facebook
Zniżka SUMMER już teraz! SUMMER Do aplikacji
Zamówienia złożone przed godziną 12:00 są wysyłane natychmiast. | Darmowa wysyłka powyżej 250 PLN | Bezpłatna wymiana i zwrot w ciągu 90 dni

Każdy to zna. Wracasz do domu po długim dniu, rzucasz torbę w przedpokoju i otwierasz lodówkę z cichym zamiarem znalezienia inspiracji. Zamiast tego patrzą na ciebie połówka cebuli, jogurt tuż przed datą ważności i resztki ryżu z wtorku. Ochota na gotowanie? Zerowa. Energia? Żadna. A mimo to wiesz, że musisz coś zjeść, najlepiej coś, co nie zrujnuje ani zdrowia, ani portfela.

Brak ochoty na gotowanie nie jest słabością ani lenistwem – to całkowicie naturalny stan, którego doświadcza zdecydowana większość ludzi, nawet tych, którzy na co dzień uwielbiają gotować. Tempo życia, stres w pracy, emocjonalne wyczerpanie czy po prostu monotonia codziennej rutyny potrafią niezawodnie zabić wszelką kulinarną motywację. Pytanie nie brzmi więc, czy nie masz ochoty gotować, ale jak sobie z tym rozsądnie poradzić, nie kończąc przy torbie chipsów ani drogim jedzeniem na wynos.


Wypróbuj nasze naturalne produkty

Dlaczego nie chce nam się gotować – i dlaczego to jest w porządku

Psychologowie mówią o zjawisku zwanym „decision fatigue" – czyli zmęczeniu decyzyjnym. W ciągu dnia przeciętny człowiek podejmuje setki drobnych i ważnych decyzji, a gdy nadchodzi wieczór, mózg po prostu nie ma już pojemności, by entuzjastycznie planować trzydaniowe menu. To reakcja biologiczna, nie wada charakteru. Dodaj do tego fakt, że gotowanie obejmuje cały łańcuch czynności – zaplanować, kupić, przygotować, ugotować, umyć naczynia – i nagle jasne się staje, dlaczego to zadanie może wydawać się nie do pokonania.

Ważne jest też uświadomienie sobie, że ochota na gotowanie waha się jak pogoda. Są dni, kiedy z przyjemnością przygotujesz skomplikowany przepis i zaproszisz przyjaciół. A potem są tygodnie, kiedy nawet ugotowanie makaronu wydaje się wyczynem godnym medalu. Oboje jest normalne. Problem pojawia się dopiero wtedy, gdy brak ochoty prowadzi do długotrwale niezdrowych nawyków żywieniowych lub zbędnych wydatków na jedzenie z dostawą. Celem nie jest więc zmuszanie się do ugotowanego entuzjazmu, ale znalezienie sprytnych strategii, które działają nawet w najmniej zmotywowane dni.

Jak kiedyś zauważył pisarz i krytyk kulinarny Michael Pollan: „Gotowanie to jedna z najbardziej ludzkich czynności, jakie istnieją – ale nikt nie powiedział, że za każdym razem musi być odświętna." I właśnie ta myśl może być wyzwalająca. Gotowanie nie musi być przeżyciem, wyzwaniem ani aktem twórczym. Czasem wystarczy, że jedzenie jest gotowe, ciepłe i pożywne.

Strategie, które naprawdę pomagają

Jedną z najskuteczniejszych metod przezwyciężenia oporu przed gotowaniem jest zmniejszenie obciążenia psychicznego związanego z podejmowaniem decyzji. Oznacza to wcześniejsze przemyślenie, co będzie gotowane, jeszcze zanim nastąpi moment kryzysu. Nawyk zwany meal planningiem – czyli planowaniem posiłków na cały tydzień z wyprzedzeniem – brzmi może nudno, ale w praktyce potrafi zamienić chaotyczne wieczory w względnie spokojne sprawy. Nie musisz planować każdego kęsa. Wystarczy wiedzieć, że we wtorek będzie zupa, w środę makaron, a w czwartek resztki.

Z planowaniem ściśle wiąże się też mądre zakupy. Posiadanie w domu zapasu podstawowych składników – makaronu, roślin strączkowych, konserw pomidorów, jajek, dobrej oliwy z oliwek, różnych przypraw – oznacza, że nawet w dniu, kiedy nie masz absolutnie żadnej ochoty, jesteś w stanie w dwadzieścia minut złożyć coś jadalnego i pożywnego. Nie trzeba mieć lodówki pełnej świeżych warzyw, które i tak się zepsują. Wystarczy mieć kilka niezawodnych podstaw, z których można improwizować.

Innym podejściem, na które wielu ludzi przysięga, jest tak zwany batch cooking – czyli gotowanie większej ilości jedzenia naraz, zazwyczaj w weekend, i stopniowe spożywanie go w ciągu tygodnia. Gotujesz duży garnek zupy soczewicowej lub rosół z kurczaka, pieczesz blachę warzyw, gotujesz kilogram ryżu – i nagle masz podstawę do trzech czterech różnych posiłków, które wystarczy tylko szybko podgrzać lub uzupełnić. To podejście sprawdza się szczególnie dobrze u osób, które w ciągu tygodnia mają minimalną energię, ale w weekend potrafią trochę czerpać przyjemność z gotowania.

Wyobraź sobie na przykład Markétę, nauczycielkę ze szkoły średniej z okolic Pragi. Każdy piątek wieczór gotuje większe ilości jedzenia – uruchamia wolnowar z roślinami strączkowymi, piecze warzywa i przygotowuje zapas gotowanych jajek. Od poniedziałku do czwartku radzi sobie bez żadnego ataku paniki przed otwartą lodówką, bo zawsze wie, co podgrzać. Mówi, że kosztuje ją to półtorej godziny tygodniowo więcej, ale oszczędza jej dziesiątki minut każdego wieczoru – a przede wszystkim tę wyczerpującą nerwowo niepewność, co na kolację.

Flat-lay of batch-cooked lentil soup, roasted vegetables, eggs and rice in meal-prep containers

Jak uprościć gotowanie bez kompromisów w jakości

Jednym z największych błędów, jakie popełniają ludzie bez ochoty na gotowanie, jest przekonanie, że proste równa się niezdrowe. Prawda jest odwrotna. Istnieje mnóstwo szybkich, pożywnych posiłków, które nie wymagają ani specjalistycznej wiedzy, ani godzin w kuchni. Jajecznica z warzywami, chleb pełnoziarnisty z awokado i jajkiem na twardo, soczewica z marchewką i kminkiem, sałatka z ciecierzycy z oliwą i cytryną – to wszystko można przygotować w piętnaście do dwudziestu minut, a efektem jest pełnowartościowy posiłek, którego nie trzeba się wstydzić.

Dużą pomocą mogą być też dobrej jakości półprodukty i wstępnie przygotowane składniki. Nie ma żadnego wstydu w kupowaniu umytych i pokrojonych warzyw, puszki ciecierzycy zamiast suchej czy gotowego bulionu w kartonie. Celem jest podanie jedzenia na stół, a nie udowadnianie kulinarnych umiejętności. W krajach takich jak Japonia czy Hiszpania kupowanie wysokiej jakości półproduktów i proste ich łączenie ze sobą jest zupełnie normalne – i nikt nie uważa tego za porażkę.

Pomóc może też zmiana otoczenia. Jeśli kuchnia w danym momencie cię odpycha, spróbuj włączyć ulubioną muzykę lub podcast, który na co dzień zachowujesz tylko na tę aktywność. Mózg zaczyna wtedy kojarzyć gotowanie z czymś przyjemnym, a opór stopniowo maleje. To prosty psychologiczny trik, ale działa zaskakująco niezawodnie.

Serwisy takie jak BBC Good Food oferują sekcje przepisów specjalnie filtrowanych według czasu przygotowania – szukaj przepisów do 20 lub 30 minut. Te kategorie to prawdziwa kopalnia złota na dni, kiedy chcesz ugotować coś sensownego, ale nie masz nawet pojemności na przeglądanie skomplikowanych instrukcji.

Kluczowe jest też przemyślenie na nowo, co właściwie oznacza gotowanie. W polskiej kulturze głęboko zakorzenione jest przekonanie, że prawdziwy posiłek musi być ciepły, ugotowany i najlepiej złożony z kilku składników. W rzeczywistości jednak odżywczy i smaczny posiłek może być też zimną sałatką, miseczką jogurtu z owocami i orzechami czy dobrym chlebem pełnoziarnistym z porządnym serem i warzywami. Przestanie karania się za to, że posiłek nie jest „ugotowany" w tradycyjnym tego słowa znaczeniu, to dla wielu ludzi wyzwalający krok.

Warto też wspomnieć, że inwestycja w dobrej jakości wyposażenie kuchni może paradoksalnie zmniejszyć opór przed gotowaniem. Ostry nóż, dobra patelnia, sprawny garnek – to wszystko sprawia, że praca w kuchni jest fizycznie przyjemniejsza i szybsza. Tępy nóż, z którym musisz walczyć przy krojeniu marchewki, przyczynia się do frustracji znacznie bardziej, niż zdajemy sobie z tego sprawę. Podobnie czajnik elektryczny, ryżowar czy blender ręczny mogą skrócić przygotowanie posiłku do ułamka pierwotnego czasu.

Dla tych, którzy szukają inspiracji do zrównoważonego i zdrowego gotowania bez zbędnego stresu, interesującym źródłem może być też Harvard T.H. Chan School of Public Health, która publikuje przystępne przewodniki po zdrowym odżywianiu, skupiające się na prostych, zbilansowanych posiłkach z naturalnych składników.

Na koniec warto przypomnieć sobie, że ochota na gotowanie daje się do pewnego stopnia pielęgnować. Nie z dnia na dzień i nie siłą woli, ale stopniowo, poprzez drobne pozytywne doświadczenia. Jeden udany szybki przepis, który przyjemnie cię zaskoczy. Jeden składnik, którego nigdy nie próbowałeś, a który cię zainteresuje. Jeden wieczorny posiłek, po którym czujesz się dobrze – fizycznie i psychicznie. Te małe chwile kumulują się i powoli zmieniają stosunek do gotowania z obowiązku w coś, co przynajmniej od czasu do czasu przynosi satysfakcję.

Gotowanie bez ochoty nie polega na zostaniu mistrzem kuchni z dnia na dzień. Chodzi o znalezienie własnego systemu, obniżenie wymagań wobec siebie do rozsądnego poziomu i zaprzestanie postrzegania gotowania jako wyczyn, który za każdym razem musi być doskonały. Ochota przychodzi i odchodzi – ale dobre jedzenie na stole nie musi zależeć od tego, czy akurat masz swój dobry dzień, czy nie.

Udostępnij
Kategoria Wyszukiwanie Koszyk