facebook
Zniżka SUMMER już teraz! SUMMER Do aplikacji
Zamówienia złożone przed godziną 12:00 są wysyłane natychmiast. | Darmowa wysyłka powyżej 250 PLN | Bezpłatna wymiana i zwrot w ciągu 90 dni

Ziewanie należy do tych codziennych przejawów ciała, nad którymi mało kto się zatrzymuje i zastanawia. Po prostu się zdarza – w środku nudnego zebrania, podczas czytania książki przed snem albo zaraz rano, gdy człowiek przeciąga się pod kołdrą. A jednak ziewanie jest jednym z najbardziej tajemniczych i najmniej poznanych odruchów ludzkiego ciała. Naukowcy badają je od dziesięcioleci i wciąż nie mają pełnej odpowiedzi na pozornie proste pytanie: dlaczego właściwie ziewamy?

Najpowszechniejsze ludowe przekonanie mówi, że ziewamy, bo brakuje nam tlenu. Jednak ta teoria została naukowo obalona już kilkadziesiąt lat temu. Badania wykazały, że ani podwyższony poziom dwutlenku węgla we krwi, ani obniżony poziom tlenu nie wywołują ziewania w sposób niezawodny. Gdyby chodziło wyłącznie o wentylację płuc, wystarczyłoby po prostu oddychać głębiej – a jednak ciało sięga po ten złożony, angażujący całe ciało odruch, który jednocześnie uruchamia szczękę, szyję, klatkę piersiową i kończyny.


Wypróbuj nasze naturalne produkty

Co tak naprawdę dzieje się w ciele podczas ziewania

Współczesna neurologia przyniosła znacznie ciekawsze wyjaśnienie. Według aktualnie najbardziej akceptowanej teorii ziewanie służy przede wszystkim termoregulacji mózgu. Profesor Andrew Gallup z SUNY Polytechnic Institute, który od lat zajmuje się ziewaniem, opublikował badania sugerujące, że ziewanie pomaga schładzać mózg w momentach, gdy jego temperatura rośnie – na przykład podczas przejścia między snem a czuwaniem lub przy zmęczeniu umysłowym. Głęboki wdech towarzyszący ziewaniu wprowadza do nosa i ust chłodniejsze powietrze, które następnie chłodzi naczynia krwionośne zaopatrujące mózg. To w istocie naturalny system chłodzący.

Wyjaśniałoby to również, dlaczego ludzie ziewają najczęściej rano po przebudzeniu i wieczorem przed zaśnięciem. To właśnie te momenty, gdy mózg zmienia swój tryb pracy i jego temperatura waha się. Co ciekawe, podobny wzorzec zaobserwowano u innych zwierząt – ziewają ryby, gady, ptaki i ssaki. Ziewanie nie jest więc przywilejem zmęczonych ludzi w biurach, lecz ewolucyjnie bardzo starym mechanizmem, który przetrwał miliony lat.

Oprócz termoregulacji istnieją też inne hipotezy. Niektórzy naukowcy uważają, że ziewanie wspomaga aktywację mózgu i zwiększenie czujności poprzez stymulację układu nerwowego. Inni wskazują, że ziewanie rozluźnia napięcie mięśni szczęki i szyi, działając jako rodzaj fizycznego „resetu". Prawdopodobnie nie chodzi o jeden powód – ziewanie to złożony odruch, który pełni kilka funkcji jednocześnie, w zależności od kontekstu.

Fascynujące jest również powiązanie ziewania z uszami. Wiele osób zauważyło, że podczas ziewania dochodzi do charakterystycznego „trzaśnięcia" lub chwilowej poprawy słuchu. Spowodowane jest to otwarciem trąbki Eustachiusza, która wyrównuje ciśnienie między uchem środkowym a otoczeniem. Właśnie dlatego lekarze zalecają ziewanie lub połykanie podczas startu i lądowania samolotu – to naturalny sposób na wyrównanie ciśnienia w uszach.

Ziewanie jest jednak również głęboko zjawiskiem społecznym i właśnie tutaj sprawy stają się naprawdę interesujące. Praktycznie każdy doświadczył sytuacji, gdy ktoś w pokoju ziewa i po chwili ziewają wszyscy pozostali. Wystarczy nawet tylko czytać o ziewaniu – i człowiek sam czuje potrzebę ziewania. (Jak ma się z tym czytelnik właśnie teraz?) Ta zaraźliwość ziewania nie jest przypadkiem ani słabością woli, lecz wyrafinowanym mechanizmem neurologicznym i społecznym.

Zaraźliwe ziewanie i co mówi o empatii

Badania pokazują, że zaraźliwe ziewanie jest ściśle związane z empatią i więziami społecznymi. Studia opublikowane w czasopiśmie naukowym PLOS ONE wykazały, że osoby uzyskujące wyższe wyniki w testach empatii są również bardziej podatne na zaraźliwe ziewanie. Dzieci poniżej czwartego roku życia, osoby z autyzmem lub ludzie z uszkodzoną korą przedczołową – obszarem mózgu związanym z percepcją społeczną – mają tendencję do większego opierania się zaraźliwemu ziewaniu niż pozostałe osoby.

Mechanizm stojący za tym zjawiskiem nazywa się echopraksją – nieświadomą tendencją do naśladowania ruchów i gestów innych ludzi. To ta sama zasada, która sprawia, że ludzie nieświadomie dopasowują wyraz twarzy do rozmówcy lub przejmują jego postawę. Ziewanie jest w tym sensie formą komunikacji niewerbalnej, która wzmacnia spójność społeczną grupy. Jak mówi amerykański antropolog ewolucyjny Robin Dunbar: „Więzi społeczne są dla przetrwania człowieka równie ważne jak jedzenie i schronienie." Zaraźliwe ziewanie może być jednym z narzędzi, za pomocą których mózg je buduje i podtrzymuje.

