facebook
Zamówienia złożone przed godziną 12:00 są wysyłane natychmiast. | Darmowa wysyłka powyżej 250 PLN | Bezpłatna wymiana i zwrot w ciągu 90 dni

Jak pozbyć się stresu, gdy ciało nie potrafi się wyłączyć, a głowa pracuje na pełnych obrotach

Stres przypomina niewidzialnego współlokatora, który niepostrzeżenie wprowadza się do codziennych dni. Na początku jedynie czasami przypomina o swojej obecności przyspieszonym tętnem przed spotkaniem, ściskiem w żołądku lub niespokojnym snem. Jednak gdy do tego dołącza długotrwała presja w pracy, troska o rodzinę, niepewność finansowa lub niekończące się wiadomości na ekranie, stres zaczyna być wszędzie. A potem pojawiają się pytania, które ludzie stawiają sobie coraz częściej: jak pozbyć się stresu, jak obniżyć poziom stresu, a nawet jak pozbyć się stresu i lęku, gdy to już nie jest tylko „zły dzień", ale przewlekły stan. Dobra wiadomość jest taka, że stres nie jest osobistą porażką ani dowodem słabości. To biologiczna reakcja, która miała sens w czasach, gdy chodziło o przetrwanie. Gorsza wiadomość jest taka, że dzisiejsze stresory często nie znikają same – i właśnie dlatego warto nauczyć się z nimi radzić sprytnie, ludzko i długoterminowo.

Sam stres nie jest czystym złem. Krótkoterminowo potrafi dodać energii, uwagi i wydajności. Problem pojawia się w momencie, gdy ciało i umysł zachowują się tak, jakby zagrożenie trwało stale. Długotrwały stres może objawiać się drażliwością, zmęczeniem, wahaniami nastroju, bólami głowy, pogorszonym trawieniem, ochotą na słodycze, a także tym, że człowiek przestaje cieszyć się z rzeczy, które wcześniej działały. Czasami do tego dochodzi lęk – niejasne napięcie, obawy, czarne scenariusze. W takiej chwili nie chodzi już tylko o to, jak pozbyć się stresu, ale także jak walczyć ze strachem i nerwowością, które często „przyklejają się" do stresu i go wzmacniają.

Dlaczego stres rośnie i dlaczego nie wystarczy „wyłączyć się"

Współczesne życie jest pełne mikrowyzwalaczy: powiadomień, presji na wydajność, porównywania się na portalach społecznościowych, multitaskingu, hałasu, braku zieleni, nieregularnego trybu życia. Ciało jednak nie rozróżnia, czy zagrożeniem jest tygrys szablozębny, czy e-mail z tytułem „PILNE". Reaguje podobnie: aktywuje się oś stresowa, uwalniają się hormony stresu, przyspiesza oddychanie i tętno. Kiedy dzieje się to dzień po dniu, układ nerwowy ma trudności z powrotem do trybu spoczynkowego. I właśnie wtedy ludzie mają poczucie, że „już nie umieją odpoczywać".

Ważne jest zrozumienie, że zarządzanie stresem nie polega na jednej cudownej metodzie. To raczej zestaw drobnych nawyków, które stopniowo zmniejszają obciążenie i zwiększają odporność. Ktoś zaczyna od snu, inny od ruchu, jeszcze inny potrzebuje uporządkować granice w pracy. Często pomaga kombinacja, ponieważ stres jest jak woda – znajdzie drogę tam, gdzie jest największa szczelina.

Istnieje również bardzo praktyczny powód, dla którego „wyłączyć się" nie da się na zawołanie: gdy układ nerwowy jest w stanie gotowości, mózg koncentruje się na zagrożeniach. Uwaga się zawęża, rośnie wewnętrzne napięcie i człowiek ma tendencję do reagowania impulsywnie. To nie jest lenistwo ani brak woli. To biologia. I właśnie dlatego mają sens techniki redukcji stresu, które działają bezpośrednio na ciało – ponieważ ciało często uspokaja umysł szybciej, niż umysł potrafi sam.

Techniki redukcji stresu, które można zastosować od razu

Czasami stres rozwija się w środku dnia: przed prezentacją, w korku, podczas nieprzyjemnej rozmowy telefonicznej. W takich chwilach warto mieć pod ręką krótkie metody, które zmniejszają napięcie w ciągu kilku minut. Nie wymagają specjalnych narzędzi ani „duchowego wysiłku", tylko trochę uwagi.

Zacznijmy od tego, co najbardziej dostępne: oddychanie. Kiedy człowiek jest zestresowany, często oddycha płytko i szybko, co potwierdza ciału, że jest „niebezpieczeństwo". Natomiast powolny wydech to sygnał, że sytuacja jest do opanowania. Prosta metoda to wydłużony wydech: wdech nosem na cztery doby i wydech na sześć do ośmiu dób. Kilka cykli może znacznie zmniejszyć napięcie w klatce piersiowej i brzuchu. To nie magia, to fizjologia: dłuższy wydech aktywuje przywspółczulny układ nerwowy, który wiąże się z relaksem i regeneracją.

