facebook
TOP zniżka już teraz! | Kod TOP zapewni Ci 5% zniżki na całe zakupy. | KOD: TOP 📋
Zamówienia złożone przed godziną 12:00 są wysyłane natychmiast. | Darmowa wysyłka powyżej 250 PLN | Bezpłatna wymiana i zwrot w ciągu 90 dni

Drżenie rąk, drganie powiek i mrowienie palców i co z tym zrobić

Każdy to zna. Siedzisz przy komputerze, koncentrujesz się na pracy i nagle zaczyna ci drgać powieka. Albo budzisz się rano i stwierdzasz, że trzymając kubek z kawą, nieznacznie trzęsą ci się ręce. Ewentualnie poczujesz dziwne mrowienie w palcach, które pojawiło się znikąd i pozornie bez powodu. Większość ludzi w takiej chwili mówi sobie, że to nic takiego, i idzie dalej. Jednak gdy te objawy się powtarzają, naturalnie zaczyna się wkradać pytanie – czy to jeszcze normalne, czy dzieje się coś poważniejszego?

Dobrą wiadomością jest, że drżenie rąk, drganie powiek i mrowienie palców w większości przypadków należy do nieszkodliwych reakcji organizmu reagującego na przeciążenie, brak snu lub złe odżywianie. Złą wiadomością jest natomiast to, że właśnie dlatego, iż te objawy wyglądają banalnie, ludzie często je ignorują nawet wtedy, gdy warto byłoby poświęcić im uwagę. Granica między niewinnym skurczem mięśni a sygnałem zasługującym na wizytę u lekarza nie zawsze jest bowiem tak oczywista, jak mogłoby się wydawać.

Zacznijmy od najczęstszego winowajcy, na którego wskazuje praktycznie każdy neurolog jako przyczynę numer jeden – stresu i zmęczenia. Ludzkie ciało jest niezwykle wyrafinowanym systemem, ale ma swoje granice. Gdy układ nerwowy jest długotrwale przeciążony, zaczyna wysyłać drobne sygnały, które są w zasadzie wołaniem o pomoc. Fascykulacje mięśniowe, czyli owe nieprzyjemne drgania, które najczęściej pojawiają się właśnie na powiekach, są typowym przykładem. Układ nerwowy jest przestymulowany i drobne grupy mięśniowe zaczynają reagować mimowolnymi skurczami. Podobnie działa delikatne drżenie rąk – tak zwany drżenie fizjologiczne, które ma każdy zdrowy człowiek, w normalnych warunkach objawia się tak nieznacznie, że w ogóle go nie zauważamy. Wystarczy jednak dodać kilka nocy złego snu, wymagający okres w pracy lub obciążenie emocjonalne i drżenie nasila się na tyle, że jest widoczne gołym okiem.

Wyobraźcie sobie na przykład sytuację, którą przeżyło wielu rodziców małych dzieci. Kilka tygodni przerwanego snu, ciągły stres, brak ruchu i jedzenie w pośpiechu między kolejnymi obowiązkami. I nagle zaczyna drgać powieka, ręce trzęsą się przy nalewaniu herbaty, a w palcach pojawia się nieprzyjemne mrowienie. Człowiek zaczyna googlować objawy, przeraża się wynikami i stres jeszcze się pogłębia – przez co objawy paradoksalnie się nasilają. To błędne koło, z którego wyjście prowadzi zaskakująco prostymi środkami, choć ich realizacja wymaga prawdziwej zmiany nawyków.


Wypróbuj nasze naturalne produkty

Gdy organizmowi brakuje budulca

Jednym z najbardziej niedocenianych czynników stojących za drżeniem rąk, drganiem powiek i mrowieniem palców jest niedobór kluczowych minerałów i witamin. Magnez, wapń, potas i witaminy z grupy B odgrywają zasadniczą rolę w prawidłowym funkcjonowaniu przekaźnictwa nerwowo-mięśniowego. Gdy ich poziom spada poniżej optymalnego, organizm daje to odczuć – a właśnie skurcze mięśniowe i mrowienie kończyn należą do pierwszych sygnałów ostrzegawczych.

