# Co způsobuje nealkoholické ztukovatění jater Nealkoholické ztukovatění jater (NAFLD – Non-Alcohol
Wątroba jest jednym z najbardziej niezwykłych narządów ludzkiego ciała. Pracuje nieprzerwanie, filtruje krew, przetwarza składniki odżywcze, rozkłada toksyny i produkuje żółć niezbędną do trawienia tłuszczów. A jednak o jej zdrowie myśli się zazwyczaj dopiero wtedy, gdy coś zaczyna wyraźnie zawodzić. Na tym właśnie polega podstępność choroby, która w ostatnich dziesięcioleciach cicho rozprzestrzeniła się w całej populacji i która dziś należy do najczęstszych chorób wątroby na świecie: niealkoholowego stłuszczenia wątroby.
Ta diagnoza brzmi może abstrakcyjnie, ale jej istota jest zaskakująco prosta. Chodzi o stan, w którym w komórkach wątroby zaczyna gromadzić się tłuszcz – i to bez jakiegokolwiek związku ze spożywaniem alkoholu. Dotknięte osoby nie piją, lub piją jedynie w minimalnych ilościach. Mimo to ich wątroba wykazuje zmiany, które lekarze tradycyjnie łączyli z przewlekłym alkoholizmem. Ten paradoks przez długi czas wprawiał w zakłopotanie środowisko medyczne i do dziś sprawia, że wielu pacjentów przyjmuje diagnozę ze zdziwieniem i niedowierzaniem.
Wypróbuj nasze naturalne produkty
Dlaczego niealkoholowe stłuszczenie wątroby jest chorobą naszych czasów
Odpowiedź na pytanie, dlaczego ta choroba tak dramatycznie przybywa, prowadzi wprost do sposobu, w jaki współczesne społeczeństwo je, żyje i odpoczywa. Według danych Światowej Organizacji Zdrowia nadwagą lub otyłością cierpi ponad 1,9 miliarda dorosłych ludzi na całym świecie, a właśnie nadwaga jest jednym z najważniejszych czynników ryzyka powstania stłuszczenia wątroby. Byłoby jednak uproszczeniem twierdzić, że jest to wyłącznie problem osób z wyższą masą ciała. Choroba występuje bowiem również u szczupłych osób, zwłaszcza jeśli mają tak zwany zespół metaboliczny – kombinację wysokiego ciśnienia krwi, podwyższonego poziomu cukru we krwi i nieprawidłowego profilu lipidowego.
Prawdziwym wyzwalaczem jest raczej ogólny charakter współczesnej diety. Przemysłowo przetworzona żywność, nadmiar prostych cukrów – zwłaszcza fruktozy zawartej w słodzonych napojach i przemysłowych słodyczach – oraz chroniczny brak ruchu tworzą środowisko, w którym wątroba po prostu nie nadąża z przetwarzaniem nadmiaru substancji. Fruktoza jest przy tym w tym kontekście szczególnie podstępna: w przeciwieństwie do glukozy metabolizowana jest wyłącznie w wątrobie, a jeśli dociera jej zbyt dużo, organizm zaczyna ją przekształcać właśnie w tłuszcz, który odkłada się bezpośrednio w tkance wątrobowej.
Badania publikowane w specjalistycznym czasopiśmie Journal of Hepatology wielokrotnie potwierdzają, że globalna częstość występowania niealkoholowego stłuszczenia wątroby sięga około 25 % światowej dorosłej populacji. W niektórych regionach – zwłaszcza na Bliskim Wschodzie i w Ameryce Łacińskiej – liczby są jeszcze wyższe. Europa oscyluje wokół średniej, ale i to nie jest powód do zadowolenia. Republika Czeska w rankingach spożycia ultraprzetworzonej żywności i siedzącego trybu życia zdecydowanie nie należy do najlepszych przykładów.