Jeśli do tego doda się krótki „reset" uwagi, efekt często się potęguje. Pomaga na przykład technika 5–4–3–2–1: znalezienie pięciu rzeczy, które są widoczne, czterech, które słychać, trzech, których można dotknąć, dwóch, które można poczuć, i jednej, którą można smakować. Brzmi to prosto, ale w praktyce wyprowadza mózg z wiru myśli i przywraca go do teraźniejszości. A teraźniejszość często jest mniej przerażająca niż scenariusze w głowie.

Podobnie skuteczne jest krótkie rozluźnienie mięśni. Stres lubi osadzać się w szczękach, ramionach i szyi. Wystarczy na kilka sekund podnieść ramiona do uszu, zacisnąć, a następnie z wydechem opuścić. Niektórym ludziom pomaga delikatne rozciąganie, innym kilka przysiadów lub szybki spacer po schodach. Ruch to naturalny „zawór" dla energii stresowej, którą ciało przygotowało na ucieczkę lub walkę.

A co, gdy do tego dołącza strach i nerwowość? Typowo przed występem, egzaminem lub ważną rozmową. W takich sytuacjach warto przestać walczyć z samym uczuciem i zamiast tego je nazwać. Krótkie zdanie w myślach „teraz czuję nerwowość" często pomaga, ponieważ mózg przestaje postrzegać emocję jako niejasne zagrożenie. Jak powiedział Viktor Frankl: „Między bodźcem a reakcją jest przestrzeń. W tej przestrzeni znajduje się nasza moc wyboru reakcji." To właśnie tę przestrzeń można trenować małymi krokami.

Jeden spis w artykule może być użyteczny jako szybki „kieszonkowy zestaw" na trudne chwile:

  • Wydłużony wydech (4 doby wdech, 6–8 dób wydech) przez 2–3 minuty
  • Uziemienie 5–4–3–2–1 dla powrotu do teraźniejszości
  • Rozluźnienie ramion i szczęk (zacisnąć–puścić) kilka razy z rzędu
  • Krótki ruch (szybki spacer, schody, kilka przysiadów) dla odprowadzenia napięcia
  • Nazwanie emocji („czuję strach/nerwowość") zamiast walki z nią

Te drobiazgi nie zmienią całego stylu życia, ale często decydują o tym, czy stres w ciele „utknie" na godziny, czy ustąpi w ciągu kilku minut. I właśnie w tym tkwi ich siła.

Długoterminowe zarządzanie stresem: nawyki, które obniżają poziom stresu

Krótkie techniki to pierwsza pomoc. Jednak jeśli stres powraca każdego dnia, warto zadać sobie nieprzyjemnie praktyczne pytanie: co go właściwie podtrzymuje? Długoterminowe zmniejszanie stresu opiera się na trzech filarach: tryb życia, środowisko i relacje (w tym relacja z samym sobą). Nie chodzi o perfekcjonizm – to właśnie on bywa paradoksalnie źródłem stresu. Chodzi o małe korekty, które da się utrzymać.

Dużą rolę odgrywa sen. Kiedy go brakuje, mózg jest bardziej wrażliwy na zagrożenia, trudniej się skoncentrować i emocje łatwiej się rozkręcają. Nie trzeba mieć doskonałej wieczornej rutyny, ale pomaga regularność: podobny czas zasypiania i wstawania, mniej jasnego światła wieczorem i jeśli to możliwe, spokojniejsza ostatnia godzina przed snem. Źródła takie jak amerykańskie Centers for Disease Control and Prevention (CDC) od dawna podkreślają, że brak snu wiąże się z gorszą zdolnością radzenia sobie ze stresem i szeregiem zagrożeń zdrowotnych (zobacz informacje o śnie na stronie CDC: https://www.cdc.gov/sleep/).

Drugim filarem jest ruch, który nie musi wyglądać jak sportowy wyczyn. Regularne spacery, jazda na rowerze, pływanie lub spokojna joga mogą pomóc obniżyć napięcie i poprawić nastrój. Naturalny ruch na świeżym powietrzu ma dodatkowy bonus: światło dzienne wspiera rytm dobowy, a natura bywa kojąca dla układu nerwowego. Kto szuka zrozumiałych zaleceń, może zajrzeć do Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) i jej ogólnych rekomendacji dotyczących aktywności fizycznej (https://www.who.int/news-room/fact-sheets/detail/physical-activity).

Trzeci filar to codzienna „higiena informacyjna". Mózg nie jest stworzony do ciągłego przełączania uwagi. Jeśli dzień składa się z fragmentów, rośnie wewnętrzna rozdrażnienie i stres ma więcej przestrzeni. Pomaga prosta zasada: wyznaczyć sobie kilka okienek na e-maile i wiadomości, wyłączyć część powiadomień i zapewnić sobie przynajmniej krótkie okresy skupienia. Czasem wystarczy drobiazg: przenieść telefon z sypialni na korytarz, aby rano nie zaczynało się „alarmem świata".