Co ciekawe, zaraźliwe ziewanie zaobserwowano również u szympansów, psów i papug – czyli u zwierząt zdolnych do uczenia się społecznego i posiadających pewien stopień empatii. Psy na przykład ziewają zaraźliwie raczej w reakcji na ziewanie swojego właściciela niż obcej osoby, co sugeruje, że efekt ten jest rzeczywiście związany z bliskością społeczną i zaufaniem.

Pies ziewa obok swojej właścicielki na ławce w parku, zaraźliwe ziewanie

Weźmy konkretny przykład z życia: Jana pracuje w biurze typu open space i po obiedzie stara się skupić na raporcie. Kolega naprzeciwko ziewa – i Jana, nie zdając sobie z tego sprawy, ziewa zaraz po nim. Potem ziewa jeszcze jedna koleżanka. Po pięciu minutach cztery osoby z rzędu ziewały jedna po drugiej. Jana czuje się potem winna, jakby dawała do zrozumienia, że praca jej nie interesuje. W rzeczywistości jednak jej mózg jedynie reagował na sygnał społeczny, jednocześnie starając się utrzymać optymalną temperaturę i czujność. Nic więcej, nic mniej.

Ziewanie ma również swój związek ze stresem i lękiem. Chroniczne lub nadmierne ziewanie – czyli ziewanie powtarzające się nawet bez wyraźnego zmęczenia lub nudy – może być objawem wzmożonej aktywacji układu nerwowego. Niektórzy sportowcy ziewają przed ważnym występem, aktorzy przed wejściem na scenę, studenci przed egzaminem. Badania sugerują, że w tych sytuacjach mózg wykorzystuje ziewanie jako sposób regulacji pobudzenia i przygotowania ciała do działania. To paradoksalne: ziewanie, które kojarzymy z nudą i lenistwem, może być w rzeczywistości przejawem intensywnego przygotowania psychicznego.

Z drugiej strony istnieją sytuacje, gdy nadmierne ziewanie sygnalizuje problem zdrowotny. Jeśli człowiek ziewa niezwykle często pomimo wystarczającej ilości snu i bez wyraźnej przyczyny, może to być objaw różnych stanów – od bezdechu sennego przez migrenę aż po choroby neurologiczne lub działania niepożądane niektórych leków, zwłaszcza antydepresantów z grupy SSRI. Według Mayo Clinic nadmierne ziewanie utrzymujące się przez dłuższy czas powinno być skonsultowane z lekarzem, szczególnie jeśli towarzyszy mu ból głowy, zawroty głowy lub wyraźne zmęczenie.

Ziewanie pośrednio mówi też o jakości snu i ogólnym stylu życia. Ludzie, którzy śpią mało lub nieregularnie, cierpią na chroniczne zmęczenie i ziewają znacznie częściej. To samo dotyczy osób prowadzących siedzący tryb życia, które spędzają większość dnia przed ekranem bez ruchu i świeżego powietrza. Mózg w takim przypadku wielokrotnie sięga po odruch ziewania jako doraźny środek utrzymania czujności – jest to jednak jedynie plaster, a nie rozwiązanie. Regularna aktywność fizyczna, odpowiednia ilość snu i przebywanie na świeżym powietrzu to znacznie skuteczniejsze sposoby na zapewnienie ciału i mózgowi tego, czego naprawdę potrzebują.

Współczesne badania nad ziewaniem przenoszą się również na grunt nauki o sporcie i psychologii poznawczej. Studia obserwujące profesjonalnych sportowców wykazały, że świadome ziewanie przed wysiłkiem może poprawić koncentrację i zmniejszyć tremę, dlatego niektórzy trenerzy zalecają je jako element rutyny przedstartowej. Podobnie w praktykach medytacyjnych i oddechowych, takich jak joga czy pranajama, ziewanie uważane jest za naturalny znak rozluźnienia układu nerwowego – jeśli człowiek ziewa podczas medytacji, jest to zwykle przyjmowane z zadowoleniem jako dowód na to, że ciało rzeczywiście zaczyna uwalniać napięcie.

Interesujące jest również obserwowanie kulturowych różnic w podejściu do ziewania. W wielu kulturach, w tym w czeskiej, ziewanie w miejscach publicznych uważane jest za nieuprzejme i ludzie odruchowo zakrywają usta. Ten zwyczaj ma historyczne korzenie – w niektórych tradycjach wierzono, że przez otwarte usta może wejść do ciała zły duch lub ulecieć dusza. Dziś wiemy lepiej, ale społeczny odruch zakrywania ust pozostaje. Tymczasem z czysto biologicznego punktu widzenia ziewanie jest równie naturalnym przejawem jak oddychanie czy mruganie – ciało robi dokładnie to, co powinno.

Cała historia ziewania jest właściwie metaforą tego, jak mało rozumiemy rzeczy, które uważamy za oczywiste. Każdego dnia ziewamy średnio pięć do dziesięciu razy, nie zatrzymując się nad tym ani na chwilę. A jednak w tym krótkim momencie, gdy szczęka się otwiera, oczy się zamykają i całe ciało na chwilę się przeciąga, odbywa się złożona, prywatna choreografia mózgu, układu nerwowego i ewolucji. Ziewanie nie jest słabością ani nieuprzejmością – to cichy dowód na to, że ciało nieustannie pracuje, reguluje się i szuka równowagi. I czasem mówi nam przy tym, że czas trochę odpocząć, wyłączyć ekran i pozwolić sobie na spokojny, dobry sen.

Udostępnij
Kategoria Wyszukiwanie Koszyk