# Fenomen matcha – modowy hit czy prawdziwa korzyść
Zielony kolor w ostatnich latach stał się symbolem czegoś więcej niż tylko przyrody. Pojawia się na instagramowych zdjęciach, w kawiarniach, na półkach aptek i w sklepach ze zdrową żywnością. Matcha – delikatny proszek z mielonych liści herbaty – stała się jednym z najbardziej wyrazistych trendów wellness współczesności. Jednak za każdym trendem kryje się pytanie: czy to tylko modna fala, która przyjdzie i odejdzie, czy za tym zielonym szaleństwem stoją prawdziwe powody?
Odpowiedź jest zaskakująco złożona. Matcha nie jest żadnym nowym wynalazkiem – jej korzenie sięgają Chin VII wieku, a do Japonii trafiła około IX wieku, gdzie stała się częścią tradycyjnej ceremonii herbacianej. Japońscy mnisi pili ją dla skupienia podczas medytacji, samurajowie dla energii przed bitwą. Dopiero w ostatniej dekadzie świat poza Azją naprawdę ją odkrył – i to z niespotykaną dotąd intensywnością.
Wypróbuj nasze naturalne produkty
Czym właściwie jest matcha i dlaczego różni się od zwykłej zielonej herbaty
Wiele osób myśli, że matcha i zielona herbata to to samo. W rzeczywistości są jak bracia, nie jak bliźniacy. Obie pochodzą z tej samej rośliny Camellia sinensis, ale sposób ich uprawy i przetwarzania różni się zasadniczo. Krzewy herbaciane przeznaczone do produkcji matchy są przez kilka tygodni przed zbiorem zacieniane, co powoduje zwiększoną produkcję chlorofilu i aminokwasu L-teaniny. Powstałe listki są następnie suszone i mielone na drobny proszek – a ponieważ cały listek jest spożywany naraz, organizm przyswaja znacznie większą ilość składników odżywczych niż przy klasycznym parzeniu herbaty.
Właśnie tutaj leży jeden z kluczowych argumentów za rzeczywistymi korzyściami matchy. Przy przygotowywaniu zwykłej zielonej herbaty duża część dobroczynnych substancji jest po prostu wyrzucana wraz z zaparzonymi listkami. W przypadku matchy nic się nie marnuje. Ta różnica nie jest bez znaczenia – według badań opublikowanych w Journal of Chromatography matcha zawiera nawet 137 razy więcej katechin (konkretnej grupy antyoksydantów) niż zwykła zielona herbata.
Antyoksydanty pełnią w organizmie rolę swoistych strażników – neutralizują wolne rodniki, które uszkadzają komórki i przyczyniają się do starzenia oraz powstawania różnych chorób. Matcha jest przy tym uważana za jedno z najbogatszych naturalnych źródeł tych substancji w ogóle. Konkretnie galusan epigallokatechiny (EGCG) to katechina, która była intensywnie badana pod kątem potencjalnych właściwości przeciwzapalnych i przeciwnowotworowych. Badania w tej dziedzinie wciąż trwają, ale dotychczasowe wyniki są wystarczająco interesujące, by naukowcy kontynuowali pracę.
Kofeina w matchy: dlaczego nie rozstraja nas jak kawa
Jednym z najczęściej poruszanych tematów jest porównanie matchy i kawy. Oba napoje zawierają kofeinę, ale ich działanie na organizm różni się znacząco – i właśnie tutaj tkwi jeden z największych powodów, dla których tak wiele osób odwróciło się od kawy i sięgnęło po zieloną alternatywę.
Szklanka matcha latte zawiera około 70 mg kofeiny, podczas gdy espresso oscyluje wokół 60–80 mg. Ilość jest więc porównywalna, jednak efekt końcowy jest inny. Matcha zawiera bowiem wspomniany aminokwas L-teaninę, który spowalnia wchłanianie kofeiny do krwi, a jednocześnie wspiera produkcję fal alfa mózgu – czyli stan czujnego relaksu, skupienia bez nerwowości. Efektem jest energia, która pojawia się wolniej, trwa dłużej i nie prowadzi do typowych wahań nastroju ani uczucia „crashu" po kawie.
Nie jest przypadkiem, że japońscy mnisi zen buddyjscy pili matchę właśnie po to, by przez godziny siedzieć w spokojnym, lecz czujnym skupieniu. Jak napisał pisarz i mistrz herbaty Kakuzo Okakura w swoim słynnym dziele Księga herbaty: „Herbata jest sztuką ukrywania piękna w taki sposób, by można je było odkrywać; to subtelna tajemnica śmiechu pośród powagi." Za tym poetyckim opisem kryje się również prawda fizjologiczna – matcha oferuje równowagę, którą kawa z trudem jest w stanie zapewnić.
Dla osób wrażliwych na kofeinę, cierpiących na lęki lub mających problemy ze snem po popołudniowej kawie, przejście na matchę może być prawdziwą zmianą na lepsze. Jednocześnie ważne jest, by nie przesadzać – matcha również jest źródłem kofeiny i jej nadmierne spożycie może mieć niepożądane skutki.
Matcha latte i modne napoje: kiedy chodzi o zdrowie, a kiedy tylko o estetykę
Nie można ignorować faktu, że duża część popularności matchy ma charakter czysto wizualny. Intensywnie zielony kolor fotogenicznie wyróżnia się na każdym zdjęciu, toteż matcha latte stała się symbolem nowoczesnego stylu życia wellness w mediach społecznościowych. Jednak tutaj pojawia się problem – nie każdy zielony napój z napisem „matcha" rzeczywiście przynosi obiecane korzyści.
