Sucha toaleta klozetowa to już nie tylko dla działkowiczów
Istnieje temat, o którym większość ludzi nie chce mówić głośno, choć dotyczy ich każdego dnia. Toaleta. A konkretnie to, ile wody zużywa – i co by się stało, gdyby nie potrzebowała jej wcale. Sucha toaleta należy do jednych z najbardziej niedocenianych, a zarazem najbardziej obiecujących rozwiązań, jakie mamy dziś do dyspozycji w walce z marnotrawieniem wody pitnej. A mimo to pozostaje tematem, o którym w zwykłej rozmowie prawie się nie mówi. Ten artykuł stara się to zmienić.
Wypróbuj nasze naturalne produkty
Dlaczego toaleta to problem, o którym się nie mówi
Przeciętna spłukiwana toaleta zużywa przy każdym użyciu około 6 do 9 litrów wody. Starsze modele potrafią zużyć nawet 13 litrów na jedno spłukanie. Jeśli uświadomimy sobie, że przeciętny człowiek korzysta z toalety około sześciu do ośmiu razy dziennie, otrzymamy liczbę, która zaskoczy nawet tych, którzy aktywnie interesują się zrównoważonym rozwojem. Sama toaleta może stanowić nawet trzydzieści procent całkowitego zużycia wody w gospodarstwie domowym. Według danych organizacji Water Footprint Network spłukiwanie toalety należy do największych źródeł zużycia wody pitnej w gospodarstwach domowych na całym świecie.
A przy tym chodzi o wodę pitną. Wodę, która przeszła przez stacje uzdatniania, została chemicznie oczyszczona, przetransportowana rurociągami na kilometry – i my spłukujemy ją dosłownie do kanalizacji. To paradoks nowoczesnej cywilizacji, który rzadko kto kwestionuje, bo po prostu jesteśmy do niego przyzwyczajeni.
Tymczasem sytuacja z wodą na planecie nie jest bynajmniej optymistyczna. Według raportu ONZ o światowych zasobach wodnych już dziś ponad dwa miliardy ludzi boryka się z niedoborem wody pitnej, a liczba ta będzie tylko rosnąć wraz ze wzrostem populacji i zmianami klimatycznymi. Czechy co prawda nie należą do krajów z ostrym niedoborem wody, ale i tu w ostatnich latach mamy do czynienia z suszą, obniżaniem się poziomu wód gruntowych oraz rosnącymi kosztami dostaw wody i odprowadzania ścieków. Kwestia gospodarowania wodą przestaje być sprawą odległych kontynentów i staje się coraz bardziej naszą własną rzeczywistością.
Właśnie w tym kontekście na scenę wkracza sucha toaleta – rozwiązanie, które istnieje znacznie dłużej, niż większość ludzi sądzi, ale dopiero w ostatnich latach zyskuje uwagę jako realna alternatywa dla tradycyjnej spłukiwanej toalety.
Czym właściwie jest sucha toaleta i jak działa
Sucha toaleta, określana również jako toaleta kompostująca lub toaleta bezwodna, działa na prostej zasadzie: zamiast spłukiwania odpadów wodą następuje ich naturalna biologiczna przemiana. Ludzkie odchody w zamkniętym pojemniku lub komorze kompostującej rozkładają się przy udziale mikroorganizmów, powietrza i ewentualnie dodawanego materiału – najczęściej trocin, torfu lub biowęgla. Efektem jest po pewnym czasie higieniczny kompost, który można wykorzystać jako nawóz.
Istnieje kilka rodzajów suchych toalet. Najprostsze wersje to modele przenośne, odpowiednie do domków letniskowych, ogrodów lub campingu – kompaktowe pojemniki z oddzieleniem moczu od stałych odpadów, które minimalizują nieprzyjemny zapach i ułatwiają utylizację. Na drugim końcu spektrum znajdują się pełnowartościowe kompostujące systemy toaletowe przeznaczone do stałego zamieszkania, wyposażone w wentylację, ogrzewanie i automatyczne mieszanie masy kompostowej. Systemy te są zaprojektowane tak, aby spełniały normy higieniczne i mogły w pełni zastąpić klasyczną toaletę.
Jednym z najczęstszych argumentów przeciwników jest zapach. Ta obawa jest zrozumiała, ale w dużej mierze błędna. Prawidłowo zaprojektowana i konserwowana sucha toaleta praktycznie nie wydziela zapachu, dzięki naturalnemu wentylowaniu i oddzieleniu moczu od stałych odpadów. To właśnie mocz jest głównym źródłem nieprzyjemnego zapachu w tradycyjnych toaletach – a nowoczesne suche toalety odprowadzają go oddzielnie, rozwiązując ten problem w elegancki sposób.
Konkretny przykład z praktyki: rodzina z południowych Czech, która trzy lata temu zdecydowała się przebudować swój dom weekendowy na całoroczne zamieszkanie bez podłączenia do kanalizacji, opisuje przejście na toaletę kompostującą jako zaskakująco bezproblemowe. „Spodziewaliśmy się kompromisu. Zamiast tego odkryliśmy, że toaleta po prostu działa, nie śmierdzi, a my każdego roku oszczędzamy tysiące litrów wody pitnej" – mówi Pavel, jeden z członków gospodarstwa domowego. Dziś ich system przetwarza wszystkie odpady bezpośrednio na posesji, a powstały kompost wykorzystują w ogrodzie.
