facebook
Zniżka APP5 już teraz! APP5 Do aplikacji
Zamówienia złożone przed godziną 12:00 są wysyłane natychmiast. | Darmowa wysyłka powyżej 250 PLN | Bezpłatna wymiana i zwrot w ciągu 90 dni

Większość ludzi uprawia sport regularnie – chodzi na siłownię, biega lub ćwiczy w domu według filmów w internecie. A mimo to – po miesiącach i latach starań – przychodzi rozczarowanie. Wyniki nie nadchodzą, plecy bolą, kolana protestują, a motywacja powoli zanika. Tymczasem problem bardzo często nie tkwi w braku pracowitości ani w złej diecie. Kryje się w czymś, o czym mówi się zaskakująco mało: w tym, że dużą część ćwiczeń, które uważamy za oczywistość, wykonujemy technicznie nieprawidłowo – i robiliśmy to tak przez całe życie.

Nie jest to niczyja wina. Nawyki ruchowe wynosimy z dzieciństwa, z lekcji wychowania fizycznego, od znajomych na siłowni lub z szybkich filmów w mediach społecznościowych. Niewielu z nas miało to szczęście, że wykwalifikowany trener wyjaśnił im już na początku, jak prawidłowo wykonać przysiad, pompki czy nawet wchodzenie po schodach. Efektem są zakorzenione błędy, które powtarzają się tysiące razy, a ciało stopniowo się do nich przyzwyczaja – aż do momentu, gdy zaczyna sygnalizować, że coś jest nie tak.


Wypróbuj nasze naturalne produkty

Przysiad: król ćwiczeń, ale i król błędów

Przysiad jest prawdopodobnie najczęściej wymienianym ćwiczeniem w każdym planie treningowym. Jednocześnie to ćwiczenie, przy którym popełnia się najwięcej błędów – i to na wszystkich poziomach zaawansowania, od początkujących po zaawansowanych. Najpowszechniejszy problem? Kolana podczas schodzenia w dół zaciągają się do środka, plecy opadają do przodu, a pięty unoszą się od podłogi. Efektem jest ogromny nacisk na stawy kolanowe i odcinek lędźwiowy kręgosłupa, podczas gdy mięśnie, które powinny pracować najbardziej – czyli pośladkowe i udowe – pozostają niemal bierne.

Prawidłowy przysiad zaczyna się od aktywacji stóp. Cała stopa musi być mocno dociśnięta do podłoża, ciężar równomiernie rozłożony. Kolana podążają w kierunku palców stóp – nie do środka, lecz lekko na zewnątrz. Plecy pozostają proste, klatka piersiowa wyprostowana, a ruch w dół jest powolny i kontrolowany. Brzmi to prosto, ale dla większości ludzi oznacza gruntowną przebudowę wzorca ruchowego, który przez lata funkcjonował inaczej. Fizjoterapeuci powtarzają, że nieprawidłowy przysiad jest jedną z najczęstszych przyczyn bólu kolan i bioder, który doskwiera pacjentom nawet bez żadnego urazu.

Weźmy na przykład Martinę, trzydziestoczteroletnią księgową z Brna, która zaczęła ćwiczyć w domu podczas pandemii. Przez półtora roku sumiennie wykonywała przysiady według filmów instruktażowych, dodawała obciążenie, poprawiała kondycję. A potem pojawił się ból kolana, który wyłączył ją z działania na kilka tygodni. Fizjoterapeuta powiedział jej coś, co ją zaskoczyło: problemem nie było obciążenie, lecz technika. Kolana przy każdym przysiądzie zaciągały się do środka, przez co staw był wielokrotnie przeciążany. Wystarczyło wrócić do początku, ćwiczyć bez obciążenia i skupić się na prawidłowym ruchu – i ból zniknął.

Podobną historię znają fizjoterapeuci i trenerzy personalni na całym świecie. To nie są wyjątki. To reguła.

Pompki, plank i wieczny problem z kręgosłupem

Pompki należą do podstawowych ćwiczeń, które potrafi wykonać niemal każdy. A raczej – niemal każdy myśli, że potrafi je wykonać. W rzeczywistości większość ludzi podczas pompek ugina plecy w dół, unosi biodra zbyt wysoko lub nie doprowadza ruchu do pełnego zakresu. Każdy z tych błędów ma swoje konsekwencje: wygięty odcinek lędźwiowy kręgosłupa powoduje przewlekłe bóle pleców, niepełny zakres ruchu zmniejsza efektywność ćwiczenia i nadmiernie obciąża stawy barkowe.