Do długoterminowego zarządzania stresem należą również granice. Ludzie często szukają, jak obniżyć poziom stresu, ale jednocześnie automatycznie mówią „tak" wszystkiemu, co przychodzi. Granice nie są niegrzecznością; to są ograniczenia, dzięki którym można funkcjonować bez ciągłego przeciążenia. Czasami oznacza to unikanie odbierania służbowych telefonów po wieczorach, innym razem odrzucenie kolejnego zadania, ponieważ nie ma już miejsca na jego realizację. Brzmi to prosto, ale w praktyce to umiejętność, którą można rozwijać stopniowo – i często przynosi szybszą ulgę niż kolejna aplikacja do medytacji.

A co z jedzeniem? Samo w sobie nie zlikwiduje stresu, ale może go pogarszać lub wręcz przeciwnie, łagodzić. Zbyt dużo kofeiny, nieregularne odżywianie i gwałtowne wahania poziomu cukru we krwi mogą nasilać nerwowość, kołatanie serca i drażliwość. Z kolei regularne posiłki, odpowiednia ilość płynów i prosta, jakościowa dieta bywają zaskakująco stabilizujące dla psychiki. Zrównoważone podejście oznacza również niekaranie się „doskonałością", ale szukanie realnych kroków: mieć pod ręką przekąskę, która zaspokoi głód, wybrać wodę zamiast trzeciej kawy, dodać do dnia więcej prawdziwych produktów spożywczych zamiast przypadkowych kalorii „w biegu".

Przykład z życia: stres, który udawał „tylko trudny okres"

Wyobraźmy sobie sytuację, którą zna wiele osób: projekt w pracy się przedłuża, do tego w domu trwa zwykła logistyka, a wieczorem nie zostaje już energii. Człowiek zaczyna zauważać, że zasypia z telefonem w ręku, budzi się zmęczony i podczas dnia działa na kawie. Na spotkaniach jest bardziej drażliwy, w domu łatwo się denerwuje z powodu drobiazgów. Mimo to mówi sobie, że „jakoś da radę", ponieważ przecież nie chodzi o nic dramatycznego.

Następnie przychodzi moment, gdy dołącza się lęk: w tramwaju przyspiesza tętno, dłonie się pocą, a w głowie pojawia się myśl „co, jeśli coś mi się stanie". I nagle temat jak pozbyć się stresu i lęku staje się nie teoretyczny, ale praktyczny, ponieważ ogranicza codzienne życie.

W takiej sytuacji często pomaga kombinacja drobnych działań: zmniejszenie kofeiny po południu, przywrócenie do tygodnia dwóch krótszych spacerów, ustawienie wieczorem „offline" pół godziny bez wiadomości i dodanie do tego prostej techniki oddechowej przy pierwszych oznakach napięcia. Nie po to, aby być „zen", ale aby ciało zaczęło się na nowo uczyć, że spokój jest dostępny. Gdy do tego uda się poprosić w pracy o bardziej realistyczny termin lub podzielić zadania, stres często znacznie spada – ponieważ część problemu nie leżała w psychice, ale w przepełnionej pojemności. Ten postęp bywa dla wielu osób zaskakujący: ulga nie przychodzi z faktu, że „bardziej się starają", ale z tego, że zaczynają funkcjonować bardziej zrównoważenie.

Kiedy szukać pomocy? Jeśli stres i lęk trwają długo, pogarszają sen, relacje lub zdolność do pracy, lub jeśli pojawiają się ataki paniki lub uczucia beznadziejności, warto zwrócić się do specjalisty. Psycholog lub psychoterapeuta może zaoferować strukturę i narzędzia dopasowane do potrzeb. Wiarygodne informacje i przewodniki dotyczące zdrowia psychicznego zapewnia na przykład Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) (https://www.who.int/health-topics/mental-health). Poszukiwanie pomocy nie jest porażką; to forma profilaktyki, tak jak wizyta u lekarza w przypadku przewlekłego bólu.

Stres nie da się wymazać z życia, ale można z nim negocjować. Czasem pomoże kilka minut pracy z oddechem, innym razem zmiana trybu życia, czasem szczera rozmowa, a czasem decyzja o ograniczeniu. Gdy uda się szukać sposobów, jak radzić sobie ze strachem i nerwowością, nie walcząc przy tym z samym sobą, stres stopniowo traci część swojej mocy. A może to ostatecznie najbardziej praktyczna definicja dobrze zarządzanego zarządzania stresem: nie życie bez presji, ale życie, w którym spokój jest ponownie osiągalny nawet w środku ruchliwego dnia.

Udostępnij to
Kategoria Wyszukiwanie Twój koszyk