Magnez zasługuje w tym kontekście na szczególną uwagę. Według Narodowego Instytutu Zdrowia (NIH) niedobór magnezu w populacji krajów rozwiniętych jest zaskakująco powszechny, mimo że mówi się o nim mniej niż na przykład o niedoborze żelaza czy witaminy D. Magnez uczestniczy w ponad 300 reakcjach enzymatycznych w organizmie, a jego niedobór objawia się między innymi właśnie skurczami mięśniowymi, drganiami i drżeniem. Współczesna dieta bogata w żywność przetworzoną przemysłowo, nadmierne spożycie kawy i alkoholu oraz chroniczny stres – to wszystko obniża poziom magnezu w organizmie.

Równie ważną rolę odgrywają witaminy B6 i B12. Ich niedobór może prowadzić do tak zwanej neuropatii obwodowej, czyli stanu, w którym dochodzi do uszkodzenia nerwów w kończynach. Objawia się to typowo właśnie mrowieniem, drętwieniem lub uczuciem „szpilek i igieł" w palcach rąk i stóp. Szczególnie zagrożone są osoby na ściśle roślinnej diecie, osoby starsze i ludzie z zaburzeniami wchłaniania składników odżywczych w przewodzie pokarmowym.

Co z tym zrobić? Rozwiązanie nie musi być skomplikowane. Urozmaicona dieta bogata w orzechy, nasiona, rośliny strączkowe, pełnoziarniste zboża, ciemne warzywa liściaste i wysokiej jakości produkty zwierzęce jest w stanie pokryć większość potrzeb organizmu. Czasem jednak sama zmiana jadłospisu nie wystarcza i warto sięgnąć po wysokiej jakości suplementy diety – najlepiej po konsultacji z lekarzem, który może zlecić zbadanie poziomu poszczególnych minerałów i witamin we krwi. Jak mówi znany cytat przypisywany Hipokratesowi: „Niech twoje jedzenie będzie twoim lekarstwem, a twoje lekarstwo twoim jedzeniem."

Oprócz odżywiania istnieje jeszcze jeden czynnik, który dosłownie zalewa współczesne społeczeństwo i który ma niezwykle silny wpływ na układ nerwowy – kofeina i inne stymulanty. Kawa, napoje energetyczne, herbata w dużych ilościach – to wszystko zwiększa aktywność współczulnego układu nerwowego i może nasilić fizjologiczne drżenie rąk oraz częstotliwość skurczów mięśniowych. Wiele osób nie zdaje sobie sprawy, ile kofeiny dziennie właściwie przyjmuje, zwłaszcza jeśli łączy poranną kawę z popołudniowym napojem energetycznym i wieczorną zieloną herbatą. Sama kofeina nie jest przy tym wrogiem – w rozsądnych ilościach ma szereg pozytywnych działań – ale jej nadmierne spożycie należy do najczęstszych wyzwalaczy właśnie tych objawów, o których mowa.

A potem jest oczywiście siedzący tryb życia i brak ruchu. Gdy człowiek siedzi osiem i więcej godzin dziennie przy komputerze, dochodzi do ucisku nerwów w okolicy kręgosłupa szyjnego, nadgarstków i łokci. Zespół cieśni nadgarstka, który objawia się mrowieniem i drętwieniem palców, jest dziś praktycznie chorobą cywilizacyjną. Ale nawet bez bezpośredniego ucisku nerwów długotrwała bezczynność prowadzi do pogorszenia krążenia krwi w kończynach, co może wywoływać uczucie mrowienia i drętwienia. Regularny ruch, rozciąganie i ergonomicznie prawidłowo ustawione stanowisko pracy potrafią w tym względzie zrobić ogromną różnicę.

Kiedy czas odwiedzić lekarza

Chociaż większość przypadków drżenia, drgania i mrowienia ma banalne przyczyny, istnieją sytuacje, w których ważne jest, aby nie pozostawiać objawów bez uwagi. Choroby neurologiczne takie jak drżenie samoistne, choroba Parkinsona, stwardnienie rozsiane czy stwardnienie zanikowe boczne mogą się we wczesnych stadiach objawiać właśnie pozornie niewinnymi symptomami. Nie ma powodu do paniki – prawdopodobieństwo, że za drgającą powieką stoi poważna choroba, jest statystycznie bardzo niskie – ale dobrze jest wiedzieć, na co zwracać uwagę.

Sygnały ostrzegawcze, które powinny skłonić do wizyty u lekarza, obejmują:

  • Drżenie rąk, które stopniowo się nasila lub jest wyraźnie asymetryczne (dotyczy znacznie bardziej jednej ręki)
  • Drganie lub skurcze, które trwają nieprzerwanie dłużej niż kilka tygodni
  • Mrowienie palców połączone z osłabieniem mięśni lub utratą motoryki precyzyjnej
  • Objawy, które pojawiają się razem z innymi objawami neurologicznymi – problemy z równowagą, mową, połykaniem lub wzrokiem
  • Drżenie, które nie ustępuje nawet po wyeliminowaniu oczywistych przyczyn, takich jak stres, brak snu lub nadmierne spożycie kofeiny

Szczególną uwagę swoim objawom powinny poświęcić również osoby z cukrzycą, u których mrowienie palców może sygnalizować neuropatię cukrzycową, oraz osoby z chorobami tarczycy – nadczynność tarczycy (hipertyreoza) jest jedną z częstych przyczyn drżenia rąk, którą można łatwo zdiagnozować prostym badaniem krwi. Według Mayo Clinic drżenie samoistne jest jednym z najczęstszych zaburzeń ruchowych w ogóle i dotyka szacunkowo nawet 5% populacji powyżej 65 roku życia, przy czym wiele osób z łagodną postacią nie wie nawet o swojej diagnozie.

Ważne jest również wspomnieć o wpływie niektórych leków na powstawanie tych objawów. Antydepresanty, leki na astmę, niektóre antyhistaminiki i szereg innych farmaceutyków mogą jako efekt uboczny wywoływać drżenie, skurcze mięśniowe lub mrowienie kończyn. Jeśli objawy pojawiły się w związku czasowym z włączeniem nowego leku, zdecydowanie warto omówić tę informację z lekarzem prowadzącym.

Wróćmy jednak do tej większościowej sytuacji, gdy za nieprzyjemnymi objawami nie stoi żadna poważna diagnoza, ale po prostu styl życia, który długotrwale nie zapewnia organizmowi tego, czego potrzebuje. Co więc konkretnie zrobić? Na pierwszym miejscu stoi jakościowy sen – i to nie tylko pod względem długości, ale także regularności i higieny snu. Układ nerwowy regeneruje się przede wszystkim podczas głębokiego snu, a jego chroniczny deficyt objawia się między innymi właśnie zwiększoną pobudliwością nerwowo-mięśniową. Dalej jest już wspomniana zmiana diety z naciskiem na wystarczającą podaż magnezu, potasu, wapnia i witamin z grupy B. Regularny ruch – nie musi to być intensywny wysiłek sportowy, wystarczy codzienny spacer, joga lub proste ćwiczenia rozciągające. I wreszcie świadoma praca ze stresem, czy to w formie medytacji, ćwiczeń oddechowych, przebywania na łonie natury czy jakiejkolwiek innej aktywności, która pomaga wyciszyć przeciążony układ nerwowy.

Co ciekawe, wiele z tych zaleceń jest ze sobą ściśle powiązanych i wzajemnie się wzmacnia. Regularny ruch poprawia jakość snu. Jakościowy sen obniża poziom hormonów stresu. Niższy stres prowadzi do lepszego trawienia i wchłaniania składników odżywczych. A wystarczająca podaż minerałów i witamin wspiera odporność układu nerwowego na obciążenia. To pozytywna spirala, która działa równie niezawodnie jak ta negatywna, tylko w odwrotnym kierunku.

Organizm komunikuje się z nami nieustannie – drżenie, skurcze i mrowienie to tylko jeden z wielu sposobów, w jaki informuje nas, że coś jest w nierównowadze. Zamiast wywoływać lęk i panikę, sygnały te mogą stać się cennym impulsem do pozytywnej zmiany. Wystarczy im wsłuchiwać się, zrozumieć ich najprawdopodobniejszą przyczynę i podjąć konkretne kroki w celu naprawy. A jeśli mimo wszelkich starań objawy utrzymują się lub nasilają, w wizycie u lekarza nie ma żadnej słabości – wręcz przeciwnie, jest to przejaw odpowiedzialnego podejścia do własnego zdrowia, które zawsze się opłaca.

Udostępnij to
Kategoria Wyszukiwanie Twój koszyk