Prawidłowa pompka wygląda jak poruszająca się deska – ciało tworzy jedną prostą linię od głowy po pięty. Brzuch jest napięty, pośladki aktywne, łokcie poruszają się pod kątem około 45 stopni od ciała, a nie prostopadle. Ta drobna korekta ustawienia łokci znacznie zmniejsza obciążenie barków i angażuje do pracy więcej mięśni klatki piersiowej. Badania publikowane w Journal of Strength and Conditioning Research wielokrotnie wykazują, że kąt ustawienia ramion podczas pompki zasadniczo wpływa na to, które mięśnie są przede wszystkim aktywowane i jak duże jest ryzyko kontuzji.

Plank – statyczne ćwiczenie, które stało się symbolem nowoczesnego fitnessu – cierpi na podobne problemy. Ludzie utrzymują go przez minutę, dwie, czasem nawet pięć minut, ale z wygiętymi plecami i opuszczoną głową. Taki plank nie ćwiczy głębokiego układu stabilizacyjnego, jak powinien – zamiast tego obciąża odcinek lędźwiowy kręgosłupa i szyję. Prawidłowy plank trwa trzydzieści sekund z perfekcyjną techniką i jest wielokrotnie wartościowszy niż pięć minut w nieprawidłowej pozycji. Jak mówi Pavel Kolář, czołowy czeski fizjoterapeuta i twórca koncepcji dynamicznej stabilizacji nerwowo-mięśniowej: „Ruch bez prawidłowej aktywacji głębokiego układu stabilizacyjnego jest jak budowanie domu bez fundamentów."

Bieganie: naturalny ruch, którego się oduczyliśmy

Bieganie wydaje się najbardziej naturalnym ruchem na świecie. Człowiek został stworzony do biegania – jego anatomia wyraźnie na to wskazuje. A mimo to większość współczesnych ludzi biega w sposób, który ich ciału raczej szkodzi. Kluczowym problemem jest lądowanie na pięcie. Podczas biegania w nowoczesnym obuwiu z grubą amortyzującą podeszwą większość rekreacyjnych biegaczy wybija się długim krokiem i ląduje na pięcie, przy czym noga jest daleko przed środkiem ciężkości ciała. Ten sposób biegania wytwarza siłę hamującą przy każdym kroku i przenosi wstrząsy bezpośrednio na staw kolanowy i biodro.

Naturalny, biomechanicznie prawidłowy bieg pracuje z krótszym krokiem, lądowaniem na przedniej części stopy lub środku stopy i środkiem ciężkości ciała nad miejscem lądowania. Ciało jest lekko pochylone do przodu, ramiona rozluźnione, a ręce poruszają się w naturalnej osi. Ten sposób biegania znacznie zmniejsza ryzyko kontuzji, a jednocześnie zwiększa ekonomikę ruchu – czyli to, ile energii ciało zużywa na każdy przebiegnięty kilometr. Badanie Harvarda prowadzone przez profesora Daniela Liebermana wykazało, że osoby lądujące na przedniej części stopy generują znacznie mniejsze siły uderzeniowe niż te, które lądują na pięcie.

Jednak przejście na inny sposób biegania nie jest proste i zdecydowanie nie powinno odbywać się nagle. Mięśnie i ścięgna, które wykorzystuje naturalne bieganie – zwłaszcza łydkowe i ścięgno Achillesa – nie są przyzwyczajone do zwiększonego obciążenia. Przejście musi być stopniowe, najlepiej pod okiem doświadczonego trenera lub fizjoterapeuty.

Rozciąganie: kiedy, jak i dlaczego ma to znaczenie

Kolejnym ćwiczeniem, które niemal wszyscy wykonują nieprawidłowo, jest stretching. Konkretnie statyczne rozciąganie przed treningiem – czyli rozciąganie zimnych, nierozgrzanych mięśni w statycznych pozycjach. Ta praktyka, zakorzeniona w lekcjach wychowania fizycznego od szkoły podstawowej, jest dziś przez specjalistów uważana za kontraproduktywną i potencjalnie szkodliwą. Zimny mięsień nie chce się rozciągać – a jeśli go do tego zmuszamy, ryzykujemy mikropęknięcia w tkance mięśniowej i obniżenie wydajności podczas samego treningu.

