facebook
⚡ Zniżka APP5 już teraz! APP5 Do aplikacji
Zamówienia złożone przed godziną 12:00 są wysyłane natychmiast. | Darmowa wysyłka powyżej 250 PLN | Bezpłatna wymiana i zwrot w ciągu 90 dni

Strach przed przegapieniem nie tylko wydarzeń, ale i życiowych okazji

Każdy to zna. Przychodzi powiadomienie, otwierasz aplikację i odkrywasz, że znajomi byli na świetnej imprezie, o której nie wiedziałeś, albo że przegapiłeś promocję, która skończyła się właśnie wczoraj. Nieprzyjemne uczucie, które w języku angielskim określa się skrótem FOMO – fear of missing out, czyli strach przed tym, że coś przegapisz – stało się jedną z najbardziej charakterystycznych cech współczesności. Ale co, jeśli ten fenomen jest znacznie głębszy niż tylko zazdrość o zdjęcia z imprezy czy żal za nietrafionym rabatem? Co, jeśli FOMO w rzeczywistości dotyka znacznie bardziej fundamentalnych obszarów życia – decyzji zawodowych, relacji, stylu życia czy wartości, które wyznajemy?

Psycholodzy ostrzegają, że FOMO to nie tylko powierzchowna emocja związana z mediami społecznościowymi. Według badania opublikowanego w czasopiśmie Computers in Human Behavior FOMO jest ściśle powiązane z poczuciem niezaspokojonych podstawowych potrzeb psychologicznych – zwłaszcza potrzeby przynależności, autonomii i kompetencji. Innymi słowy, jeśli mamy poczucie, że w życiu czegoś nam zasadniczo brakuje, jesteśmy bardziej podatni na zazdrość o szanse, doświadczenia czy decyzje innych.

Problem polega na tym, że większość porad dotyczących radzenia sobie z FOMO skupia się wyłącznie na jego powierzchownych przejawach – mniej scrollować, wypisać się z newsletterów, ograniczyć czas na Instagramie. To są przydatne kroki, ale niewystarczające. Prawdziwe radzenie sobie z FOMO wymaga zastanowienia się nad tym, jak podchodzimy do szans w ogóle – czyli nie tylko do tych, które oferuje nam rynek, ale do tych, które oferuje nam życie.


Wypróbuj nasze naturalne produkty

FOMO wobec szans: cichy sabotażysta dobrych decyzji

Wyobraź sobie Markétę, trzydziestopięcioletnią graficzkę z Brna. Pracuje jako freelancerka, ma stałą klientelę i zarabia wystarczająco dużo na wygodne życie. Mimo to każdego ranka ogarnia ją niepokój, gdy czyta LinkedIn. Koleżanka założyła własną agencję. Znajomy ze studiów przeprowadził się do Berlina i pracuje dla międzynarodowego studia. Inna znajoma ukończyła prestiżowy kurs w Londynie. Markéta zaczyna wątpić we własne decyzje – czy są słuszne? Czy nie przegapi czegoś istotnego? Czy nie powinna też „skoczyć" na tę czy inną okazję?

Ten rodzaj FOMO jest bardziej podstępny niż ten związany z wyprzedażami czy biletami na festiwale, bo udaje uzasadnioną ambicję. Granica między zdrowym pragnieniem rozwoju a destrukcyjnym strachem przed przegapieniem jest przy tym cienka i łatwa do przekroczenia. Kluczową różnicą jest to, czy decyzja wynika z własnych wartości i celów, czy z tego, co robią inni.

Socjolog Barry Schwartz w swojej książce The Paradox of Choice (Paradoks wyboru) opisuje, jak nadmiar możliwości nie prowadzi do wolności, lecz do paraliżu i niezadowolenia. Im więcej szans widzimy wokół siebie, tym trudniej podjąć jakąkolwiek decyzję – i tym silniejsze jest poczucie, że to, co wybraliśmy, nie jest wystarczająco dobre. FOMO wobec szans to właśnie ten paradoks wyboru w praktyce.

Co ciekawe, ten mechanizm działa również w obszarze zachowań konsumenckich i stylu życia. Gdy ktoś decyduje się żyć bardziej świadomie – kupować z rozwagą, wybierać jakość ponad ilość, ograniczać impulsywne zakupy – napotyka dokładnie ten typ FOMO. Otoczenie kupuje nowe rzeczy, śledzi trendy, wypróbowuje nowości. A osoba, która świadomie zdecydowała się na inne podejście, może mieć poczucie, że coś przegapia. Tymczasem w rzeczywistości robi coś dokładnie odwrotnego – świadomie wybiera, co chce wpuścić do swojego życia, a co nie.

Jak przestać reagować i zacząć wybierać

Radzenie sobie z FOMO wobec szans zaczyna się od jednej zasadniczej zmiany w myśleniu: od podejścia reaktywnego do proaktywnego. Osoba reaktywna nieustannie obserwuje, co dzieje się wokół, i podejmuje decyzje na podstawie tego, co widzi u innych. Osoba proaktywna wie, czego chce, i ocenia szanse przez pryzmat własnych priorytetów.

Jak jednak dokonać takiej zmiany w praktyce? Jednym z najskuteczniejszych narzędzi jest regularna refleksja nad własnymi wartościami. Nie brzmi to ekscytująco, ale działa. Psycholodzy z Greater Good Science Center na UC Berkeley zalecają regularne zadawanie sobie pytań takich jak: Co w życiu przynosi mi prawdziwe spełnienie? Co robiłbym, nawet gdybym wiedział, że nikt tego nie zobaczy? Jaką decyzję doceniłbym za pięć lat? Te pytania pomagają odfiltrować szum – czyli szanse, które są kuszące tylko dlatego, że są widoczne – od tych, które rzeczywiście odpowiadają temu, kim jesteśmy i czego chcemy.

Kolejnym praktycznym krokiem jest świadome ograniczenie przeciążenia informacyjnego. Nie oznacza to zamknięcia oczu na świat, ale ustawienie filtrów. Kogo obserwujesz w mediach społecznościowych? Jakie newslettery trafiają do Twojej skrzynki? Jakie rozmowy regularnie sprawiają, że czujesz się niewystarczający? Higiena cyfrowa to nie tylko spędzanie mniej czasu przed ekranem – chodzi o świadomy wybór tego, czym karmisz swoją uwagę.

Naturalną częścią tego procesu jest również nauka pracy z pojęciem JOMO – joy of missing out, czyli radość z tego, że coś przegapiasz. Ten pozornie paradoksalny koncept opisała między innymi autorka Christina Crook w swojej książce The Joy of Missing Out i od tego czasu zyskuje coraz więcej zwolenników. Chodzi o świadomą decyzję niewykorzy­stania danej szansy i przeżycia tego jako wolności, a nie straty. „Najlepsze decyzje, jakie kiedykolwiek podjęłam, to te, gdy powiedziałam nie" – mówi niejeden głos kobiety po czterdziestce, która przestała gonić za każdą ofertą pracy i zamiast tego skupiła się na tym, co naprawdę ma dla niej sens.

Dziennik z wartościami, pióro, roślina i ekologiczne przedmioty na białej powierzchni

Świadoma konsumpcja jako lekarstwo na FOMO

Co ciekawe, jeden z najbardziej konkretnych sposobów trenowania odporności na FOMO wobec szans leży właśnie w obszarze codziennych zakupów i decyzji konsumenckich. Zakupy to bowiem dziedzina, w której FOMO przejawia się najwyraźniej i najszybciej – i gdzie najłatwiej zacząć pracować nad zmianą nawyków.

Świadoma konsumpcja – czyli podejście, w którym przed każdym zakupem zadajemy sobie pytanie, czy danej rzeczy naprawdę potrzebujemy, czy odpowiada naszym wartościom i czy przyniesie nam długotrwałe zadowolenie – jest w istocie codziennym treningiem proaktywnego myślenia. Zamiast reagować na promocje, trendy i impulsy marketingowe, sami decydujemy, co chcemy wpuścić do swojego życia.

To podejście wyznają między innymi zwolennicy ruchu slow living czy minimalizmu, ale nie trzeba być radykalnym minimalistą. Wystarczy przed każdym zakupem zadać sobie proste pytanie: Kupuję to dlatego, że tego chcę, czy dlatego, że boję się, że to stracę? Różnica między tymi dwoma motywacjami to dokładnie różnica między wolną decyzją a FOMO.

Świadoma konsumpcja naturalnie prowadzi też do większego zadowolenia z tego, co już mamy. Badania wielokrotnie pokazują – na przykład studia opublikowane w Journal of Consumer Psychology – że ludzie, którzy kupują świadomie i mniej impulsywnie, wykazują wyższy poziom zadowolenia z życia i niższy poziom lęku. Nie chodzi więc tylko o etykę czy ekologię, ale o konkretny wpływ na dobrostan psychiczny.

Ta sama zasada obowiązuje w odniesieniu do szans w szerszym sensie. Człowiek, który nauczy się świadomie wybierać to, co kupuje, stopniowo buduje w sobie zdolność do świadomego wybierania również tego, jakie szanse przyjmuje – zawodowe, towarzyskie, relacyjne. To przenoszalna umiejętność, która ćwiczy się w małym, a przejawia w dużym.

Oczywiście, nie jest to łatwe. Żyjemy w czasach, gdy szanse są prezentowane jako nieograniczone, a odmowa czegokolwiek może uchodzić za słabość lub lenistwo. Media społecznościowe nieustannie pokazują tych, którzy „wykorzystują każdą okazję", którzy „nie zmarnowali ani minuty" i którzy „żyją pełnią życia". Tyle że pełnia życia nie oznacza łapania każdej szansy – oznacza świadome decydowanie o tych, które naprawdę odpowiadają temu, kim jesteśmy.

Istnieje też pragmatyczny argument: czas i energia to zasoby ograniczone. Każde tak, które mówimy jednej szansie, jest automatycznie nie dla innej. Jeśli mówimy tak wszystkiemu, w rzeczywistości nie wybieramy niczego – tylko reagujemy. I to jest właśnie żyzna gleba dla FOMO, bo w takim życiu nigdy nie możemy mieć pewności, że podjęliśmy właściwą decyzję.

Wróćmy do Markéty z Brna. To, co naprawdę by jej pomogło, to nie mniej LinkedIn ani przestanie interesowania się tym, co robią inni. Pomogłoby jej wiedzieć, dlaczego pracuje jako freelancerka, co jej w tym odpowiada i jaki styl życia chce prowadzić. Z tą jasnością historie kolegów przestałyby być źródłem lęku i stałyby się zwykłymi informacjami – interesującymi, ale nie zagrażającymi. Ich droga przestałaby być miarą jej własnej wartości.

FOMO wobec szans jest ostatecznie zawsze o jednym: o stopniu zaufania do siebie samego i do własnych decyzji. Im mocniej stoimy na tym, czego chcemy i dlaczego tego chcemy, tym mniej wzburzy nas widok tego, co robią inni. A to jest umiejętność, której – na szczęście – można się nauczyć. Krok po kroku, decyzja po decyzji, duże i małe.

Udostępnij
Kategoria Wyszukiwanie Koszyk