Weźmy konkretny przykład: czterdziestopięcioletni księgowy, który przez cały dzień pracy siedzi przy komputerze, je obiad w pobliskim barze szybkiej obsługi, po południu pozwala sobie na słodzony napój energetyczny, a wieczorem przy telewizji chipsy. Nie pije alkoholu, nie pali, pozornie żyje „normalnie". Mimo to podczas regularnych badań profilaktycznych lekarz odnotowuje nieznacznie podwyższone enzymy wątrobowe. Badanie ultrasonograficzne wykazuje pierwsze oznaki naciekania tłuszczowego wątroby. Diagnoza brzmi: niealkoholowe stłuszczenie wątroby. Mężczyzna jest zaskoczony – przecież czuje się dobrze. I właśnie to jest w tej chorobie najbardziej niebezpieczne.
Jak choroba postępuje i co grozi, jeśli nic się nie zmieni
Niealkoholowe stłuszczenie wątroby ma kilka stadiów i nie zawsze musi postępować. W najlżejszym stadium – prostym stłuszczeniu – wątroba jest po prostu bardziej tłusta, ale poza tym funkcjonuje względnie normalnie. Wiele osób z tą diagnozą żyje latami bez wyraźniejszych objawów i choroba nigdy nie rozwija się u nich do poważniejszej postaci. Kluczowe jest, czy dojdzie do zapalenia.
Jeśli zapalenie nastąpi, lekarze mówią o niealkoholowym zapaleniu wątroby ze stłuszczeniem, w skrócie NASH. Jest to stan już znacznie bardziej niebezpieczny. Zapalenie uszkadza komórki wątrobowe, uruchamia procesy gojenia i stopniowo prowadzi do powstawania tkanki bliznowatej – zwłóknienia. Z czasem może ono rozwinąć się w marskość, czyli nieodwracalne uszkodzenie wątroby, które w skrajnym przypadku prowadzi do niewydolności wątroby lub znacznie zwiększa ryzyko rozwoju raka wątroby. Według American Liver Foundation NASH jest dziś jedną z głównych przyczyn przeszczepów wątroby w Stanach Zjednoczonych – a sytuacja w Europie zbliża się do tego trendu.
Podstępność całego procesu tkwi w jego bezobjawowości. Wątroba nie ma zakończeń nerwowych, które powodowałyby ból przy uszkodzeniu komórek. Pierwszym sygnałem bywa zmęczenie, nieokreślony dyskomfort w prawym podżebrzu, niekiedy uczucie pełności. Jednak te objawy są tak ogólne, że większość ludzi przypisuje je stresowi, brakowi snu lub złej kondycji. Diagnoza przychodzi więc często przypadkowo – przy badaniu z innego powodu lub podczas badania profilaktycznego.
Jak trafnie zauważył amerykański hepatolog dr Arun Sanyal: „Niealkoholowe stłuszczenie wątroby to epidemia, która szerzy się w ciszy, ponieważ większość ludzi czuje się zdrowo – aż do chwili, gdy zdrowi nie są." Słowa te brzmią może dramatycznie, ale odzwierciedlają rzeczywistą rzeczywistość kliniczną, z którą lekarze spotykają się na co dzień.
Co można z tym zrobić: profilaktyka i zmiana stylu życia
Dobrą wiadomością jest to, że wątroba należy do narządów o niezwykłej zdolności regeneracji. Jeśli choroba zostanie wykryta wcześnie i dojdzie do rzeczywistej zmiany stylu życia, proces można nie tylko zatrzymać, ale we wczesnych stadiach nawet całkowicie odwrócić. Jest to naukowo udowodniony fakt, który ma sens również intuicyjnie: tłuszcz, który dostał się do wątroby przez złą dietę i brak ruchu, można w dużej mierze usunąć właśnie przez właściwe odżywianie i aktywność.
Podstawą leczenia – a zarazem najskuteczniejszą profilaktyką – jest zmiana nawyków żywieniowych połączona z regularną aktywnością fizyczną. Eksperci są zgodni, że zmniejszenie masy ciała o 7 do 10 % może znacząco poprawić wyniki badań wątroby, a w przypadku prostego stłuszczenia doprowadzić do jego ustąpienia. Nie trzeba przy tym sięgać po ekstremalne diety – wręcz przeciwnie, radykalne głodzenie może tymczasowo obciążyć wątrobę jeszcze bardziej. Trwała, stopniowa zmiana jest skuteczniejsza niż krótkotrwały wysiłek.
