jest stratą, nawet jeśli otoczenie nie musi jej jako straty postrzegać. Żałoba po dziecku, które jeszcze nie istnieje, jest równie rzeczywista jak każda inna żałoba – i zasługuje na to, by być uznaną i uszanowaną.

Jak przejść przez czekanie i nie zagubić się w nim

Nie istnieje prosty przepis na to, jak przetrwać okres, gdy macierzyństwo nie nadchodzi. Każdy człowiek jest inny, każda historia jest inna i to, co pomaga jednemu, może być dla drugiego bez znaczenia. Mimo to istnieją pewne strategie i podejścia, które wielokrotnie okazują się pomocne i mogą drogę przez czekanie choć trochę ułatwić.

Na pierwszym miejscu stoi wsparcie psychologiczne. Terapia ukierunkowana na radzenie sobie z niepłodnością nie jest luksusem, lecz koniecznością. W Czechach rośnie liczba psychologów i terapeutów specjalizujących się w zdrowiu reprodukcyjnym, a wiele klinik wspomaganej reprodukcji oferuje dziś poradnictwo psychologiczne jako część programu leczenia. Terapia poznawczo-behawioralna, techniki mindfulness czy terapia grupowa z innymi kobietami w podobnej sytuacji – to wszystko może znacząco obniżyć poziom lęku i depresji. Badania opublikowane w czasopiśmie naukowym Human Reproduction wielokrotnie potwierdzają, że interwencja psychologiczna nie tylko poprawia jakość życia pacjentek, ale w niektórych przypadkach może pozytywnie wpłynąć również na wyniki leczenia.

Równie istotna jest troska o ciało, nie w sensie obsesyjnego poszukiwania „tego właściwego" suplementu diety czy diety gwarantującej zajście w ciążę, ale w sensie łagodnego traktowania samej siebie. Ruch, który sprawia radość – czy to joga, spacer na łonie natury, pływanie czy taniec – pomaga regulować hormony stresu i poprawia ogólne samopoczucie. Dobry sen, zbilansowana dieta bogata w witaminy i minerały, ograniczenie alkoholu i kofeiny – to wszystko tworzy środowisko, w którym ciało funkcjonuje lepiej, nawet jeśli samo w sobie nie gwarantuje poczęcia. Chodzi o to, by przestać postrzegać swoje ciało jako wroga, który zawiódł, i zacząć traktować je z szacunkiem i troską.

W kontekście zdrowego stylu życia warto wspomnieć również o wpływie środowiska, w którym żyjemy. Substancje zaburzające gospodarkę hormonalną – związki chemiczne zakłócające układ endokrynny – znajdują się w plastikach, konwencjonalnych kosmetykach, środkach czystości i pestycydach na żywności. Przejście na bardziej ekologiczne alternatywy w gospodarstwie domowym, naturalne kosmetyki bez syntetycznych substancji zapachowych i parabenów czy żywność ekologiczną nie musi być cudownym rozwiązaniem problemu niepłodności, ale może zmniejszyć obciążenie, na jakie narażone jest ciało. To jeden z kroków, które dają poczucie, że człowiek aktywnie robi coś dla swojego zdrowia, a to poczucie kontroli – choćby częściowej – może być w okresie bezradności niezwykle cenne.

Kolejnym filarem jest budowanie wspierającej społeczności. Izolacja jest jednym z największych wrogów zdrowia psychicznego w okresie niepłodności. Znalezienie ludzi, którzy rozumieją – czy to online, czy osobiście – może być transformującym doświadczeniem. W Czechach działa kilka grup wsparcia i organizacji, które zajmują się właśnie tematem niepłodności i zapewniają bezpieczną przestrzeń do dzielenia się. Odwaga, by mówić o swojej historii, nawet jeśli to kosztuje, może przynieść ulgę i odkrycie, że człowiek nie jest w tym sam.

Kluczowe jest również nauczenie się wyznaczania granic. Jest zupełnie w porządku odmówić zaproszenia na baby shower, jeśli byłoby to zbyt bolesne. Jest w porządku poprosić rodzinę, żeby nie pytała o „nowości". Jest w porządku wylogować się z mediów społecznościowych na jakiś czas, jeśli każdy post z ogłoszeniem sprawia ból. Ochrona własnego zdrowia psychicznego nie jest egoizmem – to instynkt samozachowawczy. A partnerzy powinni wyznaczać te granice wspólnie, jako zespół, ponieważ droga przez niepłodność jest wspólną drogą, nawet jeśli każdy przeżywa ją po swojemu.

Nie można pominąć również praktycznej strony sprawy. Orientacja w świecie medycyny reprodukcyjnej może być myląca i przytłaczająca. Liczba klinik, metod i podejść rośnie i nie zawsze łatwo odróżnić to, co jest poparte dowodami, od tego, co jest chwytem marketingowym. Wiarygodne informacje można czerpać na przykład ze stron internetowych Urzędu ds. wspomaganej reprodukcji lub z materiałów towarzystw naukowych, takich jak Czeskie Towarzystwo Ginekologiczno-Położnicze. Nie bać się pytać swojego lekarza, prosić o drugą opinię i być aktywnym uczestnikiem własnego leczenia – to wszystko pomaga odzyskać przynajmniej część kontroli nad sytuacją, która w przeciwnym razie może wydawać się całkowicie poza zasięgiem.

Jest jeszcze jedna rzecz, o której trzeba mówić otwarcie: nie każda historia kończy się ciążą. I to też jest w porządku, choć w danym momencie z pewnością tak to nie wygląda. Czasem droga do rodzicielstwa wiedzie przez adopcję lub rodzinę zastępczą. Czasem prowadzi do decyzji o pełnowartościowym życiu bez dzieci. Każda z tych dróg jest uprawniona i żadna z nich nie oznacza przegranej. Społeczeństwo ma tendencję do definiowania kobiet przez macierzyństwo, ale wartość człowieka nie mierzy się liczbą dzieci, które sprowadził na świat. To przeramowanie może być bolesne, ale dla wielu osób staje się ostatecznie źródłem niespodziewanej wolności i nowego sensu.

Droga przez niepłodność to maraton, nie sprint. Są dni, gdy człowiek czuje nadzieję, i dni, gdy nie czuje jej wcale. Są momenty siły i momenty całkowitego załamania. Jedno i drugie jest ludzkie, jedno i drugie jest normalne. To, co pomaga najbardziej, to nie optymizm na zawołanie ani tłumienie emocji, lecz pozwolenie sobie na odczuwanie tego, co przychodzi, a jednocześnie szukanie zasobów, które pomogą ten ból unieść. Czy to terapeuta, partner, przyjaciółka, która przeszła przez podobne doświadczenie, czy po prostu cichy wieczór z filiżanką herbaty i świadomością, że i ten dzień człowiek przetrwał. Bo każdy taki dzień jest małym zwycięstwem, nawet jeśli akurat tak to nie wygląda.

Udostępnij to
Kategoria Wyszukiwanie Twój koszyk