facebook
Zniżka SUMMER już teraz! SUMMER Do aplikacji
Zamówienia złożone przed godziną 12:00 są wysyłane natychmiast. | Darmowa wysyłka powyżej 250 PLN | Bezpłatna wymiana i zwrot w ciągu 90 dni

Seler to warzywo, które od pokoleń zajmuje stałe miejsce w czeskiej kuchni. A jednak większość z nas wykorzystuje go tylko w połowie – a raczej w jednej trzeciej. Kupienie bujnego pęczka selera z nacią, odcięcie zielonych liści i wyrzucenie ich do kosza to w wielu domach absolutna rutyna. Tymczasem właśnie w tych „resztkach" kryje się niesamowita ilość smaku, składników odżywczych i kulinarnego potencjału. Seler to bowiem warzywo, które można wykorzystać naprawdę w całości – od twardego korzenia przez chrupiące łodygi aż po aromatyczną nać – i każda jego część zasługuje na miejsce na talerzu.

Seler zwyczajny (botanicznie Apium graveolens) uprawiany jest w trzech podstawowych postaciach: seler korzeniowy, czyli bulwiasty, który znamy jako okrągłą brązową bulwę; seler naciowy, którego jasnozielone łodygi stanowią podstawę wielu sałatek i zup; oraz seler liściowy, uprawiany głównie ze względu na aromatyczną nać. W czeskich sklepach i na targowiskach najczęściej spotykamy seler bulwiasty, często sprzedawany razem z nacią – i właśnie ta kombinacja jest prawdziwą kopalnią złota dla każdego, kto nie chce marnować jedzenia i chce wyciągnąć z każdego składnika jak najwięcej.


Wypróbuj nasze naturalne produkty

Bulwa: podstawa, którą zna każdy

Bulwa selera jest bez wątpienia najbardziej znaną częścią tego warzywa. Jej ziemisty, lekko korzenny smak sprawia, że seler jest niezastąpioną podstawą zup, wywarów i sosów. Nie bez powodu klasyczne czeskie trio do wywaru – marchew, pietruszka, seler – jest tak głęboko zakorzenione w naszej tradycji gastronomicznej. Bulwa selera nadaje potrawom głębię i pełnię, którą trudno zastąpić innym składnikiem.

Bulwę można przyrządzać na niezliczone sposoby. Surowa, starta do sałatek przynosi świeżość i lekką ostrość – klasyczna sałatka selerowa z majonezem i jabłkiem jest tego najlepszym dowodem. Ugotowana do miękkości doskonale nadaje się do przygotowania purée, które może elegancko zastąpić klasyczne ziemniaczane. Purée selerowe z odrobiną masła, śmietany i soli morskiej jest przy tym nie tylko wyśmienite, ale też znacznie lżejsze niż wersja ziemniaczana. Pieczona bulwa zyskuje z kolei karmelizowaną słodycz i chrupiącą teksturę – pokrojona w kostkę, posolona i upieczona w piekarniku z oliwą z oliwek i tymiankiem stanie się dodatkiem, który zaskoczy nawet największych sceptyków.

Seler jest ponadto bardzo wartościowy odżywczo. Według danych Departamentu Rolnictwa USA (USDA) bulwa selera zawiera witaminę K, witaminę C, fosfor i błonnik, a przy tym jest stosunkowo niskokaloryczna. Sto gramów surowej bulwy zawiera około 42 kalorii, więc sprawdza się również w jadłospisach nastawionych na lżejsze odżywianie.

Przy przygotowaniu bulwy ważne jest jej prawidłowe obranie – skórka bywa szorstka i ma mocniejszy smak. Najprościej użyć ostrego noża i kroić warstwami, podobnie jak przy obieraniu ananasa. Po obraniu bulwę można pokroić w plasterki, kostkę lub zetrzeć – zależy to od zamierzonego zastosowania. Jeśli planujemy podać ją surową w sałatce, warto zaraz po pokrojeniu skropić ją sokiem z cytryny, aby nie ściemniała.

Łodygi i nać: zapomniane skarby

Podczas gdy bulwa cieszy się zasłużoną uwagą, łodygi i nać selera są w czeskich kuchniach wciąż nieco pomijanymi gośćmi. A to wielka szkoda, bo właśnie te części oferują intensywny smak i zaskakującą wszechstronność.

Seler naciowy, sprzedawany jako oddzielne warzywo w pęczku, w krajach anglojęzycznych jest czymś absolutnie oczywistym – bez niego trudno wyobrazić sobie zupę minestrone, sałatkę Waldorf czy słynne bloody mary. W Czechach jednak dopiero powoli trafia do świadomości domowych kucharzy. Łodygi selera są chrupiące, soczyste i mają wyrazisty, lekko gorzkawy smak, który doskonale równoważy słodsze składniki. Surowe nadają się do smażonych dipów, pokrojone do sałatek warzywnych lub jako przekąska do hummusu. Po obróbce termicznej miękną, a ich smak łagodnieje – duszone z cebulą i czosnkiem tworzą aromatyczną bazę do sosów i duszonych mięs.