Z punktu widzenia diety najkorzystniejszy okazuje się podejście inspirowane kuchnią śródziemnomorską: obfitość warzyw, roślin strączkowych, pełnoziarnistych zbóż, zdrowych tłuszczów z oliwy z oliwek i orzechów, umiarkowane ilości ryb oraz ograniczenie czerwonego mięsa, przemysłowo przetworzonej żywności i dodanych cukrów. Ważne jest również znaczne ograniczenie słodzonych napojów – lemoniad, napojów energetycznych i soków owocowych z dodatkiem cukru. Właśnie te napoje są jednym z największych źródeł fruktozy we współczesnej diecie, a ich wpływ na zdrowie wątroby jest dobrze udokumentowany.
Aktywność fizyczna odgrywa równorzędną rolę. Przy czym nie muszą to być intensywne wysiłki sportowe – badania publikowane w czasopiśmie Hepatology pokazują, że nawet regularne energiczne spacery trwające 30 minut dziennie, pięć dni w tygodniu, mają mierzalny pozytywny wpływ na tłuszcz wątrobowy. Ćwiczenia aerobowe pomagają zmniejszyć insulinooporność, która jest jednym z kluczowych mechanizmów prowadzących do powstania stłuszczenia. Trening siłowy dodaje kolejną warstwę korzyści poprzez zwiększenie udziału masy mięśniowej, a tym samym poprawę ogólnego metabolizmu.
Istnieją również specyficzne produkty spożywcze i substancje, którym badania przypisują właściwości hepatoprotekcyjne. Należy do nich na przykład kawa – i nie jest to mit. Kilka zakrojonych na szeroką skalę badań potwierdziło, że regularne spożywanie kawy (bez dodatku cukru i śmietanki) wiąże się z niższym ryzykiem progresji choroby wątroby. Podobnie mówi się o kurkuminie zawartym w kurkumie, o kwasach tłuszczowych omega-3 z tłustych ryb czy o witaminie E. Żadna z tych substancji nie jest jednak cudownym lekiem – działają jako część ogólnie zdrowego podejścia, a nie jako jego zamiennik.
Z punktu widzenia suplementów diety warto wspomnieć, że rynek oferuje całą gamę produktów ukierunkowanych na wspomaganie funkcji wątroby. Dobrej jakości preparaty zawierające ostropest plamisty, którego aktywny składnik sylimaryna ma naukowo potwierdzone właściwości hepatoprotekcyjne, lub produkty zawierające ekstrakt z karczocha mogą być użytecznym elementem dbania o wątrobę – zwłaszcza w połączeniu ze zdrową dietą i aktywnością fizyczną. Ważne jest wybieranie produktów od sprawdzonych producentów o przejrzystym składzie.
Obok diety i ruchu istotną rolę odgrywa również jakość snu. Chroniczny niedobór snu zaburza równowagę hormonalną i zwiększa insulinooporność, pośrednio przyczyniając się do rozwoju zaburzeń metabolicznych, w tym stłuszczenia wątroby. Stres prowadzący do podwyższonego poziomu kortyzolu ma podobny efekt. Dbanie o wątrobę oznacza więc w praktyce dbanie o cały styl życia – i jest to być może najważniejszy przekaz płynący z tego tematu.
Niealkoholowe stłuszczenie wątroby nie jest nieuchronnym losem współczesnego człowieka. To sygnał, który organizm wysyła wtedy, gdy przez długi czas nie zapewniamy mu warunków, w których może funkcjonować optymalnie. I w przeciwieństwie do wielu innych chorób cywilizacyjnych jest to choroba, w przypadku której każdy z nas ma w rękach bardzo realne narzędzia, by jej zapobiegać lub zatrzymywać jej postęp. Wystarczy zwrócić na nie uwagę, zanim konieczne będzie radzenie sobie ze skutkami.