Sprzedawane komercyjnie matcha latte w kawiarniach lub w proszkowych mieszankach z supermarketów często zawierają minimalną ilość prawdziwej matchy, za to znaczną ilość cukru, sztucznych aromatów i tanich wypełniaczy. Wysokiej jakości matcha ceremonial grade jest jasnozielona, delikatnie pachnie i smakuje lekko słodko z ziołową goryczką – tanie zamienniki są ciemnozielone, a nawet brązowe i smakują gorzko i trawiasty.
Wyobraźmy sobie Małgorzatę, trzydziestoletnią graficzkę z Wrocławia, która zaczęła pić matcha latte każdego ranka po tym, jak zainteresowały ją posty na Instagramie. Kupowała gotowe mieszanki w supermarkecie, dodawała mleko owsiane i cukier – i po miesiącu dziwiła się, dlaczego nie odczuwa żadnej różnicy. Dopiero gdy przeszła na wysokiej jakości japońską matchę ceremonial grade i zaczęła ją przygotowywać tradycyjną metodą z bambusową miotełką chasen, zrozumiała różnicę. Energia bez nerwowości, lepsze skupienie podczas pracy, a do tego rytuał przygotowania, który pomógł jej zwolnić i zacząć dzień bardziej świadomie.
Ten przykład pokazuje, że matcha jako zdrowy napój działa – ale tylko wtedy, gdy chodzi naprawdę o matchę, a nie o jej zielono zabarwiony substytut.
Jak prawidłowo przygotować i spożywać matchę
Przygotowanie dobrego matcha latte nie jest skomplikowane, ale wymaga przestrzegania kilku prostych zasad. Woda nie może być wrząca – idealna temperatura to około 70–80°C, w przeciwnym razie matcha się „przepali" i straci część swoich dobroczynnych substancji oraz delikatny smak. Proszek najpierw przesiewa się przez sitko, aby nie powstawały grudki, a następnie ubija miotełką z odrobiną ciepłej wody na gładką pastę. Dopiero potem dodaje się podgrzane mleko roślinne lub krowie.
Dla tych, którzy chcą wypróbować matchę w domu, może posłużyć prosty podstawowy przepis:
- 1–2 łyżeczki wysokiej jakości matchy ceremonial grade
- 60 ml ciepłej wody (70–80°C)
- 150–200 ml podgrzanego mleka według wyboru
- opcjonalnie łyżeczka miodu lub syropu klonowego
Matchę można jednak wykorzystać również w kuchni – dodaje się ją do smoothie, owsianki, pieczywa lub deserów. Jej smak dobrze komponuje się z wanilią, kokosem i cytrusami.
Jeśli chodzi o dawkowanie, większość ekspertów zaleca 1–2 filiżanki dziennie. Więcej niż trzy filiżanki dziennie mogłyby spowodować nadmierne spożycie kofeiny, a w skrajnych przypadkach również obciążenie wątroby – szczególnie w przypadku bardzo tanich produktów, które mogą zawierać wyższe ilości metali ciężkich z zanieczyszczonej gleby. Dlatego przy wyborze matchy ważne jest, by stawiać na certyfikowanych producentów z Japonii, najlepiej z regionów Uji, Nishio lub Kyushu, gdzie matcha jest uprawiana z najdłuższą tradycją i według najsurowszych standardów.
Światowa Organizacja Zdrowia ani europejskie agencje ds. żywności nie wydały jeszcze szczegółowych zaleceń dotyczących samej matchy, ale ogólne wytyczne dotyczące spożycia kofeiny (maksymalnie 400 mg dziennie dla zdrowych dorosłych) obowiązują również tutaj – jak podaje na przykład European Food Safety Authority.

Czy matcha jest naprawdę dla każdego?
Pomimo wszystkich korzyści matcha nie jest uniwersalnym rozwiązaniem dla każdego. Osoby wrażliwe na kofeinę, kobiety w ciąży, osoby przyjmujące leki rozrzedzające krew lub mające problemy z wątrobą powinny skonsultować spożycie matchy z lekarzem. Powinny również uważać osoby podatne na kamienie nerkowe – matcha zawiera szczawiany, które przy nadmiernym spożyciu mogą przyczyniać się do ich powstawania.
Trendy wellness mają tendencję do przesady – z każdego superfoods robi się cudowny lek, a z każdego napoju zbawiciel. Matcha nie jest wyjątkiem i byłoby naiwne oczekiwać, że jedna filiżanka dziennie odmieni życie. To, co matcha może naprawdę zaoferować, to sensowna alternatywa dla kawy z udokumentowanymi korzyściami w zakresie antyoksydantów, skupienia i stabilnej energii – jeśli jest wysokiej jakości, prawidłowo przygotowana i spożywana z umiarem.
Fenomen matchy nie jest więc jedynie modą, choć modny wymiar niewątpliwie istnieje i odgrywa dużą rolę w jej popularności. Za zieloną falą kryje się jednak tysiącletnia tradycja, solidne podstawy naukowe i – dla wielu ludzi – prawdziwa zmiana w sposobie przeżywania dnia. A to niemało.