Nać selera – czyli zielone liście na szczycie łodyg lub bulwy – to prawdziwa aromatyczna bomba. Swoją intensywnością przypomina pietruszkę, ale ma głębszy, bardziej ziemisty ton. Właśnie dlatego można nią w przepisach w pełni zastąpić pietruszkę lub łączyć je ze sobą. Posiekane liście selera ożywią każdą zupę, risotto czy sos dodane tuż przed podaniem. Świetnie sprawdzają się również jako składnik sosów sałatkowych lub pesto – wystarczy zmiksować je z oliwą z oliwek, czosnkiem, parmezanem i orzeszkami pinii, a powstanie niespodziewanie aromatyczna pasta, która pasuje do makaronów, ryb i grillowanych warzyw.

Nać selera można też suszyć i przechowywać jako przyprawę – wystarczy rozłożyć ją na blasze i pozostawić w piekarniku w niskiej temperaturze (około 50 °C) przez kilka godzin. Powstała przyprawa nada głębię zupom, duszonym potrawom, a nawet domowym wyrobom mięsnym. W ten sposób można przetworzyć nać, która inaczej trafiłaby na kompost – i zredukować marnowanie żywności do minimum.

Słynny francuski kucharz Auguste Escoffier powiedział kiedyś: „Dobra kuchnia zaczyna się od wysokiej jakości składników i szacunku do nich." Seler to właśnie taki składnik, który zasługuje na taki szacunek – cały, od korzenia po liść.

Przepisy, które wykorzystają selera w całości

Aby te rady nie pozostały jedynie w sferze teorii, warto wyobrazić sobie konkretną sytuację. Weźmy sobotnie zakupy na targu rolniczym: do domu trafia bujny pęczek selera bulwiastego z bulwą, łodygami i świeżą nacią. Zamiast kończyć w koszu na śmieci, z jednego selera można przygotować kilka potraw na cały tydzień.

Z bulwy powstanie podstawa domowego wywaru warzywnego – razem z marchewką, pietruszką i cebulą gotuje się powoli przez godzinę, a efektem jest złocisty płyn pełen smaku, który przez cały tydzień posłuży jako baza do zup i sosów. Pozostałe ugotowane kawałki bulwy można zmiksować na gęsty krem z odrobiną śmietany i gałką muszkatołową i podać jako delikatną zupę. Łodygi tymczasem kroi się na kawałki i podsmaża z oliwą z oliwek, czosnkiem i pomidorkami cherry – prosty dodatek gotowy w dziesięć minut. A z naci przygotowuje się pesto, które przechowuje się w słoiczku w lodówce i przez cały tydzień służy jako szybki dodatek do chleba, makaronów lub grillowanego mięsa.

Cały seler z bulwą, łodygami i nacią na płaskim zdjęciu food-foto z miseczkami pesto, purée i wywaru

Purée selerowe to kolejny przepis, który warto wypróbować. Bulwę kroimy w kostkę, gotujemy do miękkości w osolonej wodzie, odcedzamy i miksujemy z łyżką masła, odrobiną śmietany i szczyptą gałki muszkatołowej. Efekt jest jedwabiście gładki, lekko orzechowy i zaskakująco delikatny – doskonały towarzysz pieczonego mięsa lub ryby. Ci, którzy chcą eksperymentować, mogą dodać trochę pieczonego czosnku lub kroplę oleju truflowego.

Dla miłośników sałatek klasyczna sałatka selerowa z jabłkiem jest niemal obowiązkowa. Surową bulwę ściera się grubo, dodaje pokrojone słodko-kwaśne jabłko (świetnie sprawdza się odmiana Granny Smith), łyżkę majonezu lub greckiego jogurtu, trochę soku z cytryny, sól i pieprz. Kto chce, może dodać orzechy włoskie dla chrupkości lub rodzynki dla nutki słodyczy. Sałatkę najlepiej odstawić na godzinę do lodówki, aby smaki się połączyły.

A co z resztkami? One też mają swoje miejsce. Obierki z selera, odcięte końcówki łodyg i starsze liście naci można wrzucić bezpośrednio do garnka z wodą na wywar – albo do zamrażalnika, gdzie gromadzi się warzywne resztki do przygotowania bazy w dowolnym momencie w przyszłości. To podejście, które w anglojęzycznym świecie określa się jako „root-to-stem cooking" (gotowanie od korzenia po łodygę), jest jednym z najprostszych sposobów na ograniczenie marnowania żywności bez większego wysiłku. Organizacja FAO szacuje, że około jedna trzecia całej żywności wyprodukowanej na świecie jest marnowana – i właśnie takie małe kroki w domowej kuchni mogą przyczynić się do zmiany.

Seler to po prostu warzywo, które oferuje więcej, niż na pierwszy rzut oka widać. Jego bulwa, łodygi i nać mają każda swój charakter, swój smak i swoje miejsce w kuchni. Wystarczy tylko przełamać przyzwyczajenie do sięgania jedynie po tę brązową bulwę i spróbować pracować z całą rośliną. Efektem jest nie tylko bogatsze i bardziej urozmaicone gotowanie, ale też świadomość, że ze składnika wyciągnięto naprawdę wszystko – a to uczucie jest warte zachodu.

Udostępnij
Kategoria Wyszukiwanie Koszyk