facebook
Zniżka SUMMER już teraz! SUMMER Do aplikacji
Zamówienia złożone przed godziną 12:00 są wysyłane natychmiast. | Darmowa wysyłka powyżej 250 PLN | Bezpłatna wymiana i zwrot w ciągu 90 dni

# Dlaczego pszczoły są ważne i jak im pomóc na balkonie Pszczoły należą do najważniejszych owadów n

Gdyby pszczoły zniknęły ze świata, ludzkość przeżyłaby je tylko o kilka lat. To zdanie, przypisywane Albertowi Einsteinowi – choć historycy kwestionują jego autentyczność – ujmuje coś zasadniczego: bez pszczół runąłby ekosystem żywiący miliardy ludzi. Mimo to ich liczebność w ostatnich dekadach dramatycznie spada. Pestycydy, zanik naturalnych siedlisk, choroby, monokultury w rolnictwie – wszystko to razem stworzyło warunki, w których pszczołom coraz trudniej przetrwać. A choć wielkie rozwiązania polityczne i rolnicze leżą w rękach instytucji i rządów, każdy z nas może zrobić konkretny krok. Nawet z balkonu na piątym piętrze.

Pszczoły to nie tylko producenci miodu. Są kluczowymi zapylaczami, które zapewniają reprodukcję około jednej trzeciej wszystkich pokarmów spożywanych przez ludzi. Według Organizacji Narodów Zjednoczonych ds. Wyżywienia i Rolnictwa (FAO) od zapylania przez owady zależy ponad 75% światowych upraw żywnościowych. Jabłka, wiśnie, borówki, migdały, ogórki, dynie – to wszystko bez pszczół albo by nie istniało, albo jego produkcja gwałtownie by spadła. Pszczoły nie zapylają przy tym tylko upraw przeznaczonych dla ludzi, lecz także rośliny stanowiące podstawę pożywienia dzikich zwierząt. Ich wpływ przenika więc całą sieć pokarmową.


Wypróbuj nasze naturalne produkty

Dlaczego pszczoły tracą przestrzeń i pożywienie

Problem nie jest jeden. To wzajemne oddziaływanie czynników, które się nawzajem wzmacniają. Intensywne rolnictwo przekształciło krajobraz w rozległe pola jednej uprawy – pszenicy, rzepaku lub kukurydzy – gdzie pszczoły co prawda znajdują pożywienie w czasie kwitnienia, ale przez resztę roku głodują. Zniknęły zadrzewienia śródpolne, miedze porośnięte dzikimi ziołami, stare sady z różnorodnymi drzewami. Zamiast nich rozciągają się chemicznie traktowane pola, gdzie herbicydy likwidują „chwasty" – czyli właśnie te kwitnące rośliny, których pszczoły potrzebują.

Pestycydy z grupy neonikotynoidów są przy tym szczególnie podstępne. W przeciwieństwie do starszych insektycydów nie zabijają pszczół natychmiast – zaburzają ich orientację, pamięć i zdolność komunikowania się. Pszczoła, która nie może wrócić do ula, nie przyniesie pożywienia ani nie przekaże informacji o źródłach pyłku. Kolonia powoli się rozpada. To zjawisko, określane jako syndrom masowego ginięcia pszczół (Colony Collapse Disorder), spowodowało w ciągu ostatnich dwóch dekad zagładę milionów rodzin pszczelich na całym świecie.

Do tego dochodzi jeszcze roztocz Varroa destructor, pasożyt, który z Azji rozprzestrzenił się na cały świat i atakuje zarówno dorosłe pszczoły, jak i ich larwy. Europejskie pszczoły nie mają wobec niego naturalnej obrony, więc pszczelarze są zmuszeni do regularnych interwencji chemicznych. Bez opieki hodowcy wolno żyjące kolonie pszczoły miodnej w Europie prawdopodobnie by dziś nie przetrwały.