Prawidłowe przygotowanie ciała do ruchu wygląda inaczej. Zaczyna się od dynamicznej rozgrzewki – ruchów naśladujących to, co ciało będzie robić podczas treningu, ale o niższej intensywności. Krążenie biodrami, wykroki z rotacją tułowia, lekkie podskochy, ruchy ramion. Te ruchy rozgrzewają mięśnie, aktywują połączenia nerwowo-mięśniowe i przygotowują stawy na obciążenie. Statyczne rozciąganie należy natomiast na koniec treningu, gdy mięśnie są rozgrzane i gotowe do rozciągania.

Ta pozornie prosta zmiana kolejności może mieć zaskakujący wpływ na wydajność i profilaktykę kontuzji. Naukowcy sportowi z American College of Sports Medicine zalecają dynamiczną rozgrzewkę jako standardowy element każdego treningu, a statyczne rozciąganie umieszczają wyłącznie w fazie wyciszenia po wysiłku.

Istnieje jeszcze jeden powszechny mit dotyczący rozciągania: że im bardziej boli, tym lepiej. Prawda jest odwrotna. Rozciąganie nigdy nie powinno być bolesne – powinno przynosić uczucie przyjemnego ciągnięcia, a nie ostry lub piekący ból. Rozciąganie mięśnia powyżej progu bólu aktywuje odruch ochronny, który powoduje, że mięsień się kurczy – i efekt rozciągania jest zerowy lub wręcz negatywny.

Akcesoria do rozgrzewki i rozciągania – mata, wałek piankowy i gumy oporowe

Chodzenie i siedzenie: ruchy, które bagatelizujemy

Błędem byłoby skupianie się wyłącznie na aktywnościach sportowych. Ruchy, które wykonujemy każdego dnia bez zastanowienia – chodzenie, siedzenie, wstawanie z krzesła – mają równie duży wpływ na zdrowie ciała jak regularne ćwiczenia. I tutaj również błędy się kumulują.

Współczesny człowiek spędza przeciętnie od ośmiu do dziesięciu godzin dziennie w pozycji siedzącej. Sposób, w jaki siedzi, najczęściej odpowiada temu, co fizjoterapeuci określają jako „zapaść kręgosłupa" – plecy są zgarbione, głowa wysunięta do przodu, ramiona podciągnięte do uszu. Ta pozycja przewlekle skraca mięśnie po przedniej stronie ciała i osłabia mięśnie pleców. Efektem są bóle, które wiele osób przypisuje wiekowi lub przepracowaniu, choć ich rzeczywistą przyczyną jest sposób siedzenia.

Podobnie chodzenie – pozornie automatyczny ruch – kryje w sobie całą gamę błędów. Chodzenie z głową pochyloną nad telefonem zmienia naturalne wygięcie odcinka szyjnego kręgosłupa i dodaje mu obciążenia odpowiadającego dziesiątkom kilogramów. Chodzenie ze stopami skierowanymi na zewnątrz lub do środka wpływa na biomechanikę całej kończyny dolnej. Tymczasem wystarczy świadomie wyprostować plecy, unieść wzrok i aktywować przy każdym kroku mięśnie pośladkowe – a chodzenie stanie się prawdziwym ćwiczeniem rehabilitacyjnym.

Uświadomienie sobie własnych wzorców ruchowych jest pierwszym krokiem do zmiany. Nie trzeba natychmiast przebudowywać całego treningu ani inwestować w drogie wyposażenie. Wystarczy zacząć obserwować – jak stoimy, jak siedzimy, jak się poruszamy. A potem zadać sobie pytanie: czy robię to prawidłowo? Bo ćwiczenia, które wykonujemy nieprawidłowo przez całe życie, ciało wcześniej czy później nam wyrachuje – a rachunek bywa bolesny. Na szczęście nigdy nie jest za późno, żeby to naprawić.

Udostępnij
Kategoria Wyszukiwanie Koszyk