Ta historia nie jest odosobniona. W całej Europie rośnie liczba gospodarstw domowych, społeczności i instytucji publicznych, które wprowadzają suche toalety jako element szerszej strategii zrównoważonego gospodarowania wodą i odpadami. Kraje skandynawskie są w tym zakresie pionierami – w Szwecji i Finlandii istnieją całe ekologiczne dzielnice, gdzie toalety kompostujące są standardowym elementem infrastruktury.
Dlaczego to wciąż tabu i jak się to zmienia
Opór wobec suchych toalet wynika przede wszystkim z kulturowego nastawienia. We współczesnym społeczeństwie toaleta jest symbolem cywilizacji, postępu higienicznego i komfortu. Spłukiwanie wodą stało się tak oczywiste, że jego kwestionowanie sprawia wrażenie cofania się. Psycholodzy zajmujący się zachowaniami konsumentów w obszarze zrównoważonego rozwoju mówią o tzw. „disgust factor" – naturalnej awersji do wszystkiego, co kojarzy się z kontaktem z odpadami. I właśnie ta emocjonalna bariera jest dla wielu ludzi silniejsza niż jakikolwiek racjonalny argument o oszczędzaniu wody.
Do tego dochodzi brak informacji. Większość ludzi pod pojęciem suchej toalety wyobraża sobie albo przenośne WC z festiwalu, albo drewnianą budkę na skraju lasu – z pewnością nie eleganckie, funkcjonalne urządzenie, które bez problemu wpasowałoby się do nowoczesnej łazienki. Tymczasem rynek w ostatnich latach znacznie się rozwinął. Współczesne toalety kompostujące są dopracowane pod względem wzornictwa, ciche, łatwe w obsłudze i w wielu przypadkach wyglądają dokładnie tak samo jak ich spłukiwane odpowiedniki.
Zmiana następuje tam, gdzie ludzie są zmuszeni myśleć o zasobach inaczej. Właściciele domków letniskowych bez kanalizacji, osoby mieszkające w domach mobilnych lub tiny house'ach, społeczności w obszarach z ograniczonym dostępem do wody – to grupy, które przyjęły suche toalety jako praktyczne rozwiązanie, nie jako ideologiczną postawę. I właśnie ich doświadczenia powoli obalają uprzedzenia również w szerszej populacji.
Ważną rolę odgrywają też zmiany legislacyjne i normatywne. W Czechach instalacja toalety kompostującej w stałym miejscu zamieszkania wciąż wiąże się z biurokratycznymi przeszkodami, które komplikują ją w praktyce – przepisy budowlane i normy higieniczne są nastawione przede wszystkim na systemy spłukiwane. Jednak w wielu krajach europejskich, w tym w Niemczech czy Holandii, toalety kompostujące w stałym zamieszkaniu są w pełni legalne i znormalizowane. To tylko kwestia czasu, kiedy podobne złagodzenie przepisów dotrze i do nas.
Niebagatelną rolę odgrywa też aspekt ekonomiczny. Koszty zakupu dobrej jakości toalety kompostującej wahają się od kilku tysięcy koron za proste modele do kilkudziesięciu tysięcy za pełnowartościowe systemy do stałego zamieszkania. Na pierwszy rzut oka może to wyglądać jak duża inwestycja, ale przy porównaniu z kosztami budowy lub naprawy przyłączy kanalizacyjnych, opłatami za odprowadzanie ścieków i rachunkami za wodę sucha toaleta wypada w długiej perspektywie bardzo korzystnie. Ponadto odpadają koszty związane z serwisem szamba lub zbiornika bezodpływowego.
Swoją część odpowiedzialności ponoszą też media i debata publiczna. Tematy takie jak zero waste, zrównoważona moda czy ekologiczne gospodarstwo domowe wywalczyły sobie w ostatnich latach szanowane miejsce w głównym nurcie dyskursu. Toaleta jednak pozostaje na marginesie – jakby społeczeństwo wstydziło się przyznać, że nawet najbardziej intymna część domu może być elementem zrównoważonego stylu życia. A tymczasem właśnie tutaj tkwi jeden z największych niewykorzystanych potencjałów.
Jak zauważył amerykański ekolog Bill Mollison, twórca ruchu permakultury: „Problemem nie jest brak zasobów. Problemem jest to, że uważamy za odpad to, co w rzeczywistości jest zasobem." Ta myśl doskonale oddaje istotę toalety kompostującej – przemianę czegoś, co nowoczesna cywilizacja postrzega jako odpad do usunięcia, w wartościowy surowiec dla gleby.
Sucha toaleta przestaje więc być ciekawostką dla entuzjastów i staje się częścią szerszej rozmowy o tym, jak obchodzimy się z najcenniejszym zasobem, jaki mamy – z wodą. Każdy litr, którego nie musimy zużywać do spłukiwania, to litr, który pozostaje tam, gdzie jego miejsce. A to argument, który w dobie narastającej suszy i klimatycznej niepewności staje się z dnia na dzień coraz silniejszy.
Dla tych, którzy chcą dowiedzieć się więcej o suchych toaletach lub szukają konkretnych produktów odpowiednich do domku letniskowego, ogrodu lub ekologicznie nastawionego gospodarstwa domowego, dobrze jest zacząć od wyspecjalizowanych sklepów skupionych na zrównoważonym stylu życia – właśnie tam znajdą nie tylko same produkty, ale i potrzebne informacje oraz doradztwo, jak zacząć tę zmianę. Droga do bardziej zrównoważonego domu nie musi zaczynać się od paneli słonecznych na dachu. Czasem wystarczy przemyśleć to, co mamy dosłownie pod nogami.