facebook
TOP zniżka już teraz! | Kod TOP zapewni Ci 5% zniżki na całe zakupy. | KOD: TOP 📋
Zamówienia złożone przed godziną 12:00 są wysyłane natychmiast. | Darmowa wysyłka powyżej 250 PLN | Bezpłatna wymiana i zwrot w ciągu 90 dni

Tych pierwszych kilka tygodni z noworodkiem jest pełnych nowych doświadczeń – bezsenne noce, pierwsze uśmiechy, niekończące się przewijanie. A potem pewnego ranka przychodzi moment, gdy kobieta patrzy na szczotkę i stwierdza, że jest w niej więcej włosów, niż się spodziewała. Znacznie więcej. Pasma zostają na poduszce, zatykają odpływ pod prysznicem i zdobią praktycznie każdy element garderoby. Poporodowe wypadanie włosów to zjawisko, które dotyka większość świeżo upieczonych matek, a mimo to mało kto mówi o nim wcześniej. Spróbujmy więc przyjrzeć się temu, dlaczego tak się dzieje, jak długo to trwa i co naprawdę pomaga – bez zbędnych mitów i pustych obietnic.

Aby zrozumieć, dlaczego włosy po porodzie wypadają, trzeba najpierw cofnąć się o kilka miesięcy, do okresu ciąży. Przez dziewięć miesięcy oczekiwania na dziecko w kobiecym organizmie dramatycznie wzrasta poziom estrogenów. Estrogen między innymi wydłuża fazę wzrostu włosa, tak zwaną fazę anagenu. W praktyce oznacza to, że włosy, które w normalnych okolicznościach naturalnie by wypadły, pozostają na głowie. Wiele kobiet w ciąży cieszy się więc okresem gęstych, lśniących włosów – i słusznie, ponieważ ich głowa w tym momencie nosi o kilkadziesiąt procent więcej włosów niż zwykle. Tyle że po porodzie poziom estrogenów gwałtownie spada. Ciało wraca do swojego normalnego ustawienia hormonalnego i wszystkie te włosy, które „czekały w kolejce" na wypadnięcie, nagle postanawiają odejść jednocześnie. Fachowo stan ten nazywa się effluvium telogenowe i według Amerykańskiej Akademii Dermatologii (AAD) dotyka nawet połowy wszystkich kobiet po porodzie. Nie jest to więc żadna choroba ani zaburzenie – to fizjologiczna reakcja organizmu na zmianę hormonalną.

Większość kobiet zauważa wzmożone wypadanie włosów mniej więcej dwa do czterech miesięcy po porodzie. U niektórych zaczyna się wcześniej, u innych później, ale zasada jest zawsze taka sama: włosy przechodzą z fazy wzrostu do fazy spoczynkowej, a następnie wypadają. Szczyt przypada zwykle około trzeciego do czwartego miesiąca po narodzinach dziecka. Dobra wiadomość jest taka, że u zdecydowanej większości kobiet stan ten sam się normalizuje w ciągu sześciu do dwunastu miesięcy. Włosy stopniowo odrastają i głowa wraca do stanu sprzed ciąży. Zła wiadomość? Tych kilka miesięcy intensywnego wypadania może być psychicznie wyczerpujących, zwłaszcza gdy dochodzi do tego poporodowe zmęczenie, brak snu i wszystkie inne wyzwania wczesnego macierzyństwa.

Dlaczego niektóre kobiety tracą więcej włosów niż inne

Nie każda świeżo upieczona mama doświadcza wypadania włosów z taką samą intensywnością. Rolę odgrywa cały szereg czynników. Genetyka jest jednym z nich – jeśli matka lub siostra kobiety miała wyraźne poporodowe przerzedzenie włosów, jest bardziej prawdopodobne, że ją to również spotka. Kolejnym ważnym czynnikiem jest ogólny stan zdrowia i odżywianie. Ciąża i karmienie piersią stawiają przed organizmem ogromne wymagania, a jeśli organizmowi brakuje kluczowych składników odżywczych, włosy odczuwają to jako jedne z pierwszych. Żelazo jest pod tym względem absolutnie kluczowe. Według danych Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) na anemię z niedoboru żelaza cierpi znaczna część kobiet w ciąży i karmiących na całym świecie, a właśnie niedobór żelaza należy do najczęstszych przyczyn nadmiernego wypadania włosów ogólnie. Jeśli więc do naturalnego hormonalnego effluvium telogenowego dołączy jeszcze deficyt żelaza, utrata włosów może być znacznie intensywniejsza.