Łatwo jest myśleć, że to problem rolników i ekologów, a nie mieszkańców miast. Ale właśnie tutaj pojawia się zaskakujące odkrycie: środowisko miejskie może być dla pszczół zaskakująco korzystne. Miasta oferują różnorodność, której brakuje na wsi – parki, ogrody, dachy z rabatami, balkony z kwiatami. Badania pokazują, że różnorodność roślin w obszarach miejskich jest nieraz wyższa niż w krajobrazie rolniczym. A gdzie jest bogactwo roślin, tam jest też bogactwo zapylaczy.

Kobieta na balkonie z kwiatami przyciągającymi zapylacze w mieście

Jak pomóc pszczołom z balkonu lub ogrodu

Tu dochodzimy do tego, co może zrobić naprawdę każdy. Nie potrzebujecie działki ani ogrodu. Wystarczy balkon, okno lub choćby jedna skrzynka z odpowiednio dobranymi roślinami.

Najważniejsza zasada brzmi prosto: sadźcie to, czego pszczoły naprawdę potrzebują. Nie wszystkie rośliny ozdobne są dla nich użyteczne. Odmiany pełnokwiatowe, hodowane ze względu na wygląd, mają często tyle płatków, że w ogóle nie można dostać się do nektaru i pyłku. Pszczoła po prostu fizycznie tam nie wejdzie. Wybierajcie raczej proste, naturalne kształty kwiatów. Doskonałym wyborem są lawenda, melisa, macierzanka, majeranek, tymianek, cząber lub szałwia – czyli zioła, które są przy tym przydatne w kuchni. Na balkonie świetnie sprawdzi się też rumianek, słonecznik czy cykoria. Jeśli macie miejsce na większe donice, spróbujcie werbeny, agastache lub jeżówki.

Ważne jest też myślenie o ciągłości sezonowej. Pszczoły potrzebują pożywienia od wczesnej wiosny do późnej jesieni. Zacznijcie od krokusów lub przebiśniegów w donicach zimujących na zewnątrz, kontynuujcie drzewkami owocowymi w pojemnikach (tak, nawet karłowata jabłoń czy wiśnia może być uprawiana w donicy), a sezon zakończcie wrzosem lub astrami. Takie podejście zapewni, że wasz balkon będzie źródłem pożywienia przez cały aktywny sezon zapylaczy, a nie tylko przez czas kwitnienia jednej ulubionej rośliny.

Wyobraźcie sobie na przykład Markétę, która mieszka w brneńskim mieszkaniu na czwartym piętrze. Jeszcze trzy lata temu miała na balkonie tylko kilka pelargonii, które podlewała mniej więcej z przyzwyczajenia. Potem dowiedziała się o zaniku zapylaczy i postanowiła spróbować czegoś innego. Dziś ma na balkonie ponad dwadzieścia gatunków roślin w czterech skrzynkach i dwóch większych donicach. Każdego popołudnia przylatują na nie trzmiele, pszczoły samotnice i motyle. „Po raz pierwszy w życiu uświadomiłam sobie, że moje okno jest częścią krajobrazu" – mówi. Jej przykład pokazuje, że zmiana nie musi być wielka, żeby była znacząca.

Oprócz roślin można pomóc pszczołom jeszcze w jeden sposób – hotelem dla owadów lub domkiem dla chrząszczy. Pszczoła miodna to tylko jeden z około 700 gatunków pszczół żyjących w Czechach. Większość z nich to gatunki samotnicze, które nie gniazdują w ulach, lecz w zagłębieniach łodyg, w norach ziemnych lub w szczelinach drewna. Te gatunki są dla zapylania naturalnej roślinności nieraz jeszcze ważniejsze niż pszczoła miodna, a mówi się o nich znacznie mniej. Hotel dla owadów – nawet ten prosty, domowej roboty, złożony z bambusowych patyczków i szyszek – zaoferuje im miejsce do zimowania i gniazdowania. Umieśćcie go w nasłonecznionym miejscu, chronionym przed deszczem, na wysokości co najmniej metra nad ziemią.

Równie ważne jak to, co robicie, jest to, czego nie robicie. Przestańcie opryskiwać rośliny balkonowe insektycydami. Nawet preparaty oznaczone jako „naturalne" mogą być toksyczne dla owadów. Jeśli walczycie z mszycami, spróbujcie najpierw metod mechanicznych – zmywania wodą, ręcznego zbierania – lub naturalnych drapieżników, takich jak biedronki. Unikajcie też zbyt czystego i zadbanego balkonu: odrobina „nieporządku" w postaci suchych łodyg lub stosiku gałązek jest cennym schronieniem dla owadów.

Dobrą inspiracją może być projekt Zachraňte opylovače, który w Czechach mapuje lokalizacje odpowiednie dla zapylaczy i oferuje praktyczne porady dla ogrodników oraz właścicieli balkonów. Podobnie działa europejska inicjatywa Bee Life, która śledzi przepisy prawne wpływające na pszczoły i edukuje opinię publiczną na temat ich ochrony.

Ktoś mógłby stwierdzić, że jeden balkon nic nie zmieni. I matematycznie rzecz biorąc, miałby rację – jedna skrzynka z lawendą nie ocali populacji pszczół. Ale przyroda nie funkcjonuje jak suma izolowanych działań. Funkcjonuje jak sieć. Każdy balkon, każdy ogród na dachu, każdy nieskoszony trawnik staje się węzłem w tej sieci. Brytyjska organizacja Bumblebee Conservation Trust mówi wręcz o koncepcji „bee corridors" – korytarzy dla zapylaczy, które mogą powstawać przez połączenie prywatnych ogrodów i balkonów na przestrzeni całego miasta. Każdy uczestnik jest częścią czegoś większego, nawet jeśli na pierwszy rzut oka tego nie widzi.

Warto też wspomnieć, że pomoc pszczołom to nie tylko akt ekologiczny, lecz także estetyczny i psychologiczny. Ogrody i balkony pełne kwitnących roślin są piękniejsze, bardziej pachnące i pełne życia. Obserwowanie, jak trzmiel zręcznie przeszukuje kwiat lawendy, jest w pewnym sensie doświadczeniem medytacyjnym. Badania z zakresu psychologii środowiskowej pokazują, że kontakt z przyrodą – nawet w tej najmniejszej, balkonowej formie – obniża stres i poprawia nastrój. Pomaganie przyrodzie i dbanie o własne samopoczucie to nie sprzeczne cele. To dwie strony tej samej decyzji.

Jeśli temat was zainteresował na tyle, że myślicie o kolejnym kroku, rozważcie wsparcie lokalnych pszczelarzy – kupując miód bezpośrednio od hodowcy z waszego regionu, przyczyniasz się do utrzymania tradycji, która w Czechach ma wielowiekową historię i która dziś jest pod ekonomiczną presją taniego importowanego miodu. Lokalny miód zawiera ponadto pyłki z miejscowego krajobrazu, co nadaje mu specyficzny smak i potencjalne korzyści zdrowotne, których przemysłowo przetworzony miód z drugiego końca świata nie jest w stanie zaoferować.

Pszczoły są lustrem zdrowia krajobrazu. Tam, gdzie im się dobrze wiedzie, dobrze wiedzie się też pozostałym – roślinom, ptakom, owadom, ludziom. A jeśli im się nie wiedzie, to sygnał, że coś w ekosystemie nie funkcjonuje tak, jak powinno. Wsłuchiwanie się w ten sygnał i reagowanie na niego – choćby przez dodanie na balkonie skrzynki z macierzanką – to mały, ale prawdziwy sposób, by stanąć po właściwej stronie.

Udostępnij
Kategoria Wyszukiwanie Koszyk