facebook
TOP zniżka już teraz! | Kod TOP zapewni Ci 5% zniżki na całe zakupy. | KOD: TOP 📋
Zamówienia złożone przed godziną 12:00 są wysyłane natychmiast. | Darmowa wysyłka powyżej 250 PLN | Bezpłatna wymiana i zwrot w ciągu 90 dni

Każdego dnia spędzamy średnio ponad siedem godzin, patrząc na jakiś ekran. Rano zaczyna się to od telefonu jeszcze w łóżku, potem kontynuuje się przy monitorze w pracy, po południu z tabletem, a wieczorem przed telewizorem. Tymczasem oczy nie zostały ewolucyjnie zaprojektowane do tego, by godzinami wpatrywać się w świecącą powierzchnię oddaloną o trzydzieści centymetrów. Nic więc dziwnego, że coraz więcej osób odczuwa nieprzyjemne pieczenie, zmęczenie oczu czy rozmazane widzenie – i zastanawia się, co właściwie można z tym zrobić. Problematyka zdrowia oczu w erze cyfrowej stała się jednym z najczęściej dyskutowanych tematów zdrowotnych ostatnich lat, a mimo to krąży wokół niej zaskakująco dużo mitów.

Wystarczy zajrzeć do poczekalni dowolnego okulisty. Średni wiek pacjentów, którzy skarżą się na suche oczy, zmęczenie wzroku i bóle głowy związane z pracą przy komputerze, stale się obniża. Podczas gdy dwadzieścia lat temu był to głównie problem osób po pięćdziesiątce, dziś z podobnymi dolegliwościami przychodzą także studenci i nastolatkowie. Amerykańskie Towarzystwo Optometryczne dla tego zespołu objawów wprowadziło nawet termin computer vision syndrome – syndrom widzenia komputerowego – i szacuje, że cierpi na niego aż sześćdziesiąt procent regularnych użytkowników urządzeń cyfrowych. Objawy są różnorodne: od uczucia piasku w oczach, przez zaczerwienienie i łzawienie, aż po tępy ból za oczami pod koniec dnia pracy. I właśnie w tym momencie zaczyna się lawina pytań. Czy pomagają okulary z filtrem światła niebieskiego? Lepiej zainwestować w krople do oczu czy w specjalny monitor? I co właściwie mówi nauka?


Wypróbuj nasze naturalne produkty

Niebieskie światło – realne zagrożenie czy marketingowy straszak?

O niebieskim świetle mówi się tak często, że mogłoby się wydawać, iż chodzi o jakiś nowo odkryty problem. W rzeczywistości niebieskie światło jest naturalną częścią widma słonecznego i ludzkie oczy były na nie narażone przez cały okres istnienia naszego gatunku. Ekrany komputerów, telefonów i tabletów wprawdzie emitują niebieskie światło, ale jego natężenie jest o rząd wielkości niższe niż to, które otrzymujemy podczas przebywania na zewnątrz w słoneczny dzień. Według badania opublikowanego w czasopiśmie naukowym Ophthalmic & Physiological Optics w 2017 roku ilość niebieskiego światła ze zwykłych ekranów nie jest wystarczająca, aby spowodować uszkodzenie siatkówki. Podobnie wypowiedziała się Amerykańska Akademia Okulistyki, która wyraźnie nie zaleca okularów z filtrem niebieskiego światła jako środka ochrony wzroku, ponieważ dla ich skuteczności brakuje wystarczających dowodów naukowych.

To jednak nie oznacza, że niebieskie światło nie ma żadnego wpływu na organizm. Ma – ale przede wszystkim na rytm dobowy, czyli wewnętrzny zegar biologiczny. Wieczorna ekspozycja na niebieskie światło hamuje produkcję melatoniny, hormonu snu, i może w ten sposób zaburzyć jakość zasypiania. Efekt ten jest dobrze udokumentowany i potwierdzony szeregiem badań, między innymi pracami Wydziału Medycznego Uniwersytetu Harvarda. Więc jeśli ktoś wieczorem scrolluje telefon, a potem nie może zasnąć, to nie mit – to fizjologia. Rozwiązaniem jednak nie muszą być koniecznie specjalne okulary za duże pieniądze. Większość nowoczesnych systemów operacyjnych oferuje tryb nocny, który automatycznie dostosowuje temperaturę barwową ekranu, a prosty nawyk odłożenia telefonu godzinę przed snem zrobi dla snu więcej niż jakikolwiek filtr.

Wróćmy jednak do samych oczu. Jeśli niebieskie światło z ekranów nie uszkadza siatkówki, dlaczego oczy po całym dniu przy komputerze tak bardzo nas bolą? Odpowiedź jest zaskakująco prosta i nie ma prawie nic wspólnego z niebieskim światłem.

Kiedy człowiek koncentruje się na ekranie, mruganie dramatycznie zwalnia. Normalna częstotliwość mrugania wynosi około piętnaście do dwudziestu razy na minutę. Podczas pracy przy komputerze spada do zaledwie pięciu do siedmiu mrugnięć na minutę – czyli mniej więcej do jednej trzeciej. Każde mrugnięcie rozprowadza po powierzchni oka cienki film łzowy, który nawilża i chroni oko. Kiedy mrugamy rzadziej, film łzowy odparowuje szybciej, niż zdąży się odnowić, a rezultatem są właśnie te nieprzyjemne suche oczy, pieczenie i uczucie zmęczenia. Dodajcie do tego klimatyzowane biuro, które dodatkowo wysusza powietrze, i macie przepis na chroniczny dyskomfort.

Historia Martiny, trzydziestoletniej graficzki z Brna, jest pod tym względem typowa. Po przejściu na pracę zdalną podczas pandemii zaczęła spędzać przy ekranie jeszcze więcej czasu niż wcześniej – często dziesięć, a nawet jedenaście godzin dziennie. Po kilku miesiącach pojawiły się trwałe problemy: zaczerwienione oczy, rozmazane widzenie pod koniec dnia i uczucie, jakby miała w oczach piasek. Okulista zdiagnozował u niej syndrom suchego oka i zalecił kombinację sztucznych łez, regularnych przerw i dostosowania środowiska pracy. Żadnych specjalnych okularów, żadnych drogich suplementów diety – tylko zmianę nawyków. I to działa. Po trzech miesiącach konsekwentnego przestrzegania reżimu jej dolegliwości znacznie się zmniejszyły.

Co naprawdę działa na zdrowie oczu

Jeśli chodzi o konkretne środki, które mają rzeczywiste poparcie w badaniach, na pierwszym miejscu stoi zasada znana jako 20-20-20. Sformułował ją amerykański optometrysta Jeffrey Anshel, a zasada jest banalna: co dwadzieścia minut na dwadzieścia sekund spójrzcie na coś oddalonego o co najmniej dwadzieścia stóp, czyli około sześć metrów. Ta krótka przerwa pozwala mięśniom oka, które przy patrzeniu na bliski ekran nieustannie pracują, na chwilę się rozluźnić. Jednocześnie naturalnie zwiększa częstotliwość mrugania. Wielu okulistów uważa tę prostą zasadę za najskuteczniejszą profilaktykę cyfrowego zmęczenia oczu – i nie kosztuje ani grosza.

Drugim filarem jest odpowiednie nawilżenie powierzchni oka. Dla osób, które spędzają godziny przed ekranem, nawilżające krople do oczu – tak zwane sztuczne łzy – mogą być dosłownie ratunkiem. Ważne jest jednak, aby wybierać krople bez środków konserwujących, które przy długotrwałym stosowaniu mogą drażnić oko. W aptekach i specjalistycznych sklepach dostępna jest dziś szeroka oferta preparatów na bazie kwasu hialuronowego, który tworzy na powierzchni oka stabilny film nawilżający. Przy wyborze warto skonsultować się z okulistą lub farmaceutą, ponieważ nie każde suche oko jest takie samo – u jednych brakuje wodnego składnika łez, u innych warstwy tłuszczowej, która zapobiega parowaniu.

Trzecim czynnikiem, o którym często się zapomina, jest ergonomia stanowiska pracy. Ekran powinien być ustawiony tak, aby jego górna krawędź znajdowała się mniej więcej na poziomie oczu lub nieco poniżej. Patrzenie w dół w naturalny sposób zmniejsza bowiem odsłoniętą powierzchnię oka, a tym samym spowalnia odparowywanie filmu łzowego. Odległość ekranu od oczu powinna wynosić idealnie pięćdziesiąt do siedemdziesięciu centymetrów. Równie ważne jest oświetlenie pomieszczenia – zbyt duży kontrast między jasnym ekranem a ciemnym otoczeniem zmusza źrenice do ciągłego dostosowywania się, co przyczynia się do zmęczenia. Praca w odpowiednio oświetlonym pomieszczeniu, gdzie ekran nie jest jedynym źródłem światła, może znacząco złagodzić objawy.

Nie można też pominąć roli odżywiania. Istnieją składniki odżywcze, które udowodniono wspierają zdrowie oczu. Kwasy tłuszczowe omega-3, zawarte w tłustych rybach, siemieniu lnianym czy nasionach chia, wspierają tworzenie warstwy lipidowej filmu łzowego i mogą pomóc osobom cierpiącym na suche oczy. Witaminy A, C i E działają jako antyoksydanty i chronią tkanki oka przed stresem oksydacyjnym. Luteina i zeaksantyna, obecne w warzywach liściastych, żółtkach jaj i kukurydzy, koncentrują się w plamce żółtej – obszarze siatkówki odpowiedzialnym za ostre widzenie – i działają jako naturalny filtr szkodliwego światła. Badanie AREDS2 przeprowadzone przez amerykański Narodowy Instytut Zdrowia Oczu wykazało, że kombinacja tych składników odżywczych może spowolnić postęp zwyrodnienia plamki żółtej związanego z wiekiem. Dla zdrowych oczu w erze cyfrowej obowiązuje więc to samo co dla ogólnego zdrowia: urozmaicona dieta bogata w warzywa, owoce i zdrowe tłuszcze jest fundamentem, na którym opiera się wszystko inne.

Warto też wspomnieć o wpływie ruchu na świeżym powietrzu. Coraz więcej badań wskazuje, że czas spędzony na zewnątrz, zwłaszcza w dzieciństwie i okresie dojrzewania, zmniejsza ryzyko rozwoju krótkowzroczności. Naturalne światło dzienne stymuluje uwalnianie dopaminy w siatkówce, która hamuje nadmierny wzrost gałki ocznej – a właśnie nadmierny wzrost jest istotą krótkowzroczności. Światowa Organizacja Zdrowia w ostatnich latach zwraca uwagę na gwałtowny wzrost krótkowzroczności u dzieci w krajach, gdzie intensywna edukacja łączy się z niedoborem aktywności na świeżym powietrzu. W niektórych azjatyckich metropoliach krótkowzrocznych jest aż dziewięćdziesiąt procent młodych dorosłych. Zalecenie jest przy tym proste: co najmniej dwie godziny dziennie na zewnątrz mogą znacząco zmniejszyć ryzyko rozwoju krótkowzroczności u dzieci.

Jak kiedyś zauważył okulista i badacz Ian Morgan z Australijskiego Uniwersytetu Narodowego: „Najlepsza rzecz, jaką możecie zrobić dla oczu swoich dzieci, to wysłać je na dwór." Proste, tanie, a jednocześnie poparte solidnymi danymi.

Kiedy więc wracamy do pierwotnego pytania – co naprawdę działa na oczy w czasach, gdy ekrany są wszechobecne – odpowiedź jest może mniej ekscytująca, niż życzyliby sobie producenci specjalnych okularów i drogich suplementów. Działają regularne przerwy, świadome mruganie, dobrej jakości krople nawilżające, prawidłowo zorganizowane stanowisko pracy, urozmaicona dieta i czas spędzony na zewnątrz. Żaden cudowny produkt nie jest w stanie zastąpić tych podstawowych nawyków. To nie znaczy, że okulary z filtrem niebieskiego światła nie mogą komuś subiektywnie pomóc – efekt placebo to potężna rzecz i jeśli komuś pracuje się w nich przyjemniej, nie ma powodu ich potępiać. Ale inwestowanie w nie jako w główną strategię ochrony wzroku byłoby mylące.

Zdrowie oczu w erze cyfrowej ostatecznie nie jest tyle kwestią rozwiązań technologicznych, co świadomego podejścia do własnego ciała. Wystarczy od czasu do czasu podnieść oczy znad wyświetlacza, spojrzeć za okno, zamrugać, pójść na spacer. Brzmi to banalnie, ale właśnie w tej prostocie tkwi siła. Oczy, które mają nam wiernie towarzyszyć przez całe życie, zasługują na więcej niż tylko kolejną aplikację do filtrowania niebieskiego światła. Zasługują na uwagę, troskę i – przede wszystkim – regularny odpoczynek od niekończącego się strumienia pikseli.

Udostępnij to
Kategoria Wyszukiwanie Twój koszyk