Swoją rolę odgrywa również funkcja tarczycy. Poporodowe zapalenie tarczycy dotyka według różnych szacunków pięć do dziesięciu procent kobiet, a jednym z jego objawów może być właśnie wzmożone wypadanie włosów. Dlatego ważne jest, aby kobiety, u których wypadanie trwa niezwykle długo lub jest wyjątkowo intensywne, odwiedziły lekarza i zleciły kontrolę morfologii krwi oraz hormonów tarczycy. Czasem bowiem nie chodzi „tylko" o naturalny proces poporodowy, ale o stan wymagający leczenia.

Stres to kolejny czynnik, którego nie można lekceważyć. I szczerze – czy istnieje bardziej stresujący okres w życiu niż pierwsze miesiące z noworodkiem? Przewlekły stres w udowodniony sposób wpływa na cykl włosowy i może effluvium telogenowe przedłużyć lub pogorszyć. Powstaje więc swego rodzaju błędne koło: kobieta jest zmęczona i zestresowana, włosy jej wypadają, co stresuje ją jeszcze bardziej, a włosy reagują na to dalszym wypadaniem. Przerwanie tego cyklu nie jest łatwe, ale jest możliwe.

Weźmy na przykład historię Klary, trzydziestoletniej pierworódki z Brna, która trzy miesiące po porodzie zauważyła, że włosy wypadają jej całymi garściami. „Miałam wrażenie, że wkrótce nic mi na głowie nie zostanie," wspomina. Jej lekarz pierwszego kontaktu zalecił badania krwi, które wykazały niski poziom ferrytyny – żelaza zapasowego. Po włączeniu odpowiedniego suplementu i zmianie diety sytuacja w ciągu kilku miesięcy znacząco się poprawiła. Przypadek Klary dobrze ilustruje, że nawet jeśli poporodowe wypadanie włosów jest naturalne, czasem stoi za nim konkretny deficyt, który można rozwiązać.

Co naprawdę pomaga – a co jest tylko marketingiem

Internet jest pełen porad, cudownych szamponów, suplementów diety i domowych receptur, które obiecują zatrzymać wypadanie włosów po porodzie. Rzeczywistość jest niestety bardziej prozaiczna: jeśli chodzi o czysto hormonalne effluvium telogenowe, nie istnieje żaden preparat, który potrafiłby je całkowicie zatrzymać. Włosy, które przeszły do fazy spoczynkowej, po prostu wypadną – to fizjologia, nie choroba. Co natomiast można zrobić, to wspierać organizm tak, aby nowe włosy rosły jak najszybciej i jak najzdrowiej, a jednocześnie minimalizować dodatkowe czynniki pogarszające wypadanie.

Odżywianie stoi na pierwszym miejscu. Białka są podstawowym budulcem włosów – keratyna, z której składają się włosy, jest białkiem. Wystarczający spożycie wysokiej jakości białek z mięsa, ryb, roślin strączkowych, jaj czy produktów mlecznych jest zatem absolutnie kluczowe. Obok białek ważną rolę odgrywają już wspomniane żelazo, a także cynk, biotyna, witamina D i kwasy tłuszczowe omega-3. Nie trzeba od razu sięgać po drogie suplementy – idealnie jest najpierw skorygować dietę i ewentualne deficyty rozwiązywać celowo na podstawie badań krwi. Jak zauważył profesor Trüeb z Uniwersytetu w Zurychu, jeden z czołowych światowych ekspertów w dziedzinie trychologii: „Suplementacja ma sens tylko tam, gdzie jest udowodniony deficyt. Powszechne stosowanie wysokich dawek biotyny lub cynku bez wskazań nie ma oparcia w dowodach."

Jeśli chodzi o pielęgnację włosów z zewnątrz, obowiązuje kilka prostych zasad. Delikatne obchodzenie się z włosami to podstawa – mokre włosy są bardziej kruche, więc lepiej nie czesać ich na siłę, ale ostrożnie rozczesywać grzebieniem o szerokich zębach. Warto ograniczyć używanie suszarek na wysoką temperaturę, prostownic i lokówek. Ciasne fryzury, takie jak ścisłe koki czy warkocze, mogą mechanicznie uszkadzać włosy i przyczyniać się do tak zwanej alopecji trakcyjnej. Szampony i odżywki powinny być łagodne, bez agresywnych siarczanów, najlepiej o naturalnym składzie. Na rynku istnieje wiele naturalnych preparatów do włosów z biotyną, pokrzywą lub rozmarynem, które wprawdzie nie zatrzymają hormonalnego wypadania, ale mogą wspierać zdrowie skóry głowy i tworzyć lepsze warunki do wzrostu nowych włosów.

Ciekawą i dość dobrze udokumentowaną metodą jest masaż skóry głowy. Badanie opublikowane w czasopiśmie ePlasty wykazało, że regularny masaż skóry głowy przez cztery minuty dziennie może zwiększyć grubość włosów, prawdopodobnie dzięki poprawie ukrwienia mieszków włosowych. To żaden cud, ale jako metoda uzupełniająca jest to przyjemny i całkowicie bezpieczny rytuał, który kobieta może łatwo włączyć do swojej codziennej rutyny – na przykład podczas mycia włosów.

Jeśli chodzi o suplementy diety, biotyna (witamina B7) jest chyba najczęściej wymienianą witaminą w kontekście włosów. To prawda, że niedobór biotyny może prowadzić do wypadania włosów, niemniej rzeczywisty niedobór biotyny w ogólnej populacji jest dość rzadki. Jeśli kobieta je urozmaiconą dietę, prawdopodobnie ma jej wystarczająco. Mimo to istnieją sytuacje, w których suplementacja ma sens – na przykład przy bardzo jednostronnej diecie lub przy udowodnionym deficycie. Podobnie jest z witaminą D, której niedobór jest na naszych szerokościach geograficznych dość powszechny, zwłaszcza w miesiącach zimowych, i która odgrywa rolę w cyklu włosowym.

Warto wspomnieć również o dobrostanie psychicznym i odpoczynku. Tak, z noworodkiem odpoczynek to luksus, ale jakakolwiek przestrzeń na regenerację – czy to krótka drzemka w ciągu dnia, spacer na świeżym powietrzu, czy chwila ciszy z filiżanką herbaty – może pomóc obniżyć poziom hormonów stresu i tym samym pośrednio wspierać zdrowie włosów. To nie frazes, to fizjologia. Kortyzol, główny hormon stresu, w udowodniony sposób wpływa na mieszki włosowe i może wydłużać fazę spoczynkową cyklu włosowego.

A kiedy pora odwiedzić lekarza? Jeśli wypadanie włosów trwa dłużej niż rok po porodzie, jeśli pojawiają się widocznie łyse miejsca na głowie, jeśli występują dodatkowe objawy takie jak skrajne zmęczenie, zmiany masy ciała lub zaburzenia nastroju, zdecydowanie wskazana jest konsultacja specjalistyczna. Dermatolog lub trycholog mogą przeprowadzić szczegółowe badanie skóry głowy, ewentualnie zalecić trichogram – mikroskopowe badanie włosów, które pokaże, w jakiej fazie cyklu znajdują się włosy. Lekarz pierwszego kontaktu lub ginekolog mogą natomiast zlecić laboratoryjne badanie krwi.

Warto również wiedzieć, że poporodowe wypadanie włosów może się powtarzać z każdą kolejną ciążą. Niektóre kobiety doświadczają go wyraźniej przy pierwszym dziecku, inne natomiast przy drugim lub trzecim. Nie istnieje niezawodny sposób, by mu całkowicie zapobiec, ale świadomość, że jest to stan przejściowy i naturalny, może sama w sobie przynieść ulgę.

Ostatecznie poporodowe wypadanie włosów jest jedną z wielu przemian, przez które kobiece ciało przechodzi podczas macierzyństwa. To nie zawodność organizmu, to nie skutek złej pielęgnacji i zdecydowanie nie jest to powód do paniki. To po prostu ciało, które wraca do równowagi po jednym z najtrudniejszych i najpiękniejszych okresów życia. Te włosy odrosną. A w międzyczasie? W międzyczasie jest zupełnie w porządku nosić opaskę, wypróbować nową krótszą fryzurę lub po prostu sobie przypominać, że za kilka miesięcy wszystko będzie inaczej. Bo będzie.

Udostępnij to
Kategoria Wyszukiwanie